W 2003 r. RPP będzie nadal redukować stopy

Lesław Kretowicz
opublikowano: 2002-12-03 00:00

Ekonomiści nie wierzą w zapewnienia RPP, że stopy procentowe są już adekwatne do sytuacji gospodarczej Polski. Ich zdaniem, rada próbuje jedynie ostudzić nastroje na rynku. Są pewni, że w 2003 r. nastąpi kolejna seria cięć i podstawowa stopa NBP spadnie poniżej 6 proc.

Prognozy analityków z początku 2002 r. mówiły o maksymalnie 200-

-punktowej redukcji stóp procentowych do końca roku z powodu poważnego zagrożenia odbiciem inflacji. Najbardziej pesymistyczne prognozy mówiły o inflacji na poziomie dwucyfrowym i konieczności podnoszenia stóp w ostatnich miesiącach bieżącego roku.

Tymczasem wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) od maja bije historyczne rekordy. Zdaniem analityków — to jeszcze nie koniec. Spodziewają się, że w listopadzie inflacja spadła poniżej 1 proc., a po chwilowym wzroście w grudniu od początku 2003 r. rozpocznie kolejny marsz w dół.

W odpowiedzi na zachowanie się inflacji Rada Polityki Pieniężnej aż ośmiokrotnie w tym roku redukowała stopy procentowe, zmniejszając poziom podstawowej z 11,5 proc. na początku stycznia do 6,75 proc. dziś. Po każdej z ostatnich redukcji Leszek Balcerowicz, przewodniczący rady, zapewniał, że to koniec i miesiąc później — wraz z kolejnym rekordem inflacji — następowało kolejne cięcie.

Rynki przestały już wierzyć w zapewnienia przedstawicieli władzy monetarnej i piszą własne scenariusze przebiegu procesu obniżek stóp w 2003 r. Ekonomiści są przekonani, że stopy muszą być niższe niż obecnie — nie ma zagrożenia dla celu inflacyjnego RPP (3 proc. +/- 1), a moment nadejścia trwałego ożywienia gospodarczego odsuwa się.

Wiadomo także, że najlepszym momentem na redukcje będzie pierwsza połowa przyszłego roku, gdy inflacja będzie bliska 1 proc., a tempo wzrostu gospodarczego słabe. Późniejsze decyzje rady będą oparte na znacznie trwalszych podstawach i uzależnione od rozwoju sytuacji gospodarczej w I półroczu 2003 r. Wiadomo jednak, że poziom 6 proc. stopa interwencyjna osiągnie jeszcze w II kwartale.

Do redukcji zmusi RPP nie tylko sytuacja gospodarcza, ale także konieczność spełnienia kryteriów konwergencyjnych przed wejściem do strefy euro. W myśl traktatu z Maastricht, nasze stopy muszą być niższe, a bardziej sprzyjającego momentu na ich dostosowanie niż najbliższe 7 miesięcy RPP może już nie mieć.

Podobnego zdania są eksperci z banków londyńskich, którzy w swoich raportach potwierdzają słuszność prognoz rodzimych ekonomistów.

„Tempo wzrostu PKB utrzymuje się znacznie poniżej długofalowego trendu, inflacja jest znacznie poniżej celu NBP i pozostanie taka przez trzy kwartały 2003 r. Sektor bankowy nadal boryka się z rosnącym problemem nieściągalnych długów w proporcji do udzielonych kredytów. Mimo wypowiedzi przedstawicieli RPP, sugerujących, że cykl redukcji ma się ku końcowi, rada będzie musiała wznowić obniżki” napisali w raporcie analitycy HSBC.

Z kolei ekonomiści z JP Morgan potwierdzają, że przy braku presji inflacyjnej, ważniejsza będzie kwestia realizacji budżetu.

— Polityka fiskalna jest rzeczywiście luźna, ale przekroczenie wskaźników bezpieczeństwa w tym roku spowodowane jest głównie przez czynniki cykliczne, a nie strukturalne. W 2003 r. budżet będzie neutralny dla inflacji i popytu konsumpcyjnego — oceniają analitycy JP Morgan.