W PGE kończy się kadencja, ale mandat zostaje

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2016-12-21 22:00

Dziś upływa kadencja zarządu największej firmy energetycznej w kraju, a konkursu na nową wciąż nie ogłoszono

Gorączka zmian kadrowych, wywołanych wrześniową dymisją Dawida Jackiewicza ze stanowiska ministra skarbu, omija na razie PGE, największą firmę energetyczną w Polsce. To zaskoczenie, bo kalendarz korporacyjny sprzyja zmianom. Dziś, czyli 22 grudnia, mija kadencja zarządu PGE, który — mimo, że powołany dopiero w marcu — „wszedł” w trzyletnią kadencję poprzedników. Rozpoczęła się 23 grudnia 2013 r. To nie efekt zapomnienia. Z naszych informacji wynika, że rada nadzorcza rozważała rozpisanie konkursu na początku grudnia, ale się na to nie zdecydowała. Nie wiadomo na razie, kiedy go ogłosi, a na nasze pytania w tej kwestii nie odpowiedziała ani szefowa rady nadzorczej PGE, ani Ministerstwo Energii, nadzorujące spółkę. Kończy się kadencja zarządu, ale trwa jego mandat. To zgodne z prawem, ale niezgodne z rozporządzeniem Rady Ministrów.

JESZCZE POPRACUJE: Henryk Baranowski, prezes PGE, zaczął pracę w firmie 31 marca 2016 r. Kontynuuje trzyletnią kadencję poprzednika, a ta upływa dziś, tzn. 22 grudnia. Mandat do pracy prezesa ma jednak aż do zwyczajnego walnego zgromadzenia.
Marek Wiśniewski

Zarząd może pracować

— Kadencja informuje jedynie o okresie, na który zarząd został powołany. Mandat oznacza zaś uprawnienie do pełnienia danej funkcji. Mandat obowiązuje — o ile nie zakłóci go dymisja — do momentu zatwierdzenia sprawozdania finansowego za poprzedni rok — tłumaczy Andrzej Dmowski, partner w kancelarii Russell Bedford. To oznacza, że zgodnie z Kodeksem spółek handlowych zarząd PGE może bez zakłóceń pracować do najbliższego zwyczajnego walnego zgromadzenia, które zatwierdzi sprawozdania finansowe. Walne powinno odbyć się do końca czerwca 2017 r. Wygaśnięcie kadencji nic w tej kwestii nie zmienia. Jeśli natomiast do zgromadzenia rada nadzorcza nie wybierze zarządu kolejnej kadencji, to mandat wygaśnie, a w spółce teoretycznie może się pojawić kurator sądowy.

— W większości firm zarząd nowej kadencji wybierany jest z wyprzedzeniem, przed wygaśnięciem poprzedniej kadencji. Sytuacja, w której kadencja wygasa, mandat trwa, a nowego zarządu nie wybrano, nie jest jednak czymś szokującym. KSH to przewiduje — dodaje Andrzej Dmowski.

Martwe rozporządzenie?

Mimo że k.s.h. daje zarządowi PGE komfort działania, brak konkursu może budzić zdziwienie. Energetyczna firma jest w ponad połowie kontrolowana przez skarb państwa, a to oznacza, że obejmuje ją rozporządzenie Rady Ministrów z 2003 r., dotyczące „przeprowadzania postępowania kwalifikacyjnego na stanowisko członka zarządu w niektórych spółkach handlowych”. Rozporządzenie stwierdza, że w spółkach z większościowym udziałem państwa „rada nadzorcza wszczyna postępowanie kwalifikacyjne w terminie co najmniej trzech miesięcy przed upływem kadencji dotychczasowego członka zarządu”.

— Rozporządzenie z 2003 r. jest oczywiście prawnie wiążące, lecz nie do końca współgra z przepisami k.s.h. Zgodnie z k.s.h. bardziej istotne jest pojęcie mandatu. Również w praktyce widzimy, że niektóre spółki dążą do powiązania kadencji z mandatem. Takie podejście można uzasadnić celem rozporządzenia, czyli zapewnieniem, aby konkurs odbył się tuż przed upływem okresu urzędowania danej osoby w zarządzie — mówi Błażej Zagórski, radca prawny w kancelarii CMS. Praktyka wskazuje też, że rady nadzorcze spółek państwowych nie czują przesadnej presji rozporządzenia. Przykładowo, w gazowym PGNiG kadencja kończy się 31 grudnia 2016 r., a konkurs ogłoszono w połowie października, czyli o kilkanaście dni za późno. Został już jednak rozstrzygnięty, co stawia radę nadzorczą PGNiG w świetle lepszym niż to, które opromienia radę PGE.

Rząd i tak rozdaje karty

W uspokajającym tonie wypowiada się jednak Raimondo Eggink, doradca inwestycyjny i zawodowy członek rad nadzorczych.

— Temat kadencji i mandatu rozdmuchany został przez prawników do granic absurdu, powstały na ten temat niezliczone doktoraty i opinie prawne. W PGE nie powinno to jednak budzić emocji. To firma, w której karty rozdaje rząd. Firmę prowadzą więc ci, których chce rząd, a kadencyjność ma niewielkie znaczenie. Skoro zarząd nadal pracuje, to znaczy, że rada nadzorcza tego sobie życzy — przekonuje Raimondo Eggink.

O tym, że to rząd rozdaje karty w państwowych spółkach, świadczą wydarzenia ostatnich miesięcy. Po wyborach parlamentarnych w październiku 2015 r. widoczna była pierwsza fala dymisji, a po dymisji Dawida Jackiewicza przyszła druga fala, zagarniająca menedżerów aż do dziś. W ostatnich dniach stanowisko stracił m.in. prezes grupy Azoty.