W handlu liczy się szybkość

Magda Pokrzycka-Walczak
opublikowano: 12-06-2006, 00:00

Recepta na sukces? Czas. Ich odbiorcy otrzymują towar w 24 godziny od złożenia zapotrzebowania. Od razu na plac budowy.

Pomysł na biznes pojawił się z konieczności. Dariusz Walczak pracował dla firmy handlowej w branży sanitarnej. Przez wiele lat osiągała bardzo dobre wyniki finansowe, jednak pod koniec lat 90. zaczęła tracić stabilność. Gdy przed załogą pojawiło się widmo zwolnień, Walczak postanowił założyć własną hurtownię. Jego atutem była dobra znajomość branży oraz wiele kontaktów z dostawcami i z klientami.

Zdobyć zaufanie

Firma powstała w 1999 roku. Współudziałowcem Neptuna została Dorota Walczak, żona właściciela, z wykształcenia pedagog.

— Był to, jak się później okazało, ostatni dzwonek na założenie własnego biznesu w tej branży, bo — po okresie wysokiego popytu w 2000 i na początku 2001 roku — pojawiły się symptomy nasycenia rynku — opowiada pełnomocnik zarządu Neptuna Artur Jankowski.

Kapitał początkowy stanowiły oszczędności współwłaścicieli, uzupełnione w niewielkim stopniu kredytem bankowym.

— Był koniecznością, ale bardzo szybko go spłaciliśmy. Największym problemem stało się zdobycie zaufania dostawców i klientów instytucjonalnych. Współpraca z nimi, w długim okresie, mogła nam zapewnić dynamiczny rozwój, dlatego w czasie pierwszych rozmów proponowaliśmy korzystne rabaty dla klientów i atrakcyjne finansowo umowy o współpracy handlowej dla przyszłych dostawców — opowiada Artur Jankowski.

Pierwsza siedziba firmy mieściła się w wynajętym niewielkim domu jednorodzinnym. W obrębie posesji stał zadaszony magazyn. Był też plac składowy. Za blisko 350 tys. zł współwłaściciele kupili zapasy magazynowe, zaś pierwszy samochód ciężarowy otrzymali w leasingu.

Rok 2002 był czasem regresji w branży i ciężkiej pracy. Jednak wierzyli, że przyjdą tłuste lata. I rzeczywiście. Kolejny rok przyniósł znaczny wzrost zamówień ze względu na zainteresowanie gmin i samorządów możliwością dofinansowania inwestycji z funduszy przedakcesyjnych.

Dziś Neptun zajmuje budynek o powierzchni 850 mkw., z trzykondygnacyjnym magazynem. Firma dysponuje ośmioma samochodami dostawczymi i dwoma tirami, a jej zapasy magazynowe są warte około 7 mln zł.

Towar w dobę

Firma hurtowo sprzedaje armaturę sanitarną i urządzenia wentylacyjne. W jej ofercie znaleźć można wszystko z branży sanitarnej — od uszczelki, przez wyposażenie łazienek, elementy oczyszczalni ścieków, studnie, systemy kanalizacyjne, do stacji uzdatniania wody. Od roku firma zaopatruje klientów w materiały z branży elektrycznej i budowlanej.

Receptą na sukces są negocjowane ceny oraz szybkość realizacji zamówień.

— Nasi odbiorcy otrzymują towar w 24 godziny od złożenia zapotrzebowania. Od razu na plac budowy — informuje pełnomocnik Jankowski.

Nietypowym zamówieniem było — jak dotąd — sprowadzenie kombajnu górniczego do kopalni Bogdanka w Łęcznej.

— Nie zajmowaliśmy się wcześniej branżą górniczą, ale nie mogliśmy odmówić realizacji zamówienia złożonego przez naszego stałego klienta, który przygotowywał właśnie dużą inwestycję na zlecenie KWK Bogdanka — wspomina pełnomocnik firmy Neptun.

Kombajn udało się znaleźć na Górnym Śląsku, ale załatwienie niezbędnych formalności i przewozu maszyny, w częściach, specjalnym tirem, trwało około miesiąca.

— Mimo braku specjalizacji w branży poradziliśmy sobie całkiem dobrze — uśmiecha się Artur Jankowski.

W planach lubelskiej hurtowni jest otwarcie przedstawicielstwa w Małopolsce i poszerzenie istniejącej oferty o asortyment z branży techniki grzewczej. Z analiz rynkowych wynika, że w najbliższych pięciu latach szybko wzrosną zamówienia w tej branży — przede wszystkim za sprawą realizacji projektów dofinansowywanych z funduszy strukturalnych UE.

Tańczący z gwiazdami

Pełnomocnik zarządu, obok spraw kadrowych, organizacyjnych i finansowych, przygotowuje doroczne świąteczne spotkania pracowników, z których wielu na co dzień pracuje poza Lublinem. Oprócz tradycyjnego spotkania wigilijnego zarząd firmy zazwyczaj ma niespodziankę, którą jest gość specjalny.

— W ubiegłym roku był to Marcin Daniec, w tym czynimy starania, by była to Ola Kwaśniewska. Mam nadzieję, że pani Ola, która zachwyciła nas w programie „Taniec z gwiazdami”, zechce oprócz pokazu tańca nauczyć nas kroków walca albo — jako psycholog — przeprowadzić szkolenie na przykład o rozładowywaniu sytuacji stresowych. Na razie czekamy na zakończenie trasy tanecznej gwiazd programu — zapewnia Artur Jankowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magda Pokrzycka-Walczak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu