W pogoni za startupowym wzorcem

Polska „fabryka innowacji” nie jest jeszcze zbyt produktywna, ale rynek pracuje nad zwiększeniem jej mocy

Słowo „innowacyjny” odmieniane jest przez wszystkie przypadki. I nic dziwnego, brzmi dobrze, zarówno w ustach marketerów, jak i polityków — buduje aurę nowoczesności, wygody i daje nadzieję na lepszą przyszłość. Jednak na razie krajowe realia dalekie są od marzeń… i czołówek globalnych rankingów. Poza wyjątkami, jak Estimote, Brainly, DocPlanner, rodzimi innowatorzy nie odnoszą spektakularnych sukcesów, mimo że w nowatorskie technologie i w start-upy wpompowywane są pokaźne dotacje unijne. Jednorożce, czyli technologiczne firmy z wyceną powyżej 1 mld USD, galopują, ale jeszcze nie po naszym rynku.

W pogoni za światem

Na opracowanej w ubiegłym roku przez Deloitte skali polski ekosystem startupowy znalazł się poniżej „umiarkowanego” poziomu dojrzałości. Otrzymał 2,1 pkt. na 4 możliwe, odrobinę więcej niż rok wcześniej (1,93). Nieco wzrosła średnia wartość inwestycji w fazie later-stage (tzw. późnego wzrostu) — z 900 tys. EUR do 1 833 tys. EUR. Jednak “Złota księga venture capital w Polsce 2018”, publikacja fundacji Startup Poland, największego w kraju przedstawiciela młodych przedsiębiorców, wykazuje, że najwięcej tego typu inwestycji realizowanych jest z finansowaniem do 500 tys. zł, a cztery piąte inwestycji to tzw. rundy seed.

Starania firm o wsparcie ich dalszego rozwoju są trudniejsze… tu brakuje pieniędzy publicznych i prywatnych inwestorów, gotowych zaryzykować większą sumę. I koło się zamyka, bo polskie fundusze venture capital (vc), które w ok. 80 proc. są lewarowane publicznymi grantami, ograniczają się głównie do poszukiwania „jeszcze nieodkrytych talentów”. W tym samym czasie na świecie np. Revolut, czyli wielowalutowe, mobilne konto i karta dla podróżujących, otrzymuje od inwestorów 250 mln USD w ramach jednej rundy i ogłasza, że wycena spółki osiągnęła poziom 1,7 mld USD.

Julia Krysztofiak-Szopa, prezes fundacji Startup Poland, wskazuje na trzy aspekty, które jej zdaniem muszą ulec zmianie, by sektor przyspieszył w rozwoju.

— Pierwszy to zwiększenie udziału kapitału prywatnego w funduszach vc. W kraju tylko 20 proc. rund inwestycyjnych odbywa się bez udziału pieniędzy publicznych. Branża jest więc zależna od podaży publicznych środków, co na dłuższą metę jest nieefektywne. Konieczne jest też wprowadzenie przez resort finansów większych zachęt podatkowych, które będą motywować prywatnych inwestorów. Ponadto start-upy i fundusze vc powinny agresywniej włączać się w globalny rynek technologiczny. Firmy obecne na międzynarodowych rynkach wielokrotnie szybciej rosną i więcej zarabiają — mówi przedstawicielka technologicznych przedsiębiorców.

Ze wsparciem największych

Bartłomiej Gola, szef SpeedUp Group, przypomina, że inwestycje realizowane z programów Narodowego Centrum Badań i Rozwoju czy Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) są w małej części wspierane prywatnym kapitałem vc, ale w kraju nie ma tradycji inwestowania w technologiczne firmy. Rynek przyzwyczaja się do ich obecności i uczy modelu, w jakim działają.

Dopiero w ubiegłym roku na listę promotorów krajowych start-upów „oficjalnie” dopisali się właściciele fortun. Krzysztof Domarecki, założyciel chemicznej grupy Selena, w czerwcu 2017 r. uruchomił wehikuł inwestycyjny — Fidiasz FIZ. Sebastian Kulczyk, prezes Kulczyk Investments, zrealizował własny program akceleracyjny InCredibles, zainwestował też m.in. w start-up Brainly. Tomasz Domogała, sprawujący kontrolę nad TDJ, wspólnie z izraelskim funduszem Pitango utworzył, korzystając po części z publicznych dotacji, TDJ Pitango Ventures i za jego pośrednictwem zainwestował w firmę StethoMe i jej inteligentny stetoskop.

