W Kraju Kwitnącej Wiśni już nie zarobisz

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 11-03-2014, 00:00

Nad Japonią zawisły czarne chmury. Rekordowy deficyt na rachunku bieżącym i podwyżka podatku mogą dołować giełdę.

Po ubiegłorocznej hossie na japońskiej giełdzie pozostały tylko wspomnienia. Od stycznia główny indeks Nikkei 225 zanurkował o ponad 7 proc. i wszystko wskazuje na to, że nie jest to tylko korekta. W styczniu deficyt na rachunku obrotów bieżących (nadwyżka importu nad eksportem) w Japonii sięgnął prawie 1,6 bln jenów (około 45 mld zł) — najwięcej od 1985 r. Deficyt handlowy również osiągnął rekordową wielkość — wzrósł o 71 proc., do 2,8 bln jenów.

Zobacz więcej

FOT. RGB Stock

Głównym powodem jest uzależnienie Japonii od importu energii, szczególnie po zamknięciu elektrowni atomowych. Inflacja rośnie, ale jako rezultat osłabienia waluty i wzrostu cen sprowadzanych towarów, a dodatkowo obawy budzą skutki podniesienia od kwietnia podatku konsumpcyjnego z 5 do 8 proc.

— Ostatnim razem, gdy rząd podnosił ten podatek w kwietniu 1997 r., japońska gospodarka doświadczyła przez chwilę inflacji, ale kosztem znaczącego spowolnienia. Reakcja rynku akcyjnego nie była pozytywna i w krótkim czasie cały wzrost, jaki giełda japońska wygenerowała w latach 1995-96, dzięki silnemu spadkowi waluty, został utracony — przypomina Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI.

Specjalista nie przesądza jednak, że teraz sytuacja się powtórzy. Rząd i bank centralny mogą wprowadzić kolejne niestandardowe działania, a kontynuacja hossy i gospodarczego ożywienia na świecie może wspierać także japońską giełdę.

— Trzeba pamiętać, że od kilkunastu lat Japonia musi radzić sobie ze zmianami demograficznymi, które negatywnie wpływają na jej potencjał gospodarczy. Dużą ulgą może być ponowne uruchomienie elektrowni atomowych, jednak na to możemy trochę poczekać. Na razie wydaje się, że główny wzrost na japońskich spółkach już się dokonał, choć eksporterzy mogą korzystać jeszcze na ewentualnym dalszym spadku jena. Z większymi inwestycjami w Japonii poczekałbym na wpływ, jaki podwyżka podatków wywrze na konsumpcję. Jeśli powtórzy się scenariusz z 1997 r., japoński rynek akcji nie będzie atrakcyjnym miejscem do inwestowania — uważa Jarosław Niedzielewski.

W ubiegłym roku posiadacze jednostek ING Japonia zarobili 47 proc., a PKO Rynku Japońskiego prawie 21 proc. Zysk ten kurczy się jednak z dnia na dzień. Od początku roku fundusze tracą odpowiednio 5,6 i 4,5 proc., mimo to klienci jeszcze nie zarządzili ewakuacji. W styczniu i w lutym do portfela PKO napłynęło netto ponad 7 mln zł, a do ING niecałe 6 mln zł. Na koniec ubiegłego miesiąca oba fundusze zarządzały łącznie aktywami wielkości ponad 200 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze / W Kraju Kwitnącej Wiśni już nie zarobisz