W 2018 r. fundusze dłużne zarobią 2-4 proc.

Choć przyszłoroczne wyniki będą zbliżone do tegorocznych, końcówka roku może być nerwowa. Wejdziemy w okres, w którym zarządzający będą musieli się szczególnie wykazać

Najpopularniejszym produktem polskich TFI są fundusze lokujące w papiery dłużne. Pieniądze płyną do nich nieprzerwanie, bo dość łatwo uzyskać w nich ponad 2 proc. zysku w okresie dwunastu miesięcy. To zaś więcej, niż oferują lokaty bankowe. Nie brak przy tym funduszy, których zyski za dwanaście miesięcy przekraczają 3, a nawet podchodzą pod 4 proc. rocznie. I wcale nie są to jakieś niszowe rozwiązania, ale produkty o miliardowych aktywach. Jak jednak będą wyglądać ich wyniki w 2018 r.? Zdaniem zarządzających — podobnie jak w 2017 r.

Wyświetl galerię [1/2]

PROBLEM SKARBÓWEK:Dariusz Lasek, członek zarządu Skarbiec TFI, radzi przygotować się na wzrost rentowności papierów skarbowych, wywołany podwyżkami stóp procentowych. Fot. Marek Wiśniewski

— Nasz cel dla funduszy gotówkowych to 2-2,5 proc. zysku rocznie. Obligacyjne mogą osiągnąć około 3 proc. Różnica między wynikami funduszy pieniężnych a oprocentowaniem lokat bankowych zapewne się utrzyma. Strukturalna nadpłynność sektora bankowego w połączeniu z tzw. podatkiem bankowym powoduje, że banki raczej nie będą skłonne płacić więcej za depozyty — prognozuje Mikołaj Stępniewski, zarządzający funduszami w Investors TFI.

Bardzo podobnie na sprawę zapatruje się Wojciech Górny, dyrektor zespołu zarządzania papierami dłużnymi w NN Investment Partners TFI. Zyski funduszy pieniężnych widzi powyżej 2 proc., a obligacyjnych w przedziale 2-3 proc. Adam Dakowicz, prezes AgioFunds TFI, wyniki funduszy obligacji widzi w przedziale 3-3,5 proc. Zastrzega jednak, że chodzi o fundusze koncentrujące się na długu przedsiębiorstw.

— Od funduszy pieniężnych można oczekiwać 2,5-3 proc. zysku. Od obligacyjnych 2-4,5 proc. — twierdzi Dariusz Lasek, członek zarządu Skarbiec TFI.

Zaznacza przy tym, że w obecnym momencie cyklu koniunkturalnego wyniki funduszy pieniężnych powinny być lepsze od funduszy obligacji, ale łagodna polityka Europejskiego Banku Centralnego sprawia, że fundusze obligacji mogą być równie dobre, jak pieniężne.

— W roku 2019 może już być odwrotnie — uważa Dariusz Lasek.

Różnica między funduszami gotówkowymi (zwanymi też pieniężnymi) a obligacji jest dość umowna. Obie grupy lokują pieniądze klientów w papiery dłużne. Te pierwsze powinny preferować terminy zapadalności raczej nieprzekraczające roku, drugie — dług zapadający za kilka lat. To przekłada się na notowania jednostek uczestnictwa. Fundusze pieniężne są po prostu mniej podatne na wahania koniunktury na rynku długu — co w różnych okresach może wpływać na wyniki zarówno pozytywnie, jak i negatywnie.

Rentowności wzrosną

Nasi rozmówcy zakładają, że w pierwszej połowie 2018 r. rynek długu będzie wyglądał tak jak obecnie. W drugiej połowie roku coraz większego znaczenia może jednak nabierać kwestia zmiany polityki pieniężnej przez banki centralne.

— Przez oczekiwanie na podwyżki stóp procentowych nie spodziewam się, by dług skarbowy zachowywał się lepiej od korporacyjnego — mówi Adam Dakowicz.

To poniekąd pochodna tego, że na polskim rynku obligacji przedsiębiorstw dominuje zmienne oprocentowanie. Na rynku obligacji skarbowych jest inaczej. Tym samym ich rentowności są bardziej podatne na zmiany stóp procentowych.

