Dwa czynniki zdecydowały wczoraj o kierunku, w którym podążył rynek walutowy. Po pierwsze, zaskakująco dobry okazał się odczyt niemieckiego indeksu ZEW za grudzień, który wyniósł 6,9 pkt (oczekiwano minus 12 pkt).
Po drugie, dziś posiedzenie Fedu. Lepsze dane z Niemiec wskazują, że tamtejsi analitycy finansowi uznali spadek ryzyka związanego z kryzysem zadłużeniowym w strefie euro za istotniejszy niż obawy o zbliżający się z końcem roku klif fiskalny w USA. W rezultacie, euro zyskało na wartości wobec dolara, a wraz z walutą europejską umocnił się również złoty.
Dzisiejsza sesja zdominowana zostanie przez wspomniane wcześniej oczekiwania na decyzję Fedu. Pewne jest, że stopy procentowe pozostaną niezmienione. Być może amerykańskie władze monetarne rozważą przyjęcie kryteriów określających warunki sprzyjające podwyżkom stóp procentowych.
Natomiast nie ulega wątpliwości, że zakończenie z końcem roku tzw. operation twist, czyli skupu obligacji z długiego końca krzywej w zamian za pieniądze uzyskane ze sprzedaży papierów skarbowych o krótkim terminie zapadalności (skup sterylizowany), stwarza konieczność przedstawienia kolejnego programu.
Rynki liczą, że Fed zwiększy wartość niesterylizowanego (bez wymiany papierów) programu skupu długoterminowych aktywów o 45 mld USD miesięcznie. Tak decyzja rezerwy federalnej będzie miała niewątpliwie negatywny wpływ na walutę amerykańską, gdyż oznacza dalsze luzowanie polityki monetarnej. Skorzystać na decyzji FOMC powinna zaś wspólna waluta, a wraz z nią złoty.