Najbardziej znane bieliźniarskie firmy ze stolicy Podlasia chcą wspólną marką podbijać rynek europejski.
Od 10 lat Białystok jest najsilniejszym punktem na polskiej mapie bieliźniarstwa i gorseciarstwa. Działa tu 20 znanych w kraju i za granicą firm produkujących majtki, staniki i gorsety. Dziewięciu najprężniejszych białostockich graczy: Gaia, Kinga, Ava, Kostar, Mat, Gorteks, Axami, Gracya i internetowy sklep z bielizną Kontri postanowiło połączyć siły. Łącznie zatrudniają ponad tysiąc osób. Chcą się zrzeszyć w ramach tzw. marki parasolowej, ale zachować tożsamość swoich marek. W maju powołali stowarzyszenie Podlaski Klaster Bielizny — pierwsze w tej branży w kraju i jedno z nielicznych na świecie.
— Chodzi nam o wspólną promocję na targach, wspólny marketing czy zakupy technologii. Już teraz szyjemy z najlepszej jakości zachodnich materiałów, jesteśmy na bieżąco z trendami, odwiedzamy największe europejskie targi, ale chcemy być jeszcze bardziej konkurencyjni. Stawiamy na innowacyjność i dynamiczną promocję — informuje Kinga Lesisz, prezes firmy Kinga.
Andrzej Kuźmicki, prezes firmy Gaia, dodaje, że występując razem, białostockie firmy mają lepszą kartę przetargową w negocjacjach z kontrahentami i w promocji.
— Planujemy wspólną dystrybucję i wspólne misje gospodarcze. W grupie łatwiej będzie także o pieniądze unijne — mówi Andrzej Kuźmicki.
Praca nad marką
Do współdziałania skłaniają białostockie firmy perspektywy korzyści, ale także wspólne problemy.
— Brakuje wykwalifikowanych gorseciarek. Urzędy pracy nie potrafią nam pomóc, więc musimy sobie radzić sami, tworząc programy szkoleniowe. Mam nadzieję, że dzięki współpracy ten problem niebawem zniknie — stwierdza Przemysław Nowik, wiceprezes firmy Ava.
Po raz pierwszy myśl o współpracy największych białostockich producentów bielizny padła osiem lat temu. Wtedy zorganizowali dużą imprezę — Intimo 2000. Pokazy bielizny zostały nagrane i były emitowane w kolejnych latach, m.in. przez Fashion TV. Jednak do konkretnych rozmów o kooperacji doszło dopiero w lutym tego roku.
— Produkcję mamy bardzo rozwiniętą, teraz zamierzamy popracować nad marką. Chcemy pokazać kolejnym klientkom, że nasze produkty to wysokiej klasy kroje, wzory i świetna jakość — wyjaśnia Kinga Lesisz.
Dotrzymać kroku
Wiele białostockich firm już kilka tygodni wcześniej wie, co będzie pokazywane na największych europejskich targach w Paryżu czy Lyonie, bo Francuzi i Włosi przyjeżdżają do nich i pokazują nowości, szukając kontrahentów na tkaniny czy dodatki. Wiedzą, że Białystok to „stanikowe zagłębie”.
— Materiały sprowadzamy od najlepszych europejskich producentów, nowe kolekcje tworzymy dwa razy w roku. To, że koronkowe wyroby z Białegostoku cenią klientki z Zachodu, już nikogo nie dziwi. Nie mamy kompleksów, ale musimy się rozwijać — podkreśla Kinga Lesisz.
Producenci zastanawiają się nad stworzeniem wspólnego zaplecza w postaci farbiarni i hafciarni. Stowarzyszenie producentów ma własne biuro, trwają prace nad logo Podlaskiego Klastra Bielizny. Pod koniec czerwca wspólnie z białostocką Wyższą Szkołą Finansów i Zarządzania zorganizowali seminarium naukowe.
— W ramach stowarzyszenia działa też sklep internetowy, dzięki któremu mamy nowoczesne narzędzie sprzedaży. Niebawem ruszą pierwsze akcje promocyjne — zapowiada Andrzej Kuźmicki, prezes firmy Gaia.
Białostocka bielizna w liczbach
20
Tyle znanych w kraju i za granicą firm bieliźniarskich produkuje w Białymstoku.
60
W tylu kolorach produkują bieliznę białostockie firmy.
90-99
proc. Taki jest odsetek kobiet wśród pracowników białostockich firm bieliźniarskich.