Ostatnio, za sprawą pilotażu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, w stronę start-upów zerkać zaczęły inne duże firmy, m.in. Poczta Polska, Oknoplast, PKO Bank Polski, PGE, zakłady H. Cegielski-Poznań. Realizując ScaleUp, zaprosiły do siebie młodych przedsiębiorców i pomogły przetestować ich rozwiązania. Przez program przewinęło się kilkaset młodych spółek. Kilka otrzymało szansę na komercyjną współpracę, choć ich pomysły traktowane są przez korporacje bardziej w kategorii ciekawostek niż opcji na technologiczną rewolucję. Program będzie kontynuowany, ale na rynku potrzebne są jeszcze intensywne działania, które pomogą w rozwoju corporate venture capital, czyli funduszy korporacyjnych. Finansowanie dla nich szykuje PFR.

We własnym kręgu

Paradoksalnie dostęp do sporego finansowania publicznego odciął krajowy rynek vc od reszty świata. Posiadając kapitał wystarczający jak na ten etap rozwoju rynku, fundusze nie szukały zbyt intensywnie kontaktów z zagranicznymi inwestorami. W portfelach nie miały również spółek, które mogłyby zaoferować podmiotom z zewnątrz.

— Rynek vc musi się umiędzynarodawiać, przyciągając zagraniczny kapitał. Teraz w kraju pojawili się pierwsi gracze np. z Izraela. A tamtejszy system wspierania innowacji można traktować jako wzór. Podobnie jak u nas w pierwszej fazie były one finansowane przez państwo — dodaje Bartłomiej Gola.

Zacieśnienie współpracy z Izraelem i budowanie „obustronnej platformy dla rozwoju innowacji” zapowiedziały już Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii, i Anna Azari, ambasador Izraela w Polsce.

Bartłomiej Gola zaznacza, że marka polskiego vc za granicą nie jest jeszcze silna i, aby przyciągnąć inwestorów, potrzebujemy sukcesu na miarę np. estońskiego TransferWise. Musimy pokazać, że dotychczasowe wysiłki mogą stanowić bazę do budowy „unicornów”.

 

OKIEM EKSPERTA - Rafał Plutecki, szef Campus Warsaw

Druga faza finansowania

W ostatnich dwóch latach uruchomiono wiele programów akceleracyjnych, ale ich „absolwenci” potrzebują pieniędzy na dalszy rozwój. Najpilniejszym zadaniem jest więc uruchomienie środków z programów PFR dla funduszy vc — to będzie punkt zwrotny dla start-upów, które mają gotowe produkty.

 

OKIEM EKSPERTA - Paweł Chudziński, partner Point Nine Capital

Za daleko od Europy

W porównaniu z Europą, polska scena vc jest bardzo skromna, ale systematycznie się rozwija. Powstają fundusze z międzynarodowymi ambicjami, prowadzone przez doświadczonych przedsiębiorców, np. Market One Capital [Paweł Chudziński jest jednym z jego inwestorów — przyp. red.]. Z drugiej strony kilkadziesiąt zespołów czeka właśnie na pieniądze z PFR — mowa o dużych kwotach, którymi będą zarządzać młode i ambitne, ale mało doświadczone osoby.

 

KOMENTARZ PARTNERA - Wojciech Orzech, prezes zarządu PKP Energetyka

Nowoczesność na kolei

W PKP Energetyka jesteśmy przekonani, że nowoczesna kolej, jako element gospodarki 4.0, musi być oparta na innowacjach i cyfryzacji. Wprowadzamy tego typu rozwiązania do naszej codziennej pracy. W ciągu ostatnich trzech lat PKP Energetyka przeszła bardzo duże zmiany i dzisiaj jest nowoczesną, zdigitalizowaną firmą, mającą jednocześnie doświadczoną i kompetentną kadrę.

Do 2025 r. zainwestujemy aż 3,2 mld zł w rozwój i modernizację. Pozwoli nam to jeszcze lepiej dostosować się do wymagań stawianych dziś przez rynek i klientów. W samym 2017 roku zainwestowaliśmy 400 mln zł, m.in. w cyfryzację. Wprowadziliśmy strategię innowacyjności spółki i powołaliśmy centrum rozwojowo-badawcze, które opracowuje nowoczesne rozwiązania technologiczne. Współpracujemy z ośrodkami naukowymi, aby wspólnie wdrażać innowacje stworzone przez polskich naukowców. Projekty, takie jak system przeciwdziałający zamarzaniu sieci trakcyjnej czy magazyny energii, mogą zwiększyć jakość całego transportu kolejowego. Dzięki m.in. informatyzacji i automatyzacji podnieśliśmy jakość usług, co przełożyło się na trzykrotny spadek liczby awarii sieci trakcyjnej.