— Obecnie polskie pięcioletnie obligacje rządowe oferują rentowność 2,6 proc., dziesięcioletnie 3,4 proc. Czyli gdybyśmy je teraz kupili, a rentowności się nie zmieniły, to właśnie tyle byśmy zarobili. Podwyżki stóp procentowych w Polsce spodziewane są dopiero w końcówce 2018 r. Więc z tej perspektyw rentowności powinny stać w miejscu. Ale rynek długu nie będzie czekał na podwyżki stóp procentowych. Zareaguje na oczekiwania podwyżek. Na wzrost rentowności wpłyną też informacje o końcu luzowania ilościowego w Eurolandzie i podwyżkach stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Tam luzowanie ilościowe już dawno się zakończyło — tłumaczy Dariusz Lasek.

Wzrost rentowności oznacza przecenę portfeli już posiadanych przez fundusze, a tym samym jednostek uczestnictwa. Ta zaś namacalnie uwypukli różnice miedzy funduszami obligacji i gotówkowymi.

— Fundusze obligacji zarobią więcej, jeśli rentowności będą stały w miejscu. Pytanie: czy będą stały? Ponieważ tego nie wiemy, szacując wyniki funduszy obligacji i gotówkowych na 2018 r., zakładam zróżnicowanie wyników tych pierwszych o 2,5 pkt. proc. W przypadku gotówkowych jest to tylko 0,5 proc. Nawet jeśli stracą na wzroście rentowności już posiadanych papierów, to ze względu na krótsze terminy zapadalności będą mogły zacząć lokować w nowe instrumenty, emitowane już z wyższym oprocentowaniem — wyjaśnia Dariusz Lasek.

Czas wrócić do pracy

Zdaniem Mikołaja Stępniewskiego, zmiana polityki pieniężnej banków centralnych przyniesie w drugiej połowie 2018 r. większą zmienność notowań jednostek funduszy obligacji. Sam wzrost rentowności papierów, które już mają w portfelach, nie musi się jednak w prosty sposób przełożyć na wyniki w perspektywie kilku miesięcy.

— Na rynku funkcjonuje trochę funduszy o pasywnych strategiach, ale większość podchodzi aktywnie do konstrukcji portfela. Zmiana rentowności 10-letnich obligacji skarbowych nie wynosi oczywiście 5 czy 10 proc. i w wycenie jednostek przekłada się na miejsca po przecinku, ale walka o wynik trwa na takich samych zasadach jak na rynku akcji. Częścią walki o wynik jest też wykorzystywanie instrumentów pochodnych — mówi Mikołaj Stępniewski.

Według Wojciecha Górnego, konkurencja między zarządzającymi jednak nie tyle trwa, co dopiero się zacznie. W efekcie wyniki podobnych funduszy zarządzanych przez różne TFI powinny różnić się bardziej niż obecnie.

— Rynek długu przez lata był w hossie. Wyniki typowych funduszy obligacji przez długi okres były napędzane tym, że stopy procentowe były coraz niżej i niżej. Nawet przy prostej strategii „kup i trzymaj do wykupu” pozwalało to osiągać satysfakcjonujące stopy zwrotu. Ale rentowności obligacji skarbowych są obecnie nisko i by osiągnąć dobry wynik, trzeba się będzie napracować. To oznacza, że coraz więcej zarządzających będzie musiało bardziej aktywnie zarządzać portfelem. Zwłaszcza jeśli podwyżki stóp procentowych zwiększą rentowności obligacji, co obniży ceny posiadanych już przez fundusze aktywów — mówi Wojciech Górny.

Jego zdaniem, w 2018 r. nie należy się jeszcze spodziewać bardzo wyraźnego zróżnicowania wyników funduszy dłużnych na podstawie jakości zarządzania.

— Wiele zależy od tego, jak szybko będą rosły rentowności i zmienność. W 2018 r. nie spodziewam się jednak jeszcze silnego trendu, choć zmienność powinna być wyższa — dodaje Wojciech Górny.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / W 2018 r. fundusze dłużne zarobią 2-4 proc.