W kwestii globalizacji
W związku z wczorajszym seminarium, chciałbym podzielić się z Czytelnikami „PB” kilkoma refleksjami. Wyobraźmy sobie, że cały świat, w zmniejszonych proporcjach, jest małą wioską zamieszkaną przez 100 osób.
Okazuje się, że:
- 12 osób to Europejczycy,
- 60 — Azjaci,
- 14 — Amerykanie ,
- 13 — Afrykanie,
- 1 — Australijczyk;
- 49 osób to kobiety,
- 51 — mężczyźni;
- 30 osób to biali,
- 70 — niebiali;
- 30 osób to chrześcijanie,
- 70 — niechrześcijanie.
Nadto:
- 6 osób posiada prawie 3/5 dochodów całej wioski;
- 80 — mieszka nędznie;
- 70 — jest analfabetami;
- 50 — jest niedożywionych;
- 1 — w tej chwili umiera,
- 1 — w tej chwili się rodzi;
1 — ma komputer.
Jeżeli:
- obudziłeś się zdrowy — jesteś szczęściarzem, bo milion ludzi umrze w tym tygodniu;
- nigdy nie brałeś udziału w wojnie, nie byłeś w niewoli lub torturowany — jesteś szczęśliwcem, przynajmniej w porównaniu z 500 milionami ludzi na świecie;
- chcesz się udać na mszę i nie jesteś za to prześladowany, lub nawet zabity — jesteś szczęśliwszy od 2 miliardów ludzi;
- masz pieniądze w banku lub w portfelu — należysz do 8 proc. najbogatszych;
- masz gdzie mieszkać i co jeść — jesteś bogatszy od 3/4 pozostałych obywateli ziemi;
- umiesz czytać — jesteś szczęśliwszy od analfabetów.
Spoglądając na życie z tej perspektywy — mamy się chyba dosyć dobrze. A w kwestii globalizacji? Naprawdę jest jeszcze wiele do zrobienia.