W styczniu klienci odpuścili funduszom

opublikowano: 14-02-2019, 22:00

Po wysokiej fali umorzeń skala odpływów z TFI wyraźnie się zmniejszyła, ale w branży na optymizm nikt się raczej nie odważy

Na rynku funduszy nawet zła wiadomość to dobra wiadomość, bo znaczy to tyle, że wieści nie są bardzo złe. W styczniu saldo sprzedaży netto ogółu funduszy było ujemne i wyniosło -0,4 mld zł. To znacznie mniej niż w poprzednich miesiącach. Przez cztery ostatnie miesiące przewaga umorzeń szła w miliardy złotych, apogeum osiągając w grudniu, kiedy zrealizowanych zleceń sprzedaży jednostek i certyfikatów było o 4,37 mld zł więcej niż zleceń kupna. Klienci na potęgę wycofywali pieniądze m.in. z uwikłanych w sprawę GetBacku Altusa i Trigona. Te TFI królowały do niedawna w segmencie funduszy absolutnej stopy zwrotu, których saldo to minus 4,4 mld zł w ostatnim roku. Konsekwencje głośnej afery odczuły także fundusze obligacji korporacyjnych, z których przez ostatnich 12 miesięcy również wycofano 4,4 mld zł netto. Wreszcie — słabe wyniki zniechęcały do rozwiązań akcyjnych, w których umorzenia przez 12 miesięcy przekroczyły 3,9 mld zł netto. W styczniu, który był udany dla rynków akcji (WIG zyskał ponad 4 proc.), nabyć było tylko symbolicznie mniej niż umorzeń. Dodatnie saldo odnotowano natomiast w funduszach mieszanych, ale tylko w kategorii „pozostałe”.

Wyświetl galerię [1/4]

Fot. Marek Wiśniewski

— W pierwszym miesiącu 2019 r. znacznie spadła skala odpływów z funduszy inwestycyjnych. Sprzedaż funduszy rynku kapitałowego wyniosła -0,3 mld zł, za co w dwóch trzecich odpowiadały fundusze dłużne oraz krótkoterminowe dłużne, które zastąpiły dotychczasowe fundusze pieniężne. Z drugiej strony zahamowane zostały umorzenia w funduszach akcyjnych, a w przypadku funduszy mieszanych saldo nabyć i umorzeń było dodatnie. Wyniki w tych dwóch grupach mogą świadczyć o powrocie inwestorów na polską giełdę — mówi prof. Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami.

Rekordzista

W styczniu wielkością sprzedaży wyróżniły się NN Investment Partners TFI i AXA TFI. Drugie z towarzystw pozyskało netto prawie 0,3 mld zł — to najlepszy miesięczny wynik w historii firmy, której aktywa urosły do 2,24 mld zł. Daje to miejsce w połowie drugiej dziesiątki TFI w segmencie funduszy rynkowych. Paweł Mizerski, wiceprezes AXA TFI, duże napływy tłumaczy odświeżeniem oferty produktowej przez współpracujące z towarzystwem firmy ubezpieczeniowe. Nie robi sobie jednak wielkich nadziei na przełom, a sytuację na rynku uważa za trudną.

— Nigdy jeszcze nie zdarzyło się, by po jednym miesiącu z wysokimi stopami zwrotu klienci szturmowali fundusze. Nie sądzę, by w krótkim terminie cokolwiek się zmieniło. Pieniądze będą płynąć przede wszystkim do rozwiązań uznawanych za bezpieczne, inne strategie raczej nie będą przyciągać wielkiego kapitału, dopóki stopy zwrotu nie staną się wyraźnie dodatnie — mówi Paweł Mizerski.

Jego zdaniem, na rynku widoczna będzie presja na obniżanie opłat. AXA TFI w ubiegłym roku uruchomiło program inwestycyjny Tanie Oszczędzanie, w którym dostępnych jest 16 subfunduszy o obniżonej opłacie za zarządzanie (nawet do 0,5 proc.). Fundusze do kupienia są na stronie internetowej towarzystwa.

— Przed dostosowaniem opłat do nowej rzeczywistości rynkowej nie uciekniemy. Dotyczyć to będzie nie tylko rozwiązań o relatywnie niższym ryzyku czy zarządzanych pasywnie, lecz także tych aktywnie zarządzanych. Da się wymyślić fundusze aktywne i tanie — dodaje Paweł Mizerski.

Strukturalna zmiana

W styczniu najgorsze saldo sprzedaży zanotowały Skarbiec TFI (w którym doszło do zmian w zarządzie, a „PB” ujawnił, kto stoi za funduszem, kontrolującym towarzystwo), Altus i zależny od niego Rockbridge, a także Noble Funds TFI. W tym ostatnim przewaga umorzeń nad nabyciami prze kroczyła 0,4 mld zł. Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI, którego aktywa na koniec stycznia wynosiły niespełna 6,5 mld zł (w tym w funduszach rynku kapitałowego pracowało 5,75 mld zł), ujemne saldo w ubiegłym miesiącu tłumaczy odłożoną w czasie realizacją zleceń umorzenia certyfikatów funduszy zamkniętych.

— Po wybuchu afery KNF w listopadzie ubiegłego roku doświadczyliśmy większych niż standardowe umorzeń w funduszach zamkniętych. Już w grudniu sytuacja wróciła do normy, ale ponieważ umorzenia następują dopiero po pewnym czasie, to zostało to uwidocznione w danych za styczeń — tłumaczy Mariusz Staniszewski.

Jego zdaniem, będzie to trudny rok dla całej branży TFI i nie zmieni tego nawet przewidywana przez niego zwyżka rodzimego rynku akcji rzędu 8-14 proc.

— Polski rynek akcji będzie tym, który da sporo zarobić. To może być jednak zbyt mało, by klienci funduszy ruszyli ławą do zakupów. Sektor zmaga się z mnóstwem nowych regulacji i mamy do czynienia ze zmianą strukturalną największą od powstania rynku. Mam na myśli kwestię opłat i zachęt dla dystrybutorów. Banki przebąkują, że nie będą pobierać tzw. kick backów od dystrybutorów i zrekompensują to sobie dywidendą z TFI, które kontrolują. Skutek tego będzie niestety taki, że nie będzie niezależnych TFI i dystrybutorów. Niestety, bo to oni stymulują konkurencję — mówi Mariusz Staniszewski.© Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu