Krajowy Rejestr Sądowy (KRS), wywiadownie i biura informacji gospodarczej — we wszystkich tych miejscach można szukać informacji o kontrahentach. Na rynku pojawia się też coraz więcej certyfikatów honorujących idealnych płatników. A jednak rzetelne sprawdzenie partnera biznesowego wciąż nie jest łatwe.
![Aby zdobyć rzetelną wiedzę o kontrahencie, przedsiębiorca powinien zamienić się w detektywa. Informacji najlepiej szukać wszędzie, również na własną rękę, trzeba je porównywać i wyciągać wnioski. [FOT. ARC]
Aby zdobyć rzetelną wiedzę o kontrahencie, przedsiębiorca powinien zamienić się w detektywa. Informacji najlepiej szukać wszędzie, również na własną rękę, trzeba je porównywać i wyciągać wnioski. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/d51a8004-aa28-46a8-bbe2-a6d1003fb894/1fc5a667-d023-58e8-a2da-6d642783820b_w_830.jpg)
Nieaktualne i nieweryfikowane
Główne źródło wiedzy o firmach to KRS. Jednak jako skarbnica pewnych i rzetelnych informacji rejestr jest trochę przeceniany.
— Wiele firm sprawozdania do KRS składa z dużym opóźnieniem, a są też takie, które nie robią tego w ogóle — mówi Rafał Małek, dyrektor działu informacji w Euler Hermes Collections.
— Dane za rok 2010 firmy składały w roku 2011, 2012, a nawet w 2013 r. W tym roku do sądów trafiło jeszcze blisko tysiąc sprawozdań za 2010 r. — twierdzi Szymon Wiliński, dyrektor ds. rozwoju informacji i windykacji w Coface.
— Ponadto w KRS znajdują się tylko dane na temat spółek prawa handlowego. Informacje o jednoosobowych działalnościach gospodarczych są dostępne w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG), ale to jedynie podstawowe dane rejestrowe — mówi Rafał Małek.
W dodatku bez względu na to, czy dane są składane z opóźnieniem, czy nie, i tak mogą być już nieaktualne. — Na przykład w tym momencie najwcześniejsze dostępne dane są za 2012 r. A skąd mamy wiedzieć, co obecnie dzieje się w firmie? Do tego informacji, które spółki składają do KRS, nikt nie weryfikuje — twierdzi Łukasz Baranowski, szef Zarządu Wywiadu Ekonomicznego (ZWE).
Wywiadownie bazują na KRS
Niestety, wywiadownie gospodarcze też bywają zawodne, bo wiele z nich (choć oczywiście nie wszystkie) opiera swoje dane na informacjach składanych właśnie do KRS. Zdaniem Łukasza Baranowskiego, informacje te wprowadzane są często do baz wywiadowni bez weryfikacji i refleksji.
— Bardzo często gromadzą je niewykwalifikowani pracownicy, którzy nie potrafią takich sprawozdań czytać, a już na pewno wyciągać na ich podstawie jakichkolwiek wniosków. Ich praca polega na zrobieniu zdjęcia i przesłaniu go do bazy — uważa Łukasz Baranowski. Nawet jeśli takie podmioty szukają informacji także w innych źródłach, nie są to dane unikalne.
— Dane zbierane przez wywiadownie są ogólnodostępne — twierdzi Mirosław Klepaczewski, wiceprezes Business Security Agency, firmy specjalizującej się w detektywistycznym wywiadzie gospodarczym. Trzeba jednak przyznać, że wywiadownia wywiadowni nierówna i sposób gromadzenia informacji oraz ich źródła w różnych tego typu firmach mogą się różnić.
Na przykład wywiadownie należące do ubezpieczycieli mają dodatkowe możliwościpozyskiwania informacji od firm, których należności ubezpieczają. A także własny interes w tym, żeby te informacje były możliwie najbardziej rzetelne — w końcu od kondycji danego przedsiębiorstwa zależy wysokość przyznanego mu limitu ubezpieczeniowego. Przedstawiciele takich wywiadowni przekonują, że główne źródło ich danych stanowią same firmy.
