W IT jest praca, tylko ludzi czasem brak

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2013-04-03 00:00

Na Podkarpaciu firmy chcą w tym roku zatrudnić 200 informatyków. Ale mogą z tym mieć kłopot.

Koszty pracy na Podkarpaciu są dużo niższe niż np. w Poznaniu, Krakowie czy Wrocławiu. Nic dziwnego, że spółki z branży nowych technologii właśnie w tym regionie otwierają siedziby i oddziały. Wiąże się to z koniecznością zatrudniania informatyków i programistów. Tylko w 2013 r. czeka tam na nich 200 miejsc pracy — wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Stowarzyszenia Informatyka

Podkarpacka. Jest tylko jeden problem: coraz bardziej brakuje wykwalifikowanych kadr. Tak naprawdę specjalistów o odpowiednich umiejętnościach udałoby się znaleźć, tyle że — według potencjalnych pracodawców — mają wygórowane oczekiwania finansowe i zawyżoną samoocenę. No i szukają pracy np. na Mazowszu lub w Małopolsce. Z sondażu wynika, że 41 proc. działających na Podkarpaciu firm w 2012 r. szukało pracowników na stanowiska informatyczne. Wśród przedsiębiorstw z sektora IT odsetek ten wynosił aż 59 proc. A jaki był wynik rekrutacji? Tylko 12 proc. ankietowanychinstytucji było w stanie obsadzić wszystkie wakaty. Co czwarta nie znalazła pracowników, których potrzebowała, a 60 proc. znalazło tylko niektórych.

— Ponad 60 proc. badanych przedsiębiorstw ma problemy ze znalezieniem na Podkarpaciu informatyków. Firmy szukają, chcą zatrudniać, ale na rynku pracy nie ma wystarczającej liczby doświadczonych specjalistów. To jest problem, który trzeba rozwiązać — mówi Wojciech Materna, prezes Stowarzyszenia Informatyka Podkarpacka.

Inny wniosek z badania: mimo problemów z obsadą stanowisk przedsiębiorstwa nie obniżają poprzeczki wymagań. I w efekcie ponad 80 proc. firm zwiększających zatrudnienie jest zadowolonych z przyjętych osób. Doktor Dariusz Tworzydło z Uniwersytetu Wrocławskiego, prezes Instytutu Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego, tłumaczy to dość zaawansowanymi procesami rekrutacyjnymi i dużą selekcją na etapie rozmów kwalifikacyjnych i testów. Po dokładnym sprawdzeniu wiedzy i doświadczenia wielu chętnych po prostu odpada z rywalizacji o upragniony etat lub projekt. Duża liczba chętnych, którzy nie sprostali oczekiwaniom podkarpackich pracodawców, to — według Dariusza Tworzydły — nie lada wyzwanie dla tamtejszych szkół wyższych.

— Uczelnie powinny zacieśnić współpracę z pracodawcami. To właśnie firmy wyznaczają tendencje i tworzą potrzeby na rynku pracy. Miejsce Rzeszowa w czołówce Unii Europejskiej, jeśli chodzi o liczbę studentów na głowę mieszkańca, zobowiązuje. Ale tu właśnie widzimy paradoks — co trzeci pracodawca twierdzi, że liczba kandydatów do pracy opuszczających co roku uczelnie jest nieadekwatna do popytu zgłaszanego przez firmy, zresztą nie tylko z branży IT — podkreśla dr Dariusz Tworzydło.