W okresie lipiec-październik 2001 r. znacznie wzrósł wskaźnik ufności konsumenckiej, odzwierciedlający zmiany oczekiwanej konsumpcji indywidualnej — podał GUS. Oznacza to, że można spodziewać się wzrostu popytu konsumpcyjnego w najbliższych dwunastu miesiącach.
Syntetyczny wskaźnik ufności konsumenckiej w październiku wyniósł –33,8, podczas gdy jeszcze w lipcu było to – 36,2, a w kwietniu –37,9. Wskaźnik ten odzwierciedlający oczekiwane zmiany konsumpcji indywidualnej gospodarstw domowych Główny Urząd Statystyczny oblicza na podstawie kwartalnych badań koniunktury konsumenckiej.
Mimo że w październiku odnotowano znaczny wzrost GUS przypomina, że wskaźnik ten wciąż pozostaje w ujemnych wartościach.
— Odnotowaliśmy kolejny wzrost wskaźnika, jednak odbywa się on w stosunku do poziomów najniższych zanotowanych w całym okresie badania, czyli od kwietnia 1997 r. — podkreśla Kazimierz Latuch, główny specjalista w departamencie warunków życia GUS.
Cieszy jednak, że wskaźniki opisujące koniunkturę konsumencką odbiły się od dna. Poprawiły się między innymi oceny zmian, jakie dokonały się w ciągu ostatnich 12 miesięcy w sytuacji finansowej gospodarstw domowych. Gospodarstwa są głównym elementem determinującym wielkość i zmiany popytu wewnętrznego.
— Wzrost wartości wskaźnika w odniesieniu do przeszłości, oraz najbliższych miesięcy, oznaczać może dalszą tendencję wzrostową poziomu dochodów pozostających do dyspozycji gospodarstw domowych — uważa Kazimierz Latuch.
Jednocześnie jednak GUS zwraca uwagę, że konsumenci widzą możliwość zatrzymania spadku dynamiki wzrostu cen. Badane gospodarstwa domowe uważają, że ich kondycja finansowa może się poprawić, jednocześnie jednak oczekują wzrostu cen zarówno kosztów utrzymania, jak i nabywanych dóbr i usług, czyli wzrostu inflacji.
Wyniki badań GUS sugerują możliwą poprawę sytuacji finansowej gospodarstw domowych. Pytanie jednak, czy wraz z poprawą należy oczekiwać wzrostu popytu konsumpcyjnego, podobnie jak obserwowaliśmy to w 1999 r. Wówczas, po okresie restrykcyjnej polityki pieniężnej, poprawa sytuacji gospodarstw domowych doprowadziła do wzrostu popytu konsumpcyjnego, zwłaszcza na dobra luksusowe, czego efektem był wzrost inflacji do wartości dwucyfrowych. Wszystko wskazuje jednak na to, że sytuacja z 1999 roku się nie powtórzy. Tak przynajmniej wynika z badań GUS.
— Od lipca do października uległy zahamowaniu wskaźniki ocen przewidywanego na najbliższe miesiące dokonywania ważnych zakupów dóbr trwałego użytku. Zmniejszył się wskaźnik dotyczący możliwości poniesienia wydatków na podniesienie standardu mieszkania. Za to skłonność do kupna nowego samochodu pozostała na bardzo niskim poziomie. Nieznacznie zwiększyła się ocena możliwości poniesienia wydatków na sprzęt komputerowy — twierdzi Kazimierz Latuch.
Z badań wynika, że w najbliższym czasie nie należy oczekiwać spadku skłonności do oszczędzania. Rada Polityki Pieniężnej uważa to za sukces restrykcyjnej polityki. Z badań Głównego Urzędu Statystycznego wynika nawet, że znacznie zwiększył się wskaźnik ocen możliwości oszczędzania pieniędzy przez konsumentów w okresie najbliższych dwunastu miesięcy.
Okiem eksperta
Konsumenci są ostrożni
Dane GUS są optymistyczne. Poprawę oceny sytuacji przez ludność potwierdzają również badania nastrojów konsumentów wykonywane przez Ipsos-Demoskop. Trudno jednak stwierdzić, że jest to trwałe odwrócenie bardzo negatywnej wcześniej tendencji. Obecny wzrost wskaźnika może być jedynie czymś w rodzaju korekty z rekordowo niskiego poziomu. Przyczynić się do tego mogły wybory i zmiana rządu, co najczęściej powoduje przejściowy wzrost optymizmu. Z kolei ostatni wzrost sprzedaży detalicznej mógł być spowodowany czynnikami o okresowym charakterze: wzrostem płac w sferze budżetowej oraz wypłatami rekompensat. O ostrożności gospodarstw świadczy fakt, że mimo deklarowanej poprawy sytuacji finansowej, nie zamierzają one zwiększać wydatków na dobra trwałego użytku. Trudno się spodziewać, by przeciętny Kowalski zwiększał wydatki widząc, że w ciągu ostatniego roku prawie co dwudziesty jego kolega z pracy stracił posadę. W takiej sytuacji zmniejsza się również skłonność gospodarstw do zadłużania. Należy cieszyć się ze wzrostu ufności konsumenckiej, ale ostrożnie podchodzić do możliwości istotnego zwiększenia się dynamiki spożycia indywidualnego w najbliższych miesiącach. Ze strony popytu gospodarstw domowych nie będziemy więc odczuwali presji inflacyjnej.
Piotr Bujak
ekonomista CASE, doradca rządów Gruzji i Jugosławii