— Ponad 70 proc. dokumentów finansowych za bieżący rok w naszej bazie to dane pozyskane bezpośrednio od firm — twierdzi Rafał Małek. — To jedno z głównych źródeł danych — wtóruje mu Szymon Wiliński.
Według niego, przedsiębiorcy coraz częściej decydują się na przekazywanie wywiadowniom informacji, bo wiedzą, że to zwiększa ich szanse na pozyskanie nowych kontraktów. Jeszcze inny rodzaj wywiadowni to podmioty zatrudniające detektywów.
— A detektywom ustawa o usługach detektywistycznych daje trochę więcej swobody w zakresie możliwości gromadzenia i przetwarzania różnych danych niż osobom, które takich uprawnień nie mają — podkreśla Mirosław Klepaczewski.
Nierzetelne certyfikaty rzetelności
Informacji o kontrahencie można szukać też w biurach informacji gospodarczej.
— To także źródło informacji, które warto sprawdzić. Ale trzeba pamiętać, że wpisanie do niego swojego dłużnika, to tylko możliwość, a nie obowiązek. Jeżeli zatem interesującej nas firmy tam nie znajdziemy, to nie musi oznaczać, że nie ma ona długów. Jeżeli natomiast figuruje w którymś z rejestrów, to też nie przesądza o jej nierzetelności ani sytuacji finansowej, tym bardziej że w niektórych bazach informacje o dłużnikach pozostają na długo, pomimo że należności zostały uiszczone. Ponadto podobnych biur jest kilka, a więc najlepiej poszukać we wszystkich, a to kosztuje — tłumaczy Łukasz Baranowski.
Dowodem rzetelności kontrahenta nie musi być również posiadanie przez niego certyfikatu rzetelnej, solidnej, wiarygodnej czy idealnej firmy. Pojawia się coraz więcej podmiotów, które takie wyróżnienia przyznają, na zasadzie różnych, często wybiórczych kryteriów, ale zawsze za opłatą.
— Do podobnych certyfikatów należy odnosić się podobnie jak do certyfikatów znajomości języka obcego: posiadaczom złożyć najserdeczniejsze gratulacje, a następnie dokładnie sprawdzić znajomość tego języka — radzi Marek Ciecierski, ekspert profesjonalnego Wywiadu Gospodarczego Skarbiec.
Jego zdaniem, jest wielu rzetelnych przedsiębiorców, którzy takich odznaczeń nie posiadają, a z drugiej strony można przytoczyć wiele przykładów firm odznaczonych podobnymi świadectwami, w stosunku do których toczyły się postępowania prokuratorskie. Dobrym przykładem jest Pozabankowe Centrum Finansowe (PCF), którego sytuację opisywaliśmy niedawno w „PB”.
PCF udzielało klientom wysoko oprocentowanych pożyczek, przyjmowało lokaty i sprzedawało obligacje, teraz zajmuje się nim prokuratura, ABW i Generalny Inspektor Informacji Finansowej. Firma przyciągała klientów m.in. Złotym Certyfikatem Rzetelności „Rzetelna Firma”, przyznawanym przez Rzetelną Firmę powiązaną z Krajowym Rejestrem Długów (KRD). Obecnie parabank nie ma prawa do posługiwania się certyfikatem, ale jeszcze we wrześniu 2012 r. KRD bronił obecności PCF wśród rzetelnych firm.
Jak najwięcej źródeł
Tym samym do każdego ze źródeł, w których można zasięgnąć informacji o przedsiębiorcach, warto podchodzić z dystansem, a nie bezgranicznym zaufaniem. Lepiej też nie skupiać się na jednym z nich.
— Rzetelna informacja nie może pochodzić z jednego źródła — podkreśla Łukasz Baranowski. Dlatego potencjalnego partnera biznesowego warto sprawdzać w rejestrach, wywiadowniach, KRS, pytać pracowników, klientów, a nawet samą firmę. Pomoże również śledzenie prasy, serwisów społecznościowych i for internetowych. Choć i tutaj ostrożnie — podobne wpisy mogą pochodzić od złośliwej konkurencji, a nie rzeczywiście niezadowolonych klientów.