W czerwcu ropa naftowa jest skazana na wzrosty

Tomasz Wronka
opublikowano: 01-06-2007, 00:00

W tym miesiącu ceny ropy raczej pozostaną pod presją wzrostową. Średnie ceny ropy Brent powinny kształtować się w okolicach 69-70 USD za baryłkę. Zmniejszy się rozpiętość cen między ropą Brent a ropą WTI, notowaną na amerykańskiej giełdzie Nymex.

Z początkiem maja na rynkach ropy zarysowała się tendencja spadkowa spowodowana głównie krótkoterminowymi czynnikami technicznymi. Korekta okazała się dość płytka i kolejne dni przynosiły wzrosty cen, które przyspieszyły gwałtownie w połowie miesiąca. Wtedy cena ropy Brent przekroczyła wyraźnie 69 USD. Po spadku w ostatnich dniach maja cena Brent w kontraktach lipcowych wyniosła 67,7 USD, a baryłka WTI w handlu elektronicznym na Nymex kosztowała 63,5 USD.

W maju w centrum uwagi pozostawały wydarzenia w Nigerii. Powtarzające się ataki rebeliantów oraz grup przestępczych na instalacje naftowe, a także porwania pracowników zagranicznych koncernów stanowią spore ryzyko dla ciągłości dostaw surowca z tego regionu. Nigeria jest ósmym eksporterem ropy z dzienną produkcją szacowaną na 2,8 mln baryłek dziennie. Według szacunków EIA, w połowie maja produkcja ropy była niższa prawie o 695 tys. baryłek. Nigeryjska „słodka” ropa jest bardzo cenioną odmianą ze względu na niską zawartość siarki oraz wysoką wydajność destylatów.

Dzięki raportowi Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, oskarżającej Iran o ignorowanie ultimatum Rady Bezpieczeństwa ONZ oraz przyspieszenie prac nad wzbogacaniem uranu, powróciła kwestia sytuacji na Bliskim Wschodzie. Prawdopodobnym skutkiem raportu będzie wznowienie dyskusji na forum międzynarodowym oraz zacieśnienie sankcji nałożonych na Iran. Większe napięcie w stosunkach z Iranem może zakłócić dostawy ropy.

Ciekawym zjawiskiem w ubiegłym miesiącu była zwiększająca się rozpiętość pomiędzy cenami ropy Brent notowanej na rynku ICE w Londynie a ropą WTI notowaną za Atlantykiem. Z końcem maja różnica wzrosła aż do 7 USD. Podobnie jak w poprzednich miesiącach w dużej mierze było to efektem przyrostu zapasów ropy w USA wskutek wspomnianych przestojów rafinerii. Ponadto w omawianym okresie produkcja rafinerii w Europie była stosunkowo wysoka. Przełożyło się to na większy wzrost cen ropy w Londynie. Innym powodem takiego stanu rzeczy była presja na ceny ropy nigeryjskiej oraz irańskiej, dla których benchmarkiem jest właśnie londyński Brent.

Pomimo zbliżającego się sezonu wakacyjnego, kiedy konsumpcja paliw znacznie wzrasta, nie widać szans na wzrost wydobycia ropy w krajach członkowskich OPEC. Ministrowie z kartelu naftowego uważają obecny poziom produkcji co najmniej za bilansujący popyt i prawdopodobnie powinien on utrzymać się przynajmniej do września. Wtedy to planowane jest najbliższe spotkanie członków OPEC, na którym mogą zapaść decyzje w kwestii wydobycia ropy. Zdaniem ministrów, również we wrześniu szanse na zwiększenie limitów wydobycia wydają się niewielkie.

Niskie zapasy benzyny przed sezonem wakacyjnym w USA podniosły jej ceny hurtowe z 2,26 USD do ponad 2,40 USD za galon (3,785 litra). Od początku roku ceny hurtowe wzrosły o ponad 50 proc. Jednocześnie rekordowe poziomy osiągnęły ceny detaliczne, w kategoriach realnych, ustępując jedynie poziomom z początku lat osiemdziesiątych. Średnia cena benzyny klasy regular na koniec kwietnia nieznacznie przekroczyła 3,01 USD za galon, a trzy tygodnie później osiągnęła 3,26 USD. Warto zwrócić uwagę na to, iż koszty surowca i jego przerobu stanowią około 54 proc. ostatecznej ceny detalicznej benzyny. Zakładając dalszy wzrost mocy przerobowych rafinerii oraz możliwy wpływ tak wysokich cen paliwa na stronę popytową, w perspektywie najbliższych tygodni ewentualne dalsze wzrosty wydają się ograniczone.

Tomasz Wronka

X-Trade Brokers

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Wronka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy