Zarząd wydmuszki tłumaczy się z zakończenia współpracy z Lemną. A inwestorzy pękają ze śmiechu.
Fon przekonuje, że współpraca z Lemna International zakończyła się w miniony czwartek, a zdecydowała o tym polska spółka. Amerykanie są innego zdania i twierdzą, że temat stał się nieaktualny już wcześniej, kiedy ustnie poinformowali o tym polską stronę. Nawet jeśli tak było, to — jak zastrzega Fon — przedstawiciele Lemny porozumiewali się między sobą w języku wietnamskim, którego nieznajomość po stronie osób reprezentujących Fon "nie pozwoliła na powzięcie ewentualnej wiadomości".
Według spółki, ostatnie spotkanie negocjacyjne z Lemna odbyło się 30 września przy udziale tłumaczy. Nikt z uczestników (ze strony Fon, Investment Friends i tłumaczy angielskiego) nie kojarzy faktu złożenia oświadczenia przez Lemna International.
"Tak istotny dla obu stron projekt z tytułu jego skali oraz ranga partnera z USA, powinna już sama w sobie stanowić fakt konieczności składania woli stron w formie pisemnej, dokumentu elektronicznego lub papierowego. Żadnego tego typu dokumentu nie otrzymaliśmy" — napisano w komunikacie przekazanym przez Fon.
Fon podkreśla, że rozwiązanie współpracy nastąpiło z powodu negatywnej oceny dokumentów, w tym również biznesplanu, dotyczących realizacji projektów ekocentrów, opóźnień w uzyskaniu przez Lemna International pozwoleń na budowę oraz innych kluczowych kwestii. Jak dodano, kontrowersje budziły też powiązania w przeszłości Lemna International z Andrzejem Pęczakiem, byłym posłem i łódzkim baronem SLD, który został skazany za przyjęcie korzyści majątkowych.
Na wczorajszej sesji kurs Fonu spadł o 3,2 proc., do 0,60 zł.