Widzimy potencjał do dalszej poprawy, co wymaga kolejnych inwestycji i wdrażania nowoczesnych rozwiązań informatycznych, np. umożliwiających predyktywne zarządzanie majątkiem. Oznacza to możliwość podjęcia działań zaradczych przed wystąpieniem usterki i uniknięcia jej. Mając międzynarodowego, prywatnego właściciela, mamy nie tylko lepszy dostęp do technologii i know-how z całego świata, ale jesteśmy bardziej skłonni do wdrażania i testowania rozwiązań, które są pionierskie. Wszystkie podejmowane przez PKP Energetyka działania modernizacyjne, a także planowane inwestycje mają na celu wspieranie rozwoju kolei, zarówno jeśli mówimy o transporcie pasażerskim i kolejach dużych prędkości, jak i przewozach towarów oraz budowie transportu intermodalnego.

 

KOMENTARZ PARTNERA - Feliks Szyszkowiak, wiceprezes zarządu Banku Zachodniego WBK, zarządzający Pionem Transformacji Cyfrowej

Nowe rozwiązania kwitną w bankach

Mam ten przywilej, że reprezentuję sektor, który w tym momencie jest jedną, wielką, kwitnącą oazą innowacji. Są one oczywiście generowane przez start-upy, ale banki o dużej skali działania w niczym im nie ustępują. Pozornie może się wydawać, że istnieje tu jakaś konkurencja — ale to tylko pozory. Sytuacja zmierza dość szybko w kierunku układu win- -win. Od pewnego czasu powstaje ekosystem, w którym dobre innowacje finansowe generowane przez fintechy są skwapliwie wykorzystywane przez duże organizacje. To naturalne: banki cieszą się zaufaniem i stabilnością, które w finansach buduje się latami i które dla wielu klientów są kluczowe. To jest trudność start-upów. Z kolei te ostatnie szybko i zwinnie tworzą technologiczne perełki. Dużym bankom trudniej jest je generować, ponieważ są wyspecjalizowane w zupełnie innym kierunku — rozwiązań stricte finansowych i są często bardziej ograniczone regulacjami.

Dziś większość banków, które mają poważne ambicje rynkowe, intensywnie szuka dobrych start-upów. Przykładowo, Grupa Santander ma specjalny fundusz Innoventures, który zajmuje się takim scoutingiem. I to jest fundusz gigantyczny, bo na wsparcie twórców innowacyjnych rozwiązań finansowych ma aż 200 mln dolarów. Podobne inicjatywy, może na mniejszą skalę, prowadzą też inne banki. Uważam, że takie podejście jest nie do przecenienia, jeśli chodzi o rozwój środowiska start-upów finansowych. Według mnie, to nie zmienia faktu, że start-upy w tych biznesach też odgrywają bardzo ważną rolę — tworząc rozwiązania przyszłości, podkręcają tempo rozwoju firm, które mają już ustabilizowaną pozycję rynkową i mogą być nieco „rozleniwione”. Przykładem jest choćby przenoszenie do dużych organizacji sposobów pracy rodem ze środowiska startupowego. Tak jest np. w naszym banku, w przypadku metodologii pracy agile, którą teraz adaptujemy.

Wspieranie start-upów jest też ważne z punktu widzenia całej gospodarki. Żeby dalej się rozwijać musi ona przeorientować się na nowoczesne technologie i rozbudowę kompetencji w branży ICT. Przewaga niskich kosztów pracy, którą jeszcze teraz się cieszymy, zniknie raczej prędzej niż później. Przestanie być magnesem dla zagranicznych inwestorów. Przestanie też budować siłę producentów z Polski, którzy dzięki niskim kosztom pracy mogą oferować konkurencyjne ceny na rynkach zagranicznych. Trzeba być na to wszystko przygotowanym. I dlatego uważam, że każdy projekt taki jak „Architekci Innowacji”, promujący kulturę innowacyjności oraz nowoczesne rozwiązania, jest na wagę złota.

 

KOMENTARZ PARTNERA MERYTORYCZNEGO - Krzysztof Witkowski, Associate Partner, odpowiedzialny za programy skierowane do start-upów z ramienia EY

Zbudować kulturę innowacji

Postępująca cyfrowa rewolucja oraz powstające w jej wyniku nowe technologie coraz mocniej przenikają obszary, w których funkcjonujemy zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Od nowoczesnych narzędzi i rozwiązań, które wspierają nas w codziennej pracy i w procesach zachodzących w firmach, aż po komunikację międzyludzką.

