Pon, importer volkswagenów, audi, seatów i skody wydał oświadczenie, w którym informuje o czasowym wstrzymaniu aut. Jego dilerzy mają ok. 4100 niesprzedanych aut wspomnianych marek.

1/5 CUCHNĄCA AFERA VOLKSWAGENA
Największy niemiecki koncern motoryzacyjny montował w części silników diesla oprogramowanie, które pozwala na fałszowanie wyników badań emisji spalin. Afera wybuchła na amerykańskim rynku, gdzie tamtejszy nadzór po raz pierwszy pokazał, że zastosowany software w trakcie badania czystości spalin przełącza silnik w specjalny tryb pracy, pozwalający na sprostanie wyśrubowanym normom zanieczyszczenia powietrza. Poza testami silnik pracuje „normalnie” co oznacza, że w najbardziej drastycznych przypadkach normy są przekraczane nawet 40-to krotnie. Skandal dotyczyć ma ponad 11 mln aut ze stajni Volskwagena, w tym marek Audi, Skoda i Seat. Tylko w USA Volkswagenowi grozi kara wysokości nawet 18 mld USD.Co ciekawe, Volkswagen za winnego pierwotnie wskazywał inny niemiecki koncern, firmę Bosch, producenta oprogramowania.Afera zatacza coraz szersze kręgi, a przed kilkoma dniami pojawiły się spekulacje, że może one dotyczyć też koncernu BMW. Niepotwierdzone jeszcze spekulacje magazynu "Auto Bild" mówią, że jeden z suvów tej Marki, x3 kilkakrotnie przekracza dopuszczalne normy spalin.
Pon tłumaczy, że oczekuje na pełne informacje od Volkswagena, dotyczące rozwiązania problemu z zainstalowanymi w autach silnikami diesla Euro 5 typu EA189.
W ubiegłym tygodniu Volkswagen przyznał, że w 11 mln jego aut wyposażonych w silnik diesla jest oprogramowanie, które powoduje nieprawdziwy odczyt emisji spalin.