W finansach publicznych najlepsze za nami

opublikowano: 03-04-2018, 22:00

Rekordowe wyniki sektora z 2017 r. będzie nam bardzo trudno przebić. Cudów lepiej nie oczekiwać w tym roku.

Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2017 r. wyniósł 1,5 proc. PKB — poinformował we wtorek GUS. Urząd zastrzegł co prawda, że dane mają charakter wstępny i mogą ulec zmianie (zweryfikowane przez Komisję Europejską poznamy 23 kwietnia), ale musiałaby być spora, aby na aktualności straciło stwierdzenie — to najlepszy wynik w historii.

Wyświetl galerię [1/2]

Fot. Daniel Dmitriew - FORUM

Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska, wyróżnia trzy podstawowe elementy, które stoją za tym sukcesem. Po pierwsze — mocna, 4,6-procentowa dynamika wzrostu PKB, która „zrobiła swoje” w mianowniku, a tym samym szarpnęła w dół relację deficytu do PKB. Po drugie — uszczelnianie systemu podatkowego. Zespół Credit Agricole szacuje, że z 30 mld zł, o które w 2017 r. wzrosły dochody z VAT, 40 proc. to efekt uszczelniania. Reszta to pochodna wyższej bazy podatkowej, a więc pośrednio wzrostu gospodarczego. Po trzecie — bardzo dobra sytuacja na rynku pracy, która poprawiła saldo FUS.

Mamy rekord, wiemy, z czego wynika. Czas na pytanie — czy mamy szansę go powtórzyć lub pobić?

— Zdecydowanie nie. Taki wynik nie jest możliwy do utrzymania, bo tegoroczna dynamika PKB i sytuacja w budżecie będzie wyraźnie odbiegała od tej, którą obserwowaliśmy w 2017 r. Jesienne wybory zapewne zmotywują samorządy do większych wydatków, a jeżeli chodzi o zadłużenie budżetu centralnego, samo ministerstwo zakłada przyrost o ponad 16 mld zł — mówi Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.

— Niższy wiek emerytalny to dodatkowy czynnik, który podbija wydatki całego sektora — dodaje Jakub Borowski.

We wtorek GUS przypomniał o jeszcze jednej, mocnej statystyce z obszaru finansów publicznych. To ubiegłoroczna, 50,6-procentowa relacja długu sektora instytucji rządowych i samorządowych do PKB. Rozgłos zyskała już pod koniec ubiegłego tygodnia, gdy pochwaliło się nią Ministerstwo Finansów. Tak naprawdę jednak zawdzięcza go nie samej sobie, ale „zaszyfrowanych”w niej 3,2 mld zł. O tyle w rok zmniejszyło się nasze zadłużenie i był to pierwszy spadek w ujęciu nominalnym w historii (nie licząc 2014 r., gdy wynik zaburzyły zmiany w systemie emerytalnym). Przed euforią powstrzymuje jednak wpływ kursu naszej waluty.

— Umocnienie złotego przyczyniło się do zmniejszenia długu zagranicznego wyrażonego w złotych o 26,3 mld zł. To dużo, bo 1,3 proc. PKB. Gdyby nie umocnienie złotego, zadłużenie sięgnęłoby ok. 52 proc. To też byłby dobry wynik, ale już nie tak spektakularny — mówi Jakub Borowski.

Ekspozycję na pozytywny wpływ umacniającego się złotego zapewnia nam struktura walutowa naszego długu. Chodzi w szczególności o ponad 20-procentowy udział zobowiązańnominowanych w euro w zobowiązaniach całego sektora finansów publicznych (w ramach samych tylko zobowiązań walutowych w euro nominowanych jest blisko 80 proc.). Podobnie jak w przypadku deficytu, tak i tu wiara w powtórzenie spektakularnego wyniku z ubiegłego roku może wyprowadzić na manowce.

— Nasza prognoza EUR/PLN na koniec roku to 4,17. W stosunku do obecnego poziomu oznacza to aprecjację złotego zaledwie o ok. 1 proc. Realizacja takiego scenariusza oznacza, że wpływ kursu będzie raczej neutralny i nie ma co liczyć na silne, pozytywne efekty dla długu na skutek aprecjacji złotego. Innymi słowy, powtórki z rozrywki nie będzie — podsumowuje Jakub Borowski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / W finansach publicznych najlepsze za nami