W poszukiwaniu bezpiecznych przystani

  • Konrad Ryczko
opublikowano: 30-10-2018, 22:00

Od początku października inwestorzy zadają sobie pytanie, czy ostatnie spadki na rynku akcyjnym w USA są, podobnie jak np. w lutym, jedynie korektą w trendzie wzrostowym, czy może finałem blisko 10-letniej hossy?

Analizując zachowanie popularnych „indeksów strachu” jak VIX (oparty na opcjach na S&P500) czy VSTOXX (Eurostoxx50) widzimy, iż teoretycznie poziom niepewności z przełomu styczeń/ luty był wyższy niż jest obecnie. Wskazuje więc to na założenie, iż obecny ruch jest jedynie dynamiczną korektą ostatnich wzrostów. W praktyce jednak wydaje się, że fundamentalnie znajdujemy się w obliczu dużo poważniejszych wyzwań zarówno gospodarczych, jak i politycznych, niż miało to miejsce kilka miesięcy temu. W konsekwencji warto zastanowić się więc jaki może być potencjalny cel przepływów kapitałowych m.in. na rynku FX, w przypadku realizacji ww. bardziej pesymistycznego scenariusza.

Globalne ryzyka

Ostatnim z globalnych wydarzeń, który m.in. przyczynił się do spadku kursu eurodolara do okolic 1,13 USD, jest europejski konflikt o włoski budżet. Obydwie strony (KE oraz Rzym) obstają dość twardo przy swoich stanowiskach. Komisja odrzuciła projekt budżetu grożąc podjęciem procedur w przypadku uchwalenia zaprezentowanego budżetu. Strona włoska (m.in. szef MSW) sygnalizuje, iż „nie zmieni ani przecinka” w projekcie budżetu. M. Draghi spodziewa się osiągnięcia konsensusu niemniej jest to kolejny kryzys wewnętrzny Strefy Euro, którego doświadczamy w ostatnich latach, a przypomnijmy, iż był to teoretycznie okres wzrostu gospodarczego. Z tematyką Strefy Euro wiąże się również istotne zagrożenie polityczne związane z „jądrem UE” w postaci Niemiec. Ostatnie wybory w Bawarii (najgorszy wynik od 68 lat) potwierdziły problemy CSU, co docelowo może przynieść nasilenie się problemów A. Merkel. Kryzys przywództwa w chwili obecnej byłby klarownym sygnałem do konieczności wycofania się z bardziej ryzykownych inwestycji związanych z Europą. Dodatkowo ostatnie, wyprzedzające dane makro w postaci wskaźników PMI każą z niepewnością przyglądać się dalszym publikacjom ze Strefy Euro — zbiorczy wskaźnik przemysłowy spadł do 52,1 pkt, czyli najniższego poziomu od 26-miesięcy.

Potencjalne spowolnienie dynamiki wzrostu w Strefie Euro zaczyna więc być coraz bardziej prawdopodobnym scenariuszem. Dodatkowo ww. publikacje mają miejsce w trakcie gdy EBC dokonuje normalizacji polityki monetarnej. Do końca tego roku wygaszeniu ulec ma program QE, a pierwsze podwyżki stóp datowane są na okres po lecie 2019 r. Malejąca dynamika gospodarki przy zacieśnianiu polityki monetarnej stanowi kolejny potencjalny czynnik ryzyka na horyzoncie. W tle należy oczywiście wspomnieć o twardych danych makro z Chin, które wskazują postępujące spowolnienie, które najpewniej ponownie spotka się z reakcją Pekinu (jak uchwalone już cięcia podatkowe) oraz działaniami PBoC. Ewentualny powrót od działań stymulacyjnych ze strony tamtejszej instytucjicentralnej jest jednym z czynników spadku kursu juana do 22-miesięcznych minimów (offshore). Kurs juana często jednak traktowany jest jako potencjalny „papierek lakmusowy” dla nastrojów na pozostałych walutach EM.

Globalnie należy również przypomnieć o trwającej „wojnie handlowej” wśród kluczowych, światowych gospodarek. Teoretycznie agresorem chcącym doprowadzić do zmiany dotychczasowego status quo są USA, jednak wpływ handlowych przepychanek stanowi ryzyko dla globalnego wzrostu, a nie tylko relacji USA-Chiny. Dodatkowo istotnym czynnikiem pozostaje polityka zacieśniania prowadzona przez FED — teoretycznie tamtejsza gospodarka i rynek pracy nie wykazują sygnałów alarmowych — ryzyko dotyczy raczej faktu, iż działania FED są często traktowane jako wytyczne i sugestie w zakresie kierunku zmian dla pozostałych, kluczowych instytucji centralnych. Ww. wydarzenia i projekcje nakreślają kluczowe czynniki ryzyka, które coraz wyraźniej rysują się na horyzoncie i widoczne są dla wszystkich uczestników rynków.

