W Lizbonie cicho o Polsce

Magdalena Kozmana
opublikowano: 2000-03-24 00:00

W Lizbonie cicho o Polsce

Przywódcy państw Unii Europejskiej w Lizbonie rozmawiali o „głębokich reformach gospodarczych”. Reforma instytucjonalna nie znalazła się wśród tematów obrad. Powolne działania UE skrytykował Maciej Płażyński, marszałek Sejmu.

Przywódcy „piętnastki” kończą dzisiaj rozmowy o reformach, które muszą być podjęte w celu przyspieszenia rozwoju oraz zwiększenia konkurencyjności gospodarki UE. Za najważniejsze zadanie uznali walkę z bezrobociem (za 10 lat w Europie powinno być już pełne zatrudnienie) oraz z nierównościami społecznymi.

Remedium na te problemy mają być nowe technologie, a zwłaszcza tańszy i szerszy dostęp do Internetu oraz szkoleń. Do szybszego wzrostu unijnego PKB (3 proc. w 2001 roku) powinna doprowadzić liberalizacja rynku finansowego oraz sektorów energetycznego i telekomunikacyjnego. Będzie to oznaczało większe wydatki z budżetu UE lub państw członkowskich — tego jednak nie ustalono.

Lizboński szczyt nie koncentruje się na reformach instytucjonalnych UE, które są niezbędne do przyjęcia nowych członków. Maciej Płażyński, marszałek Sejmu, na wczorajszym spotkaniu w Polsko--Brytyjskiej Izbie Handlowej skrytykował za to polityków unijnych.

— Trudno jest oczekiwać od Polski uchwalania ważnych ustaw gospodarczych i politycznych, w momencie gdy nie znamy daty wejścia do UE. Brak decyzji ze strony Komisji Europejskiej, a także wypowiedzi jej przewodniczącego Romano Prodiego i polityków austriackich nastawiają nas sceptycznie do przygotowań integracyjnych — uważa Maciej Płażyński.

Jego zdaniem, Polska zaszła już daleko na drodze do UE, ale ma poważne opóźnienia legislacyjne. Pod koniec lipca będzie można ocenić, czy mamy szanse na dostosowanie naszego prawa do przepisów unijnych do końca 2002 r.