Czytasz dzięki

W akcjonariacie Audioteki zaczyna zgrzytać

opublikowano: 25-10-2020, 22:00

Założyciel lidera polskiego rynku audiobooków przestał być jego prezesem. Inwestor finansowy zapewnia, że rewolucji nie ma. Może jednak szykować się sprzedaż.

Gdy w biznesie nie wiadomo, o co chodzi, to zapewne chodzi o pieniądze. Od sierpnia prezesem Audioteki, największego gracza na polskim rynku audiobooków, nie jest już założyciel spółki Marcin Beme. Doszło do rewolucji?

— To ewolucja, a nie rewolucja. Po dekadzie kierowania Audioteką Marcin rozpatruje nieco inną formułę współpracy — mówi Zygmunt Grajkowski, partner zarządzający w funduszu Giza Polish Ventures i członek rady nadzorczej Audioteki.

Marcin Beme formalnie nie został odwołany, ale rada nadzorcza nie przedłużyła mu kadencji. W momencie podejmowania tej decyzji w nadzorze zasiadało pięć osób, z czego trzy powiązane z funduszem Giza: Zygmunt Grajkowski, prawniczka funduszu Anna Łuczyńska i kontroler finansowy Marcin Zając. Pozostałymi członkami RN byli Przemysław Gacek, mniejszościowy akcjonariusz Audioteki i współtwórca Pracuj.pl, oraz Marcin Hejka, twórca funduszu OTB Ventures, a wcześniej szef Intel Capital. Obaj w ostatnim czasie złożyli rezygnacje.

— Nie jestem już operacyjnie zaangażowany w zarządzanie Audioteką, ale wciąż mogę egzekwować swoje uprawnienia jako znaczący akcjonariusz. W gronie inwestorów trwa dyskusja na temat przyszłości spółki i jestem otwarty na jej kontynuowanie. Podkreślam natomiast, że traktuję Audiotekę jako inwestycję długoterminową i nie zamierzam sprzedawać jej akcji — mówi Marcin Beme.

Nieprzedłużenie jego kadencji to tylko część większych zmian w zarządzie spółki.

Wcześniej, w lutym, z Audioteką pożegnał się odpowiedzialny za strategię i marketing Tomasz Seroczyński. Ostatnio członkiem zarządu przestał być też szef technologii Tomasz Czerko. Tymczasem Zygmunt Grajkowski został delegowany z rady nadzorczej do zarządu, co — według naszych informacji — z powodów formalnych jest kwestionowane w sądach.

Transakcyjne widmo

Nieoficjalnie słyszymy, że przetasowania w zarządzie Audioteki mogą być elementem próby sił między głównymi akcjonariuszami. Marcin Beme wciąż ma największy pakiet — to zgodnie z ostatnim sprawozdaniem finansowym 30,7 proc. uprzywilejowanych akcji, podczas gdy do funduszu Giza (poprzez GPV I FIZAN) należy 25,4 proc. Zarejestrowana na Cyprze spółka WEV Partners — o której właścicielach oficjalnie nie chcą wypowiadać się pozostali duzi akcjonariusze, choć Zygmunt Grajkowski podkreśla, że fundusz Giza nie jest z nią w żaden sposób powiązany — ma 27,3 proc.

— Główni inwestorzy finansowi już od ponad dwóch lat poszukują kupca na Audiotekę, proces jest jednak trudny. Firmy na tym etapie rozwoju raczej emitują nowe akcje do kolejnych funduszy venture capital, które obejmują pakiety mniejszościowe, wykładają pieniądze na rozwój i wspomagają spółki siecią swoich kontaktów. Tymczasem tu szuka się chętnego na przejęcie pakietu większościowego od dotychczasowych inwestorów, co wpływa też na biznes Audioteki — akumuluje ona gotówkę i śrubuje rentowność, choć na tym etapie start-upy raczej skalują działalność i inwestują w ekspansję na nowych rynkach — słyszymy od osoby zbliżonej do spółki, która chce zachować anonimowość.

Mniejsze pakiety akcji Audioteki ma jeszcze kilku inwestorów. Są to m.in. Odra FIZAN, Przemysław Gacek oraz Ondřej Tomek (9,4 proc. akcji), czeski przedsiębiorca, który majątku dorobił się w branży internetowej i jest 20. na ostatniej liście najbogatszych Czechów „Forbesa”, z majątkiem szacowanym na — w przeliczeniu — 1,7 mld zł. Dołączyli do akcjonariatu spółki podczas rundy finansowania w 2016 r., gdy Audioteka została wyceniona na 75 mln zł.

„Wspieram realizację strategii Audioteki, prezentowanej przez Marcina Beme. Osobiście mocno wspierałem też Marcina jako prezesa spółki. Nie zgadzam się z delegacją jednego z członków rady nadzorczej do zarządu, kwestionuję legalność tego kroku. Z tego, co wiem, istnieją znaczące prawne wątpliwości w sprawie uchwały dotyczącej tej delegacji, a prawnicy weryfikują w tej chwili tę kwestię. Jako akcjonariusz zamierzam współpracować z pozostałymi inwestorami i przedstawicielami spółki dla jej dobra. Nie rozważam sprzedaży swojego pakietu” — informuje Ondřej Tomek odpowiadając na pytania „PB”.

Rosnący biznes

W ubiegłym roku Audioteka miała 67,7 mln zł skonsolidowanych przychodów, o 9 proc. więcej niż rok wcześniej. Zanotowała 5 mln zł czystego zysku, co oznacza wzrost o 20 proc. Generuje też sporo gotówki — na koniec ubiegłego roku miała na kontach ponad 15 mln zł. W tym roku może być jeszcze lepiej, bo w lipcu Marcin Beme — jeszcze jako prezes Audioteki — zapewniał publicznie, że pandemiczna sytuacja sprzyja spółce, a słuchalność audiobooków wyraźnie rośnie.

— Audioteka w Polsce i Czechach już nie jest start-upem — to duża spółka wypracowująca solidne zyski i wymagająca kompetencji menedżerskich właściwych dla firm na tym etapie rozwoju. Na innych rynkach, takich jak Turcja, Litwa czy inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej, dopiero zaczyna zdobywać pozycję rynkową i tam startupowe doświadczenie w budowaniu biznesu może być bardzo przydatne. Szczegóły zmian planujemy wspólnie zakomunikować w listopadzie — mówi Zygmunt Grajkowski.

Początki Audioteki sięgają 2008 r. Biznes wymyślił Maciej Beme, a pieniądze wyłożyła giełdowa grupa marketingowa K2, a potem fundusz Giza Polish Ventures, który w 2011 r. kupił 20 proc. akcji za 2 mln zł. W 2014 r. grupa K2 sprzedała 40 proc. za 10 mln zł, co oznaczało wycenę spółki na poziomie 25 mln zł. Dwa lata później, przy okazji kolejnej rundy finansowania, Audioteka pozyskała od nowych inwestorów 9 mln zł, a wycena skoczyła do 75 mln zł. Od tego czasu do przetasowań w akcjonariacie nie dochodziło, a spółka regularnie notowała zyski.

— Przygotowujemy nową strategię na najbliższe trzy lata, zostałem oddelegowany z rady nadzorczej do wsparcia procesu jej opracowania przez zarząd. Dzięki świetnej grupie kluczowych menedżerów spółka funkcjonuje bardzo dobrze na wszystkich dotychczasowych rynkach, planuje ekspansję zagraniczną i notuje dobre wyniki. W ubiegłym roku na poziomie EBITDA zarobiła 10,5 mln zł, a w tym dynamika wzrostu będzie podoba — mówi Zygmunt Grajkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane