W Polsce bije serce przemysłu

Panattoni chce inwestować w Polsce, a nasz region Europy uważa za najbardziej perspektywiczny rynek na świecie. Kryzys? Jaki kryzys?

Rozmowa z Carlem Panattonim, założycielem, właścicielem i prezesem Panattoni Development Company"Puls Biznesu": Rynek parków logistycznych ożywa. Czy tylko w Polsce?Carl Panattoni: Cała gospodarka się ożywia. Również w Stanach Zjednoczonych. Jeśli to ożywienie się utrzyma, to popyt na powierzchnie magazynowe wzrośnie lawinowo po dotychczasowym wstrzymaniu projektów budowlanych. Jeśli chodzi o liderów rynku, to rokowania na ten rok są zdecydowanie pozytywne, ale nie wszyscy jeszcze sięgnęli do kieszeni. Wyjście z kryzysu zaczyna się od magazynów. W latach recesji Polska była jednym z niewielu rynków europejskich na plusie. W 2010 r. rozpoczęliśmy kilka nowych projektów i przedsięwzięć w tym regionie. W zeszłym miesiącu firma inwestycyjna Pramerica Real Estate Investors zawiązała spółkę z Panattoni Europe o kapitalizacji 80 mln EUR. Ma inwestować w europejskie magazyny logistyczne.Czy to może oznaczać, że na magazynowym ryku w Polsce pojawią się nowi gracze?Trudno mi się odnieść do samej Polski, ale jestem zdania, że nawet w najbardziej niespodziewanym momencie może nastąpić wejście kolejnego dewelopera. Rynek nieruchomości, w tym powierzchni przemysłowych, ma bardzo duży potencjał rozwoju i zawsze mogą istnieć racjonalne przesłanki zwiększenia liczby aktywnych graczy, w tym zapewne i w Polsce. To tym bardziej możliwe, że Polska ma bardzo dobre notowania zarówno pod względem wyników, jak i perspektyw.Czy wrócimy do rekordowej koniunktury z czasów przed kryzysem?To prawda, że branża powierzchni przemysłowych najgorsze ma za sobą, ale mam wątpliwości, czy rynek jest w stanie powrócić do czasów sprzed kryzysu. Oczywiście, widać bardzo dużą poprawę, ale w moim przekonaniu dywagowanie w tej chwili byłoby raczej wróżeniem, niż konstruktywną i mogącą się sprawdzić prognozą. Należy jednak podkreślić, że branża magazynowa wyszła z kryzysu obronną ręką. W Polsce widać, że poprawa następuje nierównomiernie w różnych regionach. Są miejsca, gdzie nie ma praktycznie żadnej wolnej powierzchni, i takie, gdzie wskaźnik pustostanów wynosi 16 proc. Trochę czasu zajmie, nim wolne powierzchnie zejdą z rynku i powróci "zdrowy" poziom dostępnych obiektów.Najwięksi kryzysowi przegrani?Myślę, że niezależnie od koniunktury rynkowej trzeba mieć się zawsze na baczności, gdy dochodzi do wyboru lokalizacji inwestycji — trzeba myśleć perspektywicznie, biorąc pod uwagę najczarniejszy scenariusz. U niektórych rozbudowa portfela nieruchomości nastąpiła zbyt szybko i w nieuzasadnionych lokalizacjach — oni przegrali.Czego możemy się spodziewać po Panattoni w 2011 roku?Jesteśmy firmą handlową. Potrzebujemy jasnych zasad gry i dynamiki w działalności gospodarczej. Potrzebny jest nam rynek, na którym możemy działać efektywnie. W Polsce i Czechach bije serce środkowoeuropejskiego przemysłu. Firma będzie się nadal skupiała na tych krajach, chociaż nie wykluczamy ekspansji na inne kraje regionu, jeśli ich gospodarki wykażą się dynamiką. Polski rynek najbardziej odpowiada międzynarodowym inwestorom. To otwarty, uczciwy i sprawnie działający kraj, z dobrze wykształconymi i entuzjastycznie nastawionymi ludźmi. Mamy tu znaczne portfolio, obejmujące wszystkie kluczowe regiony kraju i w związku z tym podstawowym celem, na który przeznaczymy swój czas i zasoby, będzie rozbudowa naszych parków w tych miejscach. Jesteśmy — jak zawsze — zainteresowani wykorzystywaniem pojawiających się możliwości typu BTS. Poza tym bierzemy pod uwagę budowę powierzchni spekulacyjnej na starannie wybranych obszarach o niskim współczynniku pustostanów.

W Polsce bije serce przemysłu

Marcin Bołtryk
opublikowano: 22-03-2011, 10:20

Panattoni chce inwestować w Polsce, a nasz region Europy uważa za najbardziej perspektywiczny rynek na świecie. Kryzys? Jaki kryzys?

Rozmowa z Carlem Panattonim, założycielem, właścicielem i prezesem Panattoni Development Company

"Puls Biznesu": Rynek parków logistycznych ożywa. Czy tylko w Polsce?

