W Afryce trzeba być, nie bywać

opublikowano: 16-05-2019, 22:00

Czarny Ląd wciąż kusi inwestorów z innych części świata. Robienie biznesu w Afryce nie jest jednak proste, o czym przekonują się także polskie firmy.

Afryka to kontynent wielkich biznesowych szans — mówią o tym zarówno sami Afrykanie, jak i przedsiębiorcy z innych kontynentów. Przybyli na Czarny Ląd w interesach podkreślają, że aby w Afryce odnieść biznesowy sukces, trzeba odpowiedniego podejścia. Takie doświadczenia mają także polscy przedsiębiorcy. Jednym z nich jest Krzysztof Zamasz z zarządu firmy Luma Holding, współzałożyciel Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, pierwszej tego typu organizacji w kraju, i pełnomocnik rektora Politechniki Śląskiej ds. współpracy z Afryką. Z tym kontynentem związana jest też jego biznesowa działalność — zarządza tamtejszymi startupowymi projektami wydobycia i wytapiania minerałów.

Potencjalnym inwestorom z Europy rodowici Afrykanie zwracają uwagę na
złożoność relacji na ich kontynencie. Zaskoczeniem dla przybyszów może być
choćby to, że w jednym państwie jest w użyciu kilkadziesiąt języków i setki
narzeczy
Zobacz więcej

WIEŻA BABEL:

Potencjalnym inwestorom z Europy rodowici Afrykanie zwracają uwagę na złożoność relacji na ich kontynencie. Zaskoczeniem dla przybyszów może być choćby to, że w jednym państwie jest w użyciu kilkadziesiąt języków i setki narzeczy Michał Legierski

— Afryka nauczyła mnie pokory i cierpliwości. Hutę cyny chcieliśmy uruchomić w trzy miesiące. Udało się po dziesięciu, a i tak wszyscy wokół dziwili się, że tak szybko, bo zwykle trwa to dwa lub trzy lata — mówi Krzysztof Zamasz.

Inny problem ma Grupa Pietrucha. Kilka lat temu rozszerzyła produkcję o materiały wykorzystywane w projektach infrastrukturalnych i w związku z tym mocno postawiła na eksport. Wybrała dwa kierunki: Azję oraz właśnie Afrykę.

— Jesteśmy firmą prywatną i na afrykańskim rynku konkurujemy z państwowymi przedsiębiorstwami z Chin, Turcji i Egiptu, czyli z podmiotami, które mają zapewnione wsparcie rządów. Dlatego sprzedaż musimy tam prowadzić nie bezpośrednio, ale poprzez lokalnego pośrednika — tłumaczy Jerzy Pietrucha, prezes grupy.

Jego zdaniem warunkiem sukcesu jest głębokie zaangażowanie.

— W Afryce trzeba być, nie bywać — mówi menedżer.

Podobną opinię ma Daniel Janusz, prezes firmy Feerum.

— Do Afryki trzeba wejść całą duszą i ciałem — twierdzi szef producenta suszarni i silosów zbożowych.

Feerum ma kontrakty na Czarnym Lądzie, a nawet oddział w Tanzanii. Mimo bogatych doświadczeń Afryka jest dla Daniela Janusza nadal pełna tajemnic.

— Wciąż do końca nie rozumiem, dlaczego produkuje się tam tak mało żywności. Inna sprawa, że gdyby produkowało się więcej, to i tak w tamtych warunkach klimatycznych połowa by się zepsuła. Tu właśnie widzimy naszą rolę — mówi szef Feerum.

Dla firm, które byłyby zainteresowane inwestycjami w Afryce, ma też radę: analizy poprzedzające wejście trzeba przeprowadzić samemu. Także Afrykanie zdają sobie sprawę z własnej specyfiki.

— Są oczywiście wyzwania, choćby problemy polityczne, luki w strategiach gospodarczych poszczególnych państw, ale możliwości je przewyższają — uważa Temesgen Tilahun, zastępca komisarza w etiopskiej Komisji ds. Inwestycji.

W jego opinii inwestycje w Afryce, a w szczególności w Etiopii mogą przynieść firmom z Europy wiele korzyści.

— Afryka robi się nowocześniejsza, postęp jest ogromny.Sama Etiopia jest jednym z najszybciej rozwijających się państw nie tylko na kontynencie, ale też globalnie. To wynika m.in. z celów, jakie władze wyznaczyły kilka lat temu. Do 2025 r. Etiopia ma się znaleźć w gronie państw o średnich dochodach. Dlatego rząd przyjął szereg proinwestycyjnych rozwiązań prawnych oraz wprowadził wiele zachęt dla inwestorów — mówi Temesgen Tilahun. Inwestorów mają przyciągnąć m.in. parki technologiczne.

— Mamy dwanaście państwowych parków tego typu, sześć lub siedem prywatnych oraz kilkanaście samorządowych. Każdy specjalizuje się w jednej branży, np. przemyśle odzieżowym, spożywczym czy farmaceutycznym. Jednym z udogodnień dla zagranicznych inwestorów jest możliwość załatwienia różnych formalności, m.in. wiz lub innego rodzaju zezwoleń, w jednym miejscu — mówi Amare Asgedom, szef Korporacji Rozwoju Parków Przemysłowych.

Etiopska administracja w poszukiwaniu inwestorów wychodzi również w świat.

— Prowadzimy przez sieć około 60 misji dyplomatycznych, w tym 15 w Europie, bardzo aktywną dyplomację gospodarczą. Chcemy też znaleźć lokalizację pod kolejną misję w Europie Środkowej — informuje Araya Kidane, dyrektor pionu biznesu w etiopskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

Te placówki mają za zadanie przyciągnięcie inwestorów, ale również turystów. Za ich pośrednictwem rząd stara się również zdobywać rynki dla etiopskich towarów eksportowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy