Przed sesją nie pojawiły się nowe dane makro. Nastroje mogła popsuć prognoza
UCLA Anderson Forecast, według której gospodarka USA do końca przyszłego roku
będzie rozwijała się w bardzo wolnym tempie przy spodziewanym wzroście stopy
bezrobocia. Nie pomógł rynkom także John Paulson. Najlepiej na świecie opłacany
szef funduszu hedgingowego poinformował w środę, że straty spowodowane przez
kryzys rynku kredytowego mogą sięgnąć nawet 1,3 bln USD. Dotychczas najbardziej
pesymistyczną prognozę dał MFW, który szacował je na 945 mld USD. Paulson
podkreślił także, że jeśli chodzi o odpisy przez spółki finansowe wartości
„toksycznych” aktywów, jesteśmy dopiero w jednej trzeciej drogi. Inwestorzy w
USA liczyli, że pozytywnym impulsem dla rynku mogą być wyniki kwartalne FedEx i
Morgan Stanley. Tak się jednak nie stało. Wyniki drugiej na świecie spółki
logistyczno-przesyłkowej okazały się gorsze niż oczekiwano. Wyniki banku
inwestycyjnego były trochę lepsze od prognoz analityków, ale nie pomogło to
wcale, bo kurs Morgan Stanley spadał na początku sesji o prawie 6 proc.
Dodatkowo nastroje rynków psuła wiadomość o wzroście notowań ropy. Sytuację
mogły zmienić dane o zapasach ropy i paliw, które mają zostać opublikowane
jeszcze w środę.
MD