Na czwartek górnicze związki zawodowe, sprzeciwiające się projektowi rządowej strategii dla branży, zapowiedziały w kopalniach referendum w sprawie strajku generalnego w górnictwie. W ostatnich latach związkowcy już kilkakrotnie odwoływali się do zdania górniczych załóg, uzyskując zawsze ponad 90-procentowe poparcie dla akcji strajkowej.
Strajku generalnego nie było w branży od wiosny 1994 roku, kiedy to kopalnie nie pracowały przez ok. dwa tygodnie. Związkowcy organizowali natomiast dwugodzinne strajki, a w październiku 2003 r. 24-godzinny strajk ostrzegawczy, który planują i tym razem. Miałby odbyć się 24 stycznia. W razie braku porozumienia, 1 lutego ma ruszyć "generalna akcja" - strajk lub np. blokada wysyłki węgla.
Poprzednie referendum dotyczące podjęcia akcji protestacyjnej górnicze związki zorganizowały w kopalniach w maju ubiegłego roku. Pytano w nim górników, czy przystąpią do strajku, jeżeli nie będą mieli udziału w zyskach kopalń za 2005 rok. Frekwencja wyniosła ok. 70 proc., za strajkiem było blisko 95 proc. głosujących. Ostatecznie związkowcy porozumieli się z resortem gospodarki i pracodawcami; do protestu nie doszło.
Związkowcy pytali górników o zdanie w sprawie strajku generalnego także 6 grudnia 2002 roku, kiedy trwały rozmowy z przedstawicielami rządu na temat sposobu dalszej restrukturyzacji branży. Związki protestowały przeciwko planowanej likwidacji kopalń i dalszej redukcji zatrudnienia w branży o ponad 35 tys. osób. Strajk, do którego ostatecznie wówczas nie doszło, poparło ponad 92 proc. głosujących, przy frekwencji zbliżonej do 72 proc.
Referendum w grudniu 2002 roku było drugim w tym roku. Na początku września związkowcy zapytali górników, czy zgadzają się na proponowaną przez rząd likwidację kopalń i zwolnienie górników, zamrożenie płac, wydłużenie tygodnia pracy z pięciu do sześciu dni oraz prywatyzację górnictwa. Blisko 100 proc. głosujących było przeciw takim rozwiązaniom.
Zapowiadane przez związki w końcu 2002 r. protesty doszły do skutku jesienią 2003. 22 października w kopalniach odbył się dwugodzinny strajk ostrzegawczy, który w większości zakładów miał formę przedłużonych masówek, podczas których związkowcy informowali załogi o podjętej akcji. Górnicy rozpoczęli więc pracę z opóźnieniem od kilkunastu minut do maksymalnie dwóch godzin. Protestowali przeciwko likwidacji kopalń i w obronie branżowych uprawnień.
Wobec braku porozumienia z rządem, kilka dni później górnicza "Solidarność" zapowiedziała na listopad 2003 roku strajk 24- godzinny - jako wstęp do strajku generalnego. Związkowcy przyznawali wówczas, że trudno będzie o "pełną dyscyplinę" i wstrzymanie wydobycia węgla we wszystkich kopalniach. Do strajku ostrzegawczego doszło 17 listopada 2003 r. Objął on jednak jedynie ok. trzecią część śląskich kopalń. W większości pozostałych zorganizowano akcje poparcia w formie przedłużonych masówek, po których załogi podjęły pracę.
Wydobycie wstrzymano wtedy w ponad połowie kopalń Kompanii Węglowej. Nie wydobyto ok. 145 tys. ton węgla, co stanowiło prawie 60 proc. dobowego planu. Oznaczało to ubytek w przychodach ponad 20 mln zł (dziś swoje ewentualne straty związane z możliwym strajkiem Kompania szacuje na ok. 44-45 mln zł na dobę). W pozostałych spółkach węglowych strajku nie było, a opóźnienia w pracy nie przekroczyły tam dwóch godzin.
Związkowcy domagali się wówczas zmiany programu restrukturyzacji górnictwa, odstąpienia od planów likwidacji czterech kopalń, utrzymania układów zbiorowych pracy oraz uprawnień emerytalnych górników. Na grudzień związkowcy zapowiadali blokadę wysyłki węgla z kopalń, ale nie doszło do niej. Ostatecznie rząd zmodyfikował plan restrukturyzacji.
Ostatnie duże strajki w górnictwie, trwające około dwóch tygodni, miały miejsce na przełomie kwietnia i maja 1994 r. W 1999 przez ponad dobę górnicza "Solidarność" blokowała dwa ważne węzły kolejowe na Śląsku. W minionych latach odbyło się łącznie kilkadziesiąt górniczych protestów w różnej formie - były to pikiety i manifestacje w Katowicach i Warszawie, okupacje siedzib spółek węglowych i kopalń. Referenda, m.in. strajkowe, organizowano też w poszczególnych spółkach - m.in. kopalni "Budryk" i Jastrzębskiej Spółce Węglowej.
Przygotowane przez związki na czwartkowe referendum pytanie brzmi: "Czy w związku z przyjętą przez Ministerstwo Gospodarki strategią dla górnictwa na lata 2007-2015, która swoimi zapisami doprowadzi do: zagrożeń w funkcjonowaniu układów zbiorowych pracy, obniżenia płacy, prywatyzacji sektora, sprzedaży i likwidacji kopalń, stopniowej likwidacji sektora; jesteś za strajkiem generalnym w górnictwie węgla kamiennego?".(Di, PAP)