Nasz ekosystem start-upów przeżywa w ostatnim czasie istotny rozwój, z jednej strony wpisując się w światowe trendy, a z drugiej opierając się na naturalnej przedsiębiorczości Polaków oraz światowej klasy kompetencjach w zakresie programowania i IT. Obserwując rozwój szeregu firm technologicznych, ciągłym wyzwaniem dla polskich przedsiębiorców jest konkurencyjność budowanych przez nich rozwiązań na arenie międzynarodowej. Wielu z nich wpada w pułapkę strategii zbudowania pozycji najpierw na rynku polskim — niewątpliwie atrakcyjnym z perspektywy Europy, a dopiero potem myśli o ekspansji międzynarodowej, zderzając się wówczas z konkurencją, która jako pierwsza opanowała najbardziej atrakcyjne rynki.

Coraz częściej obserwujemy przedsiębiorców, którzy budują swoje rozwiązania oraz strategie sprzedaży tak, aby od pierwszego dnia działalności móc obsługiwać klientów międzynarodowych na rynkach światowych Wyzwaniem dla Polski pozostanie, jak utrzymać centrale takich firm i co za tym idzie, wytworzoną przez nich wartość intelektualną, na terenie naszego kraju.

EY wspiera ekosystem start-upów, VC oraz dojrzałych firm i korporacji, poszukujących inspiracji i źródeł innowacji w środowisku przedsiębiorców, poprzez szereg inicjatyw oraz programów skierowanych do tego środowiska.

Do takich inicjatyw należą EYnovation, jako program skierowany do firm technologicznych o aspiracjach międzynarodowych znajdujących się w fazie ekspansji i wzrostu, czy akcelerator Startberry realizowany wspólnie z partnerami takimi jak Microsoft oraz Senfino. Dzięki temu budujemy taką grupę podmiotów, które wzajemnie się wspierają, tworząc sprawny i zintegrowany ekosystem.

Chcemy wspierać budowanie kultury innowacji w Polsce, dlatego wspólnie z „Pulsem Biznesu” rozpoczynamy pierwszą edycje konkursu „Architekci Innowacji”. Jego celem jest wyłonienie i wypromowanie innowacyjnych projektów technologicznych oraz dobrych praktyk w zakresie stosowania nowych technologii i innowacyjnych rozwiązań. Równocześnie chcemy też docenić przedsiębiorstwa, które są otwarte na innowacyjne projekty w ramach swoich struktur i pomagają pracownikom w ich wdrażaniu.

 

KOMENTARZ PARTNERA - Jarosław Rogoża, członek zarządu Synthos, dyrektor Pionu Badań i Rozwoju

Dobrych pomysłów na razie jest niewiele

Dobry pomysł zawsze znajdzie finansowanie i swoje miejsce na rynku. Kwestią jest tylko, w jakim czasie. Oczywiście wymaga to dotarcia do osób i firm, które są w stanie to prawidłowo ocenić, co już dla młodych naukowców, nie znających realiów rynkowych, jest niezmiernie trudne. Zależy to w dużej mierze od branży, inaczej to wygląda w branży IT, a inaczej w chemicznej.

W branży chemicznej wiele uwagi poświęca się kwestii niewystarczającego finansowania start-upów oraz braku zainteresowania sektora prywatnego w ich finansowaniu. Uważa się, że jest to główny czynnik słabego rozwoju tego sektora w tym obszarze.

Z mojego doświadczenia wynika, że słaby rozwój start-upów w branży chemicznej jest głównie spowodowany brakiem dobrych pomysłów, często próbuje się skomercjalizować atrakcyjne naukowo osiągnięcia w oderwaniu od potrzeb rynkowych. Dostaję kilka zapytań rocznie od różnych uczelni, czy jestem zainteresowany wdrożeniem jakiegoś dokonania naukowego,ale tylko naukowcy z jednej uczelni zapytali mnie, jakie wyzwania ma firma Synthos, których rozwiązania mogliby się podjąć. Jak daleko sięgam pamięcią, tylko jeden start-up zgłosił się do firmy Synthos z propozycją będącą w obszarze naszych zainteresowań. Ich rozwiązanie okazało się zbyt drogie, nieakceptowalne przez rynek, ale mieli przynajmniej właściwe podejście i dobrze zidentyfikowaną potrzebę rynku.

Dopóki obecne podejście nie zostanie zmienione na bardziej proaktywne, skupiające się na poznaniu potrzeb przemysłu chemicznego/rynku, rozwój start-upów będzie w mojej opinii bardzo utrudniony.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / W pogoni za startupowym wzorcem