Żeby z sukcesem prowadzić duży biznes, trzeba być trochę szalonym. Nie jestem wyjątkiem — mówi Leszek Czarnecki – według Was, przedsiębiorca 20-lecia.
Tomasz Siemieniec, redaktor naczelny „Pulsu Biznesu”: Został pan wybrany przedsiębiorcą XX-lecia. Pokonał pan Sołowowa, Solorza i 17 innych ludzi sukcesu. To zobowiązuje czy mobilizuje?
Leszek Czarnecki: Oczywiście jest mi bardzo miło. Tak naprawdę wygraliśmy jednak wszyscy: znakomite osobowości, które rywalizowały w konkursie, ale też cała gospodarka, społeczeństwo. Wszyscy możemy być dumni z ostatnich dwudziestu lat.
ZOBACZ
WYNIKI KONKURSU „PB” NA BIZNESOWY SUKCES
20-LECIA
Jeśli osiągnę X, to przejdę na
emeryturę? Nie ma pan takiego celu?
Już dwa razy miałem. Pierwszy, w 1991 r., kiedy sprzedałem firmę robót podwodnych TAN mojemu wspólnikowi. Dostałem niebotyczne jak na tamte czasy pieniądze – kilkaset tysięcy marek. Pomyślałem, że właściwie do końca życia mogę już tylko podróżować, ale ten stan umysłu trwał bardzo krótko. Błyskawicznie pojawił się Europejski Fundusz Leasingowy. Drugi raz rozważałem zakończenie kariery po jego sprzedaży, tym bardziej że miałem dwuletni zakaz konkurencji. Wyjechałem na długo do RPA — nurkować, potem do Moskwy — uczyć się latać na MIG-ach. Ponieważ zakaz konkurencji obejmował tylko Polskę, będąc w Rosji założyłem firmę leasingową – Carcade, która jest obecnie liderem rynku. Po wygaśnięciu mojego zakazu konkurencji, powstał Getin, jako grupa finansowa.
Punkt zwrotny w pana karierze?
Było kilka i pewnie będą kolejne. Dwa razy w życiu budowałem biznes od
podstaw, a następnie sprzedałem go — w 1991 r. TAN i dziesięć lat później EFL —
zaczynając od zera w nowej branży.
Czyli w 2011 r. sprzeda
pan Getin.
Na razie nie ma takiego pomysłu. To nie jest dobry moment. Będę rozwijać grupę. To plany na najbliższą przyszłość. Później… kto wie? Jestem w tej kwestii bardzo pragmatyczny i nie można niczego wykluczyć.
Zawsze był pan na czele peletonu, a w deweloperkę wszedł pan później niż wszyscy? Nie za późno?
Pewnie tak, choć z drugiej strony mogłem spóźnić się jeszcze bardziej. Wtedy
nie zrobiłbym emisji LC Corp.
To pana największa
porażka?
Na pewno nie sukces, choć błędów popełniłem znacznie więcej. Chociażby
wejście na Ukrainę.
Z drugiej strony przez wiele lat próbowałem kupić bank w
Rosji. Teraz cieszę się, że to się nie udało.
Uczy się pan
na błędach.
Mam nadzieję, że tak.
Wracam do emisji LC Corp, na
której wielu inwestorów mocno się sparzyło.
Trudno było przewidzieć kryzys. Nastąpił zaraz po emisji. Starałem się
później wynagrodzić straty: półtora roku temu przekazałem firmie prawie 100 mln
zł w formie quasi-darowizny, rok temu po upadku Lehman Brothers, kiedy spółka
została odcięta od kredytów i była warta 300 mln zł, a ja mogłem za 150 mln zł
dojść do 100 proc. kapitału i wycofać spółkę z giełdy, odkupiłem od niej jeden
biznes (Sky Tower) za 280 mln zł, prowadziłem też intensywny skup akcji.
Praktycznie prawie wszystkie pieniądze, które zarobiłem na IPO, zwróciłem do
spółki. Wierzę, że spółka ma przed sobą dobre perspektywy. Co się stało, to się
nie odstanie. Mam nadzieję, że już nigdy nie znajdę się w podobnej
sytuacji.
Dziękuję, przepraszam, proszę – często używa ich
pan w pracy? Demokracja czy dyktatura?
Demokracja?
Dyktatura…
Każdy w firmie ma prawo do własnego zdania. Pod jednym warunkiem: że jest
zgodne z moim, Mówiąc jednak poważnie, staram się zachowywać dużą kulturę pracy,
chociaż zdarza się, że czasami nerwy zawodzą.
O ile byłyby
droższe akcje pana spółek, gdyby nie zamiłowanie do sportów
ekstremalnych?
Myślę, że byłyby tańsze.
???
Żeby z sukcesem prowadzić duży biznes, trzeba być trochę szalonym. Nie jestem wyjątkiem. Większość znanych przedsiębiorców ma wielkie pasje. W tej dyscyplinie nie ma miejsca dla ludzi jednowymiarowych. Jesteśmy często pod wpływem adrenaliny, więc trzeba mieć coś, co pomaga rozładować jej ogromne pokłady.
Czarnecki bije rekord świata w nurkowaniu:
Czym zajmuje się fundacja LC Heart? Kogo szykuje na swojego następcę?
Kogo podziwia, od czego jest uzależniony, czy ciągle marzy o kosmosie, gdzie
czuje się najlepiej? Odpowiedzi znajdziesz w czwartkowym „Pulsie
Biznesu”
