Veolia ma worek pomysłów

Francuski dostawca ciepła inwestuje tyle, że aż w Polsce rur brakuje. Poza tym chce przejmować ciepłownie i stworzyć model małej spalarni odpadów

Francuska Veolia, czyli największy prywatny dostawca ciepła w Polsce, świętuje dwudziestolecie obecności w kraju. Rodacy Veolii z koncernu EDF po 18 latach prowadzenia biznesu w Polsce są w trakcie sprzedaży swoich najważniejszych aktywów (elektrowni Rybnik i kilku elektrociepłowni), a koledzy z francusko-belgijskiego Engie po 17 latach sprzedali właśnie potężną elektrownię Połaniec.

Zobacz więcej

DOBRA PASSA: Po 20 latach w Polsce koncern Veolia, którego polskim biznesem zawiaduje Gérard Bourland, ma pomysły na kolejne dziesiątki lat. Stać ją — na poziomie globalnym grupa miała wyniki lepsze od oczekiwań, w Polsce sprzyjała jej mroźna zima. SZYMON ŁASZEWSKI

— Natomiast my planujemy następne dwudziestolecie — mówi Gérard Bourland, dyrektor generalny grupy Veolii w Polsce. Do planowania zachęcają prognozy wzrostu rynku ciepła. Veolia szacuje, że rosnąca jakość rur przesyłowych i większa efektywność energetyczna budynków ograniczają wprawdzie popyt na ciepło o ok. 3 proc., ale rozwój miast zwiększa go o ok. 5 proc. Daje to wzrost rynku o ok. 1-2 proc. rocznie. O planowaniu łatwo się mówi, ale w energetyce jest trudne, bo w grę wchodzi nie tylko odgadywanie trendów w surowcach i technologiach, ale też w polityce. Trzeba m.in. przewidzieć decyzje europejskich i polskich regulatorów.

— Instalacje Veolii w Polsce wykorzystują polski węgiel. Dlatego analizujemy wymogi

74 miasta Veolii

Veolia (dawniej Dalkia) zaczynała w Polsce w 1997 r., od usług wodno- -ściekowych. Potem przejęła elektrociepłownie w Łodzi i w Poznaniu, a w 2011 r. kupiła warszawski SPEC, czyli sieć ciepłowniczą. Zatrudnia 4,5 tys. osób, obecna jest w 74 polskich miastach. W 41 z nich zarządza siecią ciepłowniczą, a w czterech ma elektrociepłownie, w tym dwie duże w Łodzi i Poznaniu. Polska spółka należy do francuskiej grupy Veolia, globalnego lidera usług komunalnych związanych z wodą i odpadami.

BAT [nowe europejskie standardy dotyczące emisyjności — red.], które mogą mieć duże znaczenie dla naszych elektrociepłowni w Poznaniu i w Łodzi. Od ostatecznego poziomu tych wymagań zależy wielkość koniecznych inwestycji. Jeśli wymagania będą zbyt restrykcyjne, inwestycje mogą się nie zwrócić — wskazuje Gérard Bourland. Planowanie obejmuje też prognozę rozwoju miast — trzeba przewidzieć, gdzie i co będzie budowane, by kłaść tam nowe rury lub nie.

— Myślimy 10 lat naprzód. Możemy się mylić, ale planujemy — mówi Gérard Bourland. Od kilku lat Veolia reinwestuje 2/3 zysku EBITDA. Większość pieniędzy idzie na modernizację i rozwój sieci. W minionym roku firma położyła ok. 52 km nowej infrastruktury,co okazało się wyzwaniem dla polskich dostawców. — Latem 2016 r., kiedy tradycyjnie mamy szczyt inwestycyjnego sezonu, zabrakło rur u polskich dostawców — uważa Gérard Bourland.

Przejmują i badają

Veolię stać na inwestycje. Na poziomie globalnym grupa miała w 2016 r. wyniki lepsze od oczekiwań, zapowiedziała m.in. podwyższenie dywidendy i przejęcia. W zeszłym roku przejęła m.in. sieć ciepłowniczą w czeskiej Pradze. Veolia ma za sobą w Polsce dobry rok, m.in. ze względu na mroźną zimę. W 2016 r. sprzedała 1866 GWh energii elektrycznej i 57000 TJ ciepła. Interesuje się przejęciami. Nie wzięła wprawdzie udziału w przetargu na zakup aktywów EDF, ale w styczniu 2017 r. kupiła niewielką ciepłownię z siecią w Leżajsku.

— To sieć typowo przemysłowa, pracująca na rzecz kilku firm, ale rozmawiamy z miastem na temat przejęcia eksploatacji miejskiej sieci. Analizujemy też zakup pięciu innych aktywów — mówi Gérard Bourland.

Małe i przenośne

Na poziomie globalnym Veolia jest silnym graczem na rynku przetwarzania odpadów, to ok. 40 proc. jej światowych przychodów. W Polsce ten rynek raczkuje, a Veolia cierpliwie czeka. Od kilku lat trwają przygotowania do budowy spalarni odpadów w Olsztynie i w Gdańsku. Veolia uczestniczy w obu przetargach, ale skoro te się ślimaczą, to wzięła się do pracy nad lepszym pomysłem.

— Nasi polscy inżynierowie pracują nad koncepcją małych ciepłowni opalanych paliwem alternatywnym [czyli np. odpadami — red.]. Mają to być małe, przenośne, wystandaryzowane bloki ciepłownicze. Zainteresowane mogłyby być małe miasta i firmy. Wyjdziemy do nich z taką ofertą jeszcze w 2017 r. — mówi Gérard Bourland. O kosztach takiej inwestycji nie chce na razie mówić — duże spalarnie, takie jak w Bydgoszczy czy Białymstoku, to koszt ok. 300 do 400 mln zł każda.

— To innowacja, nad którą dopiero pracujemy. Poza tym kluczowy nie jest koszt inwestycji, lecz jego przełożenie na cenę ciepła dla odbiorców — podkreśla Gérard Bourland. Małe spalarnie mają fanów.

— Model małych ciepłowni na odpady może być odpowiedzią na problemy, które mają duże źródła z pozyskaniem tego paliwa. Odpadów komunalnych w Polsce jest za mało — uważa Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. — Lokalne ciepłownie wykorzystujące paliwa alternatywne (RDF) mogą być także narzędziem rozwiązania problemu zakazu składowania frakcji kalorycznej odpadów komunalnych (tzw. pre-RDF). Szacuje się, że rocznie to nawet 2 mln ton, z którymi dziś nie bardzo wiadomo, co zrobić — dodaje Tomasz Styś, ekspert Instytutu Sobieskiego.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Veolia ma worek pomysłów