W Europie zrobiło się czerwono

WST
opublikowano: 2009-01-19 14:56

Z uwagi na święto w Stanach Zjednoczonych i zamkniętą Wall Street, inwestorzy z największych zachodnioeuropejskich parkietów zdani są wyłącznie na własne siły. Do wczesnych godzin popołudniowych wydawało się, że będą w stanie dźwignąć indeksy w górę. Poranne wzrosty w Azji oraz spekulacje i doniesienia odnośnie nowych form pomocy dla poszczególnych sektorów gospodarki zachęcały graczy do nabywania walorów. Wielkość handlu nie jest jednak oszałamiającą, wielu graczy woli – bez impulsów z Ameryki – zachować ostrożność.

Przez długi godziny rynek dyskontował informacje o kolejnym zastrzyku pieniędzy i gwarancji dla brytyjskiego sektora bankowego i francuskich producentów aut. W górę szły notowania niemal wszystkich największych banków. Silna korekta dosięgła jedynie Royal Bank of Scotland, który poinformował o wielomiliardowej stracie. Po południu wszystko się jednak zmieniło i podaż zaczęła przejmować kontrole nad rynkiem. Do RBS dołączyli tacy brytyjscy tuzowie jak Lloyds czy HSBC.

Po porannym napełnianiu portfeli akcjami spółek wydobywczych, kolejne godziny przynoszą realizację zysków i na tych papierach. Dobrze z kolei zachowywali się niemieccy giganci sektora użyteczności publicznej, E.ON i RWE, którym analitycy podwyższyli do poziomu „kupuj” rekomendacje.

Nadal słabo spisują się  papiery Cie. Financiere Richemont. Największy na świecie producent biżuterii traci po publikacji raportu finansowego. Szwajcarska firma odnotowała w III kw. 7-proc. spadek przychodów, po tym jak klienci w Europie i Północnej Ameryce ograniczyli wydatki na bransoletki Cartier i ubrania marki Chloe.

W ten negatywny trend wpisuje się również warszawski parkiet. W przypadku GPW mamy jednak do czynienia dodatkowo z czynnikami o charakterze makroekonomicznym. Chodzi i obniżone – jak choćby w przypadku banku JP Morgan – prognozy dynamiki polskiego PKB. Z miejsca znalazło to odzwierciedlenie w taniejącym złotym.