W Niemczech jest mniej bezrobotnych

Marta Markiewicz
opublikowano: 2006-10-03 00:00

Niemiecki system szkolnictwa zawodowego ma się dobrze, a polski z trudem trzyma się na glinianych nogach. Warto zatem czerpać z dobrych wzorców.

Sytuacja szkolnictwa zawodowego w Polsce nie przedstawia się najlepiej. W urzędach pracy wciąż zarejestrowanych jest wielu absolwentów szkół zawodowych, którzy nie mogą znaleźć zatrudnienia. Młodzież nie chce zdobywać wykształcenia w zawodówkach. W efekcie, do tego typu szkół trafiają bardzo często osoby przypadkowe, a same szkoły mają duży problem z pozyskiwaniem niezbędnej liczby uczniów. Z drugiej strony, rośnie grupa pracodawców poszukujących ludzi, posiadających nowoczesne wykształcenie zawodowe, bezrobotni są jednak w większości wykształceni w zawodach nieadekwatnych do aktualnych potrzeb rynku pracy.

Przyczyny kryzysu

— Wzrost aspiracji edukacyjnych Polaków powoduje, że szkolnictwo zawodowe przestaje być dla nich atrakcyjne. Otrzymane wykształcenie ma później mały związek z wykonywaną pracą, a poziom płac, oferowany przez potencjalnych pracodawców absolwentom zawodówek, jest przez nich uznawany za zbyt niski. Ponadto wina leży także po stronie samego systemu, który jest mało elastyczny czy wręcz anachroniczny wobec dzisiejszej rzeczywistości. Na liście zawodów, w których kształcimy, widnieją 193 pozycje. Z tego część nie odpowiada aktualnemu zapotrzebowaniu rynku pracy. I to właśnie jest przyczyna złej sytuacji naszych szkół zawodowych — wylicza Ryszard Szubański, dyrektor Departamentu Nadzoru Oświatowego w Ministerstwie Edukacji Narodowej.

Jednak największy problem —według pracodawców — to mała specjalizacja i brak wystarczającej liczby zajęć praktycznych, które uczniowie szkół zawodowych odbywają w zatrudniających ich potem zakładach.

— Sztywność programów nauczania wymusza na naszych uczniach wiedzę dotyczącą naprawy np. sprzętu AGD. Natomiast zakład sam musi dodatkowo dofinansować szkolenia konieczne do wykonywania specjalistycznych narzędzi chirurgicznych i sprzętu medycznego — ocenia sytuację Tadeusz Kondrat, kierownik warsztatów szkolnych w firmie Aesculap Chifa z Nowego Tomyśla.

Jak to robią sąsiedzi?

W Niemczech sytuacja wygląda znacznie lepiej. Szkolenie zawodowe podlega bowiem izbom przemysłowo-handlowym, które są zrzeszeniami przedsiębiorców na poziomie lokalnym i krajowym. Taki system jest ściślej związany z rynkiem pracy, realnie przygotowuje młodego człowieka do wejścia w życie zawodowe, m.in. dzięki certyfikatom kwalifikacji wydawanym przez poszczególne izby.

W Niemczech działa dualny system kształcenia zawodowego. Polega on nie tylko na wnikliwym rozpoznaniu potrzeb rynku pracy, ale również na funkcjonalnym połączeniu kształcenia teoretycznego, prowadzonego w placówkach szkolnych, z zajęciami, które odbywają się we wszystkich działach zakładu pracy — tłumaczy Maria Montowska, dyrektor Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej.

System edukacji zawodowej w Polsce należy bardzo szybko przebudować. Takie kroki zostały już podjęte przez poszczególne przedsiębiorstwa, które w porozumieniu z kuratoriami i szkołami realizują programy nauczania i szkolenia dla uczniów, odpowiadające potrzebom lokalnych rynków pracy.

— Grupa Metro AG od 6 lat prowadzi w Polsce program Metro-Edukacja. W 2006 r. grupa szkół, z którymi współpracujemy, rozrosła się do 19 placówek oświatowych znajdujących się także w miastach tzw. ściany wschodniej — w Białymstoku i Rzeszowie. Działając na poziomie techników handlowych, wprowadziliśmy dodatkowe treści programowe, dotyczące nowoczesnego handlu wielkopowierzchniowego oraz przyjmujemy uczniów na praktyki do naszych oddziałów. Obecnie realizowany program nauczania ma status innowacji edukacyjnej. Kształcimy bowiem specjalistów w zawodzie, który nie widnieje na ministerialnej liście — tłumaczy Jean Pierre Schueuwly, kierownik działu międzynarodowego rozwoju kadr w Metro AG.

Tylko dla bogatych?

Niestety obecnie w Polsce na specjalistyczne szkolenia mogą sobie pozwolić na razie wyłącznie duże firmy w dobrej kondycji finansowej. Przykładowy roczny koszt utrzymania warsztatów wytwarzania narzędzi medycznych, dla 30 osób w firmie Aesculap, wynosi blisko 650 tys. zł.

— Aby poprawić sytuację szkolnictwa zawodowego, należałoby zwiększyć zarówno elastyczność programową, jak również zastosować motywujące instrumenty prawne dla przedsiębiorców, np. ulgi podatkowe, częściową refundację poniesionych kosztów szkoleń. Pozwoliłoby to mniejszym pracodawcom na przygotowanie pracowników wykształconych w specjalistycznych zawodach, odpowiadających potrzebom rynku pracy — postuluje Tadeusz Kondrat.

Nie należy zatem czekać z założonymi rękoma i liczyć jedynie na inicjatywy własne przedsiębiorców.

— Z pewnością trzeba usprawnić dyskusję między Ministerstwem Edukacji Narodowej a pracodawcami, w celu wypracowania wspólnego systemu edukacji zawodowej. Nie ukrywam, że niemiecki system dualny może być dobrym rozwiązaniem sytuacji, w której znalazła się Polska edukacja — konkluduje Maria Montowska.

Ministerstwo natomiast przyznaje, że jak wynika z doświadczenia, współpraca na linii szkoła — gospodarka ma kluczowe znaczenie dla likwidacji bezrobocia.