Problematyczne bezpieczne przystanie

Wspominane już wcześniej VIX oraz VSTOXX sygnalizują, iż o ile możemy w dalszym ciągu mówić o układach typu risk-on to globalny poziom niepewności zaczyna narastać. Zwyczajowo możemy stwierdzić, iż dopiero powyżej 30-40 pkt. na VIX’ie możemy jednak mówić o wyraźnym podbiciu awersji do ryzyka i transferach kapitałowych w kierunku tzw. bezpiecznych przystani. Tym mianem określane są waluty, instrumenty czy aktywa pozwalające na „przeczekanie rynkowych zawirowań”. Głównym ich celem zwyczajowo nie jest wzrost, a próba utrzymania wartości — w praktyce jednak podbicie awersji do ryzyka przynosi tradycyjnie wzrosty na bardziej bezpiecznych aktywach. Naturalnym wyborem, w przypadku rynku FX, jest tu frank szwajcarski (CHF) oraz japoński jen (JPY), które teoretycznie w mniejszym stopniu narażone są na czynniki ryzyka związane z USA czy Europą. Warto mieć jednak świadomość, iż w przypadku zarówno SNB, jak i BoJ obydwie instytucje poczyniły szereg kroków po kryzysie 2007/2008 w celu zniechęcenia inwestorów do lokowania kapitałów (i w konsekwencji aprecjacji kursów) w tamtejsze waluty.

Podtrzymanie ujemnych stóp procentowych w Szwajcarii pozwoliło na powrót kursu EUR/CHF do okolic 1,20 (a więc poprzedniego floor’a na parze). Od kwietnia obserwujemy jednak ponowne spadki i umocnienie franka do ok. 1,13 EUR/CHF. Ciekawiej za to prezentuje się kurs japońskiego jena, który od kwietnia potaniał (z okolic106 USD/ JPY) wobec dolara (aktualnie ok. 112 JPY). Parę tygodni temu rynek obiegły plotki sygnalizujące, iż w ramach posiedzenia BoJ, pojawił się temat przyszłych podwyżek stóp procentowych (aktualnie 0,1 proc.), co lokalnie przyniosło chwilowe podbicie popytu na JPY. Sam Kuroda zdaje się jednak dużo bardziej skupiać na ostatnich zmianach podatkowych oraz regulacji programu kontroli krzywej rentowności (wejścia BoJ na rynek obligacji). Jeżeli nie waluty to co innego?

Naturalnie na myśl przychodzi inwestycja w złoto, które przynajmniej w teorii powinno stanowić alternatywę jako klasyczna, historyczna bezpieczna przystań. Z rynkowego punktu widzenia wydaje się, iż obecne okolice 1300-1000 USD stanowią długoterminowy zakresu konsolidacyjny i „odpoczynku kursu” po 10-letnim rajdzie (2000-10) kiedy cena kruszcu podskoczyła z 280 USD do 1960 USD. Samo potencjalne naruszenie krótkoterminowego trendu spadkowego (blisko 1200 USD) to zbyt mało aby zmienić globalne długoterminowe, negatywne nastawienie wielu inwestorów do tego kruszcu. Tym bardziej, iż dynamika globalnej inflacji pozostaje ograniczona.

A więc może warto bliżej przyjrzeć się najnowszym trendom? Część inwestorów oraz entuzjastów sygnalizuje, iż Bitcoin mógłby stać się nową bezpieczną przystanią dla kapitałów na rynkach. Krótka historia aktywa (potencjalny schemat pump&dump) oraz zmienność (wzrost z okolic 1k USD do 19k USD i następny powrót do obecnych 6,5k) w ostatnich latach każą jednak zachować ostrożność w przypadku takiej tezy. W konsekwencji wydaje się, iż w obecnym układzie BTC bliżej do typowego bardzo ryzykownego instrumentu zaliczanego do inwestycji alternatywnych. Bezpieczne przystanie powinny przede wszystkim stanowić stabilizator wartości na okres rynkowej niepewności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Konrad Ryczko, Analityk, Makler Papierów Wartościowych Domu Maklerskiego BOŚ S.A.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / W poszukiwaniu bezpiecznych przystani