Jak zapowiadało, tak robi — Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) starannie układa wokół siebie puzzle sojuszy łupkowych. Gazowy gigant sprzymierzył się już w lipcu z branżą energetyczną, czyli PGE, Tauronem, Eneą i... miedziowym KGHM, który wprawdzie na gazie się nie zna, ale wnosi potencjał finansowy i geologiczne know-how. Wczoraj PGNiG ogłosiło, że znalazło kolejnego partnera, tym razem w branży paliwowej. Siada do stołu z Lotosem.
Szybkie analizy…
Firmy podpisały już porozumienie. Dokument zakłada, że będą współpracować przy siedmiu koncesjach poszukiwawczych: pięć z nich zawiera gaz niekonwencjonalny, czyli z łupków, a dwie — konwencjonalny.
— Dopiero siadamy do stołu. Specjalne zespoły przeprowadzą analizy i zaproponują optymalny model współpracy — mówi Grażyna Piotrowska-Oliwa, prezes PGNiG.
Na razie wiadomo jedynie, że porozumienie obejmuje koncesje zlokalizowane w województwach: pomorskim, zachodniopomorskim, warmińsko-mazurskim oraz lubelskim. Partnerzy nie wykluczają, że Lotos będzie obejmował udziały w poszczególnychkoncesjach, ale nie chcą precyzować, czy będą to pakiety większościowe, czy mniejszościowe.
— Nasze prace będą postępowały dość szybko. Już w październiku planujemy podać pierwsze szczegóły — deklaruje jedynie Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu.
…bo minister zachęca…
Liczy na to również Mikołaj Budzanowski, minister skarbu. Uważa się zresztą za ojca wczorajszego porozumienia — to on zainspirował obie firmy do rozmów.
— W sektorze gazowym celem strategicznym jest dla nas zwiększenie własnego wydobycia, bo dzisiejsze 4,5 mln m sześc. wydobywane rocznie przez PGNiG to poziom niewystarczający. Nasze zasoby gazu konwencjonalnego to przecież ponad 100 mld m sześc., a w przypadku gazu z łupków — kilkakrotnie więcej. Jak to wykorzystać? Jednym ze sposobów jest łączenie potencjałów spółek najlepiej się do tego nadających — objaśnia Mikołaj Budzanowski.
Prezes PGNiG chętnie wylicza, dlaczego porozumienie z Lotosem jest dla jej firmy takie ważne.
— Lotos, poza tym, że wejdzie na siedem koncesji, jest dla nas bardzo ważnym klientem. Teraz kupuje tylko gaz, ale mamy nadzieję, że będzie również kupować ropę — twierdzi Grażyna Piotrowska-Oliwa.
Na posiadanych przez jej firmę koncesjach są również złoża ropy naftowej. Lotos już to analizuje.
…ale nie do fuzji
Zacieśnianie współpracy między PGNiG a Lotosem może budzić spekulacje o zbliżeniu kapitałowym obu podmiotów. Zwłaszcza że firmy nie wykluczają współdziałania również za granicą, choćby przy ubieganiu się o koncesje w Norwegii. Niedawno skarb szukał inwestora dla Lotosu, a PGNiG było wymieniane wśród podmiotów, dla których taka transakcja byłaby logicznym ruchem. Mikołaj Budzanowski jednak zaprzecza.
— To tylko współpraca strategiczna dwóch firm. Lotos może podpisać kolejne takie porozumienia, choćby z branżą chemiczną — podkreśla minister. PGNiG zamierza szukać następnych sojuszników.
— Mamy 226 koncesji wydobywczych i 96 poszukiwawczych. Jeśli nie potrafimy zagospodarować ich sami, to pozyskujemy partnerów — mówi Grażyna Piotrowska- Oliwa. Deklaruje, że mimo słabych wyników finansowych (300 mln zł straty netto w drugim kwartale) PGNiG ma zorganizowane finansowanie poszukiwań.
— Obecnie ponosimy straty na obrocie gazem, ale ta sytuacja nie będzie przecież trwała wiecznie. Rozwiążemy problem, choćby poprzez arbitraż [chodzi o spór cenowy z Gazpromem — red.]. Dlatego nie rezygnujemy z poszukiwań — podkreśla prezes PGNiG.