Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) chciała w latach 2009-11 wydawać rocznie na drogi około 30 mld zł. Chciała, ale nigdy jej się to nie udało. Teraz więc przyjdzie jej ostro zacisnąć pasa. Najgorszy będzie rok 2013 r., bo wówczas z poziomem wydatków cofnie się do… 2007 r. W założeniach do projektu budżetu na przyszły rok, przyjętego niedawno przez rząd, zapisano, że w 2013 r. planowane wydatki na drogi z Krajowego Funduszu Drogowego (KFD) sięgną zaledwie 7 mld zł. Na otarcie łez 3,1 mld zł dorzuci drogowcom budżet państwa. Tyle właśnie z tego źródła wydawaliśmy trzy lata temu. Dziś GDDKiA potrafi wydać 20 mld zł rocznie.

Nieco więcej kasy będzie w 2012 r. Magdalena Kobos, rzecznik resortu finansów, podaje, że wówczas KFD przekaże na drogi 23 mld zł.
— Do tego trzeba też doliczyć 3 mld zł bezpośrednio z budżetu — dodaje Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu infrastruktury.
Pieniędzy miało być jednak znacznie więcej. W sumie w 2012 r. drogowcy marzyli o 31 mld zł, a będzie o 6 mld zł mniej. Z kolei przyszłoroczny budżet drogowy miał zamknąć się kwotą 38 mld zł, a tymczasem KFD da 30 mld zł. 2,99 mld zł dorzuci budżet. Tu jednak resort infrastruktury odniósł małe zwycięstwo nad urzędnikami ze Świętokrzyskiej, bo pierwotnie resort finansów chciał dać im około 2,7 mld zł.
Więcej w środowym "Pulsie Biznesu"