W budżecie straszy dziura na 10 mld zł

Paweł Kubisiak
opublikowano: 2001-11-02 00:00

Druga nowelizacja tegorocznej ustawy budżetowej jest nieunikniona. Mimo zwiększenia deficytu z 20 do prawie 30 mld zł w budżecie i tak jest dziura szacowana przez Ministerstwo Finansów na 10 mld zł.

Po objęciu władzy rząd Leszka Millera zdecydował się zablokować tegoroczne wydatki na sumę 8,5 mld zł. To może okazać się za mało i będzie potrzebna kolejna nowelizacja budżetu i powiększenie deficytu.

— Dochody budżetowe w 2001 roku wyniosą prawdopodobnie jedynie 142 mld zł — ostrzega Halina Wasilewska-Trenkner, wiceminister finansów.

Lipcowa nowelizacja budżetu zakładała, że wpływy do budżetu wyniosą 152,5 mld zł, a więc o 10,5 mld zł więcej. Mniejsze od oczekiwań dochody mogą zmusić Ministerstwo Finansów do zwiększenia deficytu budżetowego.

— Ze względu na większy niż się spodziewano niedobór dochodów resort finansów może zwiększyć deficyt tegorocznego budżetu — poinformował Marek Belka.

Deficyt ten zostanie zwiększony też o kwotę wynikającą ze spłaty zaległych i narastających w kolejnych latach zobowiązań budżetu. Marek Belka mówił wcześniej o planowanej spłacie 4 mld zł z zaległej kwoty 8 mld zł. Szef resortu chce przesunąć część przyszłorocznych wydatków na ten rok.

Projekt nowelizacji budżetu planowany jest na koniec listopada. Resort opowiada się za jak najpóźniejszą nowelizacją budżetu na 2001 rok z powodu nie do końca jasnej sytuacji finansów publicznych. Poza niedoborem wpływów Skarb Państwa zalega otwartym funduszom emerytalnym z kwotą, szacowaną na 4 mld zł. Ten problem może będzie rozwiązany poprzez emisję obligacji kierowanych do OFE.

— W przyszłym roku deficyt budżetowy nie powinien przekroczyć 40 mld zł, czyli około 5 proc. PKB. W granicach 5 proc. powinna też się zamknąć przyszłoroczna inflacja — uważa Halina Wasilewska-Trenkner.