Nie udało się poprawić inflacyjnego rekordu – GUS podał, że tak jak w listopadzie, w grudniu 2001 r. wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wyniósł 3,6 proc. To i tak najniższy poziom w historii, choć widać, że trend spadkowy został zahamowany.
Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI), czyli powszechna miara inflacji, wyniósł w grudniu 2001 r. 3,6 proc., nieco mniej niż prognozował rynek.
Po listopadowym rekordzie — inflacja spadła do 3,6 proc., najniższego poziomu w powojennej historii Polski — analitycy spodziewali się, że w grudniu odbije. Ostatecznie okazało się, że nie odbiła, jednak trend spadkowy został wyhamowany.
— Inflacja nie może spadać w nieskończoność, jednak 3,6 proc. w grudniu to i tak bardzo do- bry wynik — twierdzi Katarzyna Zaj- del-Kurowska, ekonomista Banku Handlowego.
Według jej prognoz, inflacja w grudniu miała wynieść 3,7 proc.
— Widać, że dobra konsumpcyjne wciąż nie drożeją, ceny paliw spadają. Tak naprawdę inflację na poziomie 3,6 zawdzięczamy tylko sezonowo rosnącym dość szybko cenom żywności. Gdyby nie one, wskaźnik byłby niższy — uważa Katarzyna Zajdel-Kurowska.
Według danych GUS, w grudniu ceny wzrosły o 0,2 proc. Najbardziej drożała rzeczywiście żywność — wzrost o 0,6 proc. Ceny mieszkań wzrosły o 0,2 proc., a ceny odzieży i obuwia o 0,1 proc. Z kolei ceny paliw spadły aż o 2,3 proc.
Niemniej Katarzyna Zajdel- -Kurowska podtrzymuje swoje stanowisko, iż należy się spodziewać odbicia inflacji do końca 2002 r.
Z tezą tą nie zgadza się jednak Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG BG, który regularnie już prognozuje inflację na niższym poziomie niż pozostali analitycy rynku.
— Wszyscy oczekiwali odbicia już w grudniu, i jakoś go nie widać. Trudno też oczekiwać, żeby nastąpiło w najbliższej przyszłości — uważa Mirosław Gronicki.
Jego zdaniem, popyt jest słaby, by dać impuls inflacyjny. Ze względu na siłę złotego import jest tani. Do tego ceny paliw spadają, a budżetu nie stać na wpompowanie pieniędzy w gospodarkę.
— Jedyne zagrożenie to wzrost płac indeksowanych ponad inflację, ale nie ma dla takiego postępowania racjonalnych argumentów. Jeśli więc rząd nie zrobi nam niemiłej niespodzianki, inflacja nie wzrośnie — argumentuje ekonomista BIG BG.