Carl Panattoni: Cała gospodarka się ożywia. Również w Stanach Zjednoczonych. Jeśli to ożywienie się utrzyma, to popyt na powierzchnie magazynowe wzrośnie lawinowo po dotychczasowym wstrzymaniu projektów budowlanych. Jeśli chodzi o liderów rynku, to rokowania na ten rok są zdecydowanie pozytywne, ale nie wszyscy jeszcze sięgnęli do kieszeni. Wyjście z kryzysu zaczyna się od magazynów. W latach recesji Polska była jednym z niewielu rynków europejskich na plusie. W 2010 r. rozpoczęliśmy kilka nowych projektów i przedsięwzięć w tym regionie. W zeszłym miesiącu firma inwestycyjna Pramerica Real Estate Investors zawiązała spółkę z Panattoni Europe o kapitalizacji 80 mln EUR. Ma inwestować w europejskie magazyny logistyczne.

Czy to może oznaczać, że na magazynowym ryku w Polsce pojawią się nowi gracze?


Trudno mi się odnieść do samej Polski, ale jestem zdania, że nawet w najbardziej niespodziewanym momencie może nastąpić wejście kolejnego dewelopera. Rynek nieruchomości, w tym powierzchni przemysłowych, ma bardzo duży potencjał rozwoju i zawsze mogą istnieć racjonalne przesłanki zwiększenia liczby aktywnych graczy, w tym zapewne i w Polsce. To tym bardziej możliwe, że Polska ma bardzo dobre notowania zarówno pod względem wyników, jak i perspektyw.

Czy wrócimy do rekordowej koniunktury z czasów przed kryzysem?

To prawda, że branża powierzchni przemysłowych najgorsze ma za sobą, ale mam wątpliwości, czy rynek jest w stanie powrócić do czasów sprzed kryzysu. Oczywiście, widać bardzo dużą poprawę, ale w moim przekonaniu dywagowanie w tej chwili byłoby raczej wróżeniem, niż konstruktywną i mogącą się sprawdzić prognozą. Należy jednak podkreślić, że branża magazynowa wyszła z kryzysu obronną ręką. W Polsce widać, że poprawa następuje nierównomiernie w różnych regionach. Są miejsca, gdzie nie ma praktycznie żadnej wolnej powierzchni, i takie, gdzie wskaźnik pustostanów wynosi 16 proc. Trochę czasu zajmie, nim wolne powierzchnie zejdą z rynku i powróci "zdrowy" poziom dostępnych obiektów.

Najwięksi kryzysowi przegrani?

Myślę, że niezależnie od koniunktury rynkowej trzeba mieć się zawsze na baczności, gdy dochodzi do wyboru lokalizacji inwestycji — trzeba myśleć perspektywicznie, biorąc pod uwagę najczarniejszy scenariusz. U niektórych rozbudowa portfela nieruchomości nastąpiła zbyt szybko i w nieuzasadnionych lokalizacjach — oni przegrali.

Czego możemy się spodziewać po Panattoni w 2011 roku?

Jesteśmy firmą handlową. Potrzebujemy jasnych zasad gry i dynamiki w działalności gospodarczej. Potrzebny jest nam rynek, na którym możemy działać efektywnie. W Polsce i Czechach bije serce środkowoeuropejskiego przemysłu. Firma będzie się nadal skupiała na tych krajach, chociaż nie wykluczamy ekspansji na inne kraje regionu, jeśli ich gospodarki wykażą się dynamiką. Polski rynek najbardziej odpowiada międzynarodowym inwestorom. To otwarty, uczciwy i sprawnie działający kraj, z dobrze wykształconymi i entuzjastycznie nastawionymi ludźmi. Mamy tu znaczne portfolio, obejmujące wszystkie kluczowe regiony kraju i w związku z tym podstawowym celem, na który przeznaczymy swój czas i zasoby, będzie rozbudowa naszych parków w tych miejscach. Jesteśmy — jak zawsze — zainteresowani wykorzystywaniem pojawiających się możliwości typu BTS. Poza tym bierzemy pod uwagę budowę powierzchni spekulacyjnej na starannie wybranych obszarach o niskim współczynniku pustostanów.

Carl Panattoni (fot. panattoni.pl)
Carl Panattoni (fot. panattoni.pl)
None
None

O Panattoni

Amerykański deweloper Panattoni Development Company (PDC) istnieje od 1986 r. Zbudował ponad 14 mln mkw. magazynów i biur po obu stronach Atlantyku. W USA należy do ścisłej czołówki deweloperów powierzchni magazynowych typu build-to-suit. Projektuje i buduje parki przemysłowe, logistyczne, biurowe i handlowe. Kupuje też nieruchomości do remontu lub przebudowy. Jest spółką prywatną.

W Polsce PDC działa od 2005 r. Zainwestowała u nas 648 mln euro i wybudowała około 1 mln mkw. magazynów w 22 parkach logistycznych. Według raportu Jones Lang LaSalle, Panattoni Europe był najbardziej aktywnym deweloperem 2010 r. Świadczą o tym zrealizowane inwestycje: ponad 233 tys. mkw. powierzchni magazynowej, w tym największa umowa na rynku powierzchni magazynowych w Polsce — 57 tys. mkw. dla Tesco. Zawarte przez dewelopera transakcje dotyczą około 356 tys. mkw., z czego prawie 287 tys. mkw. to nowe umowy najmu. Aktywność dewelopera to również łączna powierzchnia w budowie: prawie 300 tys. mkw.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane