W zyskach firm nie widać epidemii

  • Ignacy Morawski
opublikowano: 24-11-2020, 22:00

Dlaczego mimo spadku przychodów zyski trzymają się mocno? Kto zyskuje, a kto traci w kryzysie - analizuje główny ekonomista “PB”.

Kondycja przedsiębiorstw w Polsce w czasie kryzysu epidemicznego jest słaba – niektórych branż wręcz bardzo słaba. Jednocześnie tego faktu w ogóle nie widać w danych o wynikach finansowych dużych przedsiębiorstw. Przychody, owszem, mocno spadły, ale zyski latem były na poziomie zeszłorocznym i nawet powyżej długookresowego trendu.

Jak wyjaśnić tę odporność wyników firm na kryzys? Jest kilka powodów. Jeden, pewnie najciekawszy z punktu widzenia przyszłości gospodarki, jest taki, że kryzys podzielił firmy na przegranych i wygranych – tych drugich wcale nie jest tak mało.

W III kw. łączny wynik finansowy netto wszystkich firm w Polsce, które zatrudniają co najmniej 50 osób i nie są firmami finansowymi (czyli np. bankami), wyniósł 35 mld zł i był aż o 13 proc. wyższy niż w analogicznym kwartale zeszłego roku. Stało się tak mimo spadku przychodów o ponad 2 proc. rok do roku.

Warto spojrzeć na wykres i dostrzec różnicę między reakcją przychodów i zysków. Przychody spadły w czasie kryzysu w bezprecedensowym stopniu, ale w zyskach kryzysu nie widać. Zyski są wręcz powyżej długookresowego trendu.

Firmom na pewno bardzo pomogły rządowe tarcze antykryzysowe. Pozwoliły wyraźnie ograniczyć koszty płacowe, a transfery gotówki – niewidoczne w przychodach – pozwoliły na pokrycie części kosztów.

Innym powodem odporności zysków jest zapewne fakt, że największe straty mogły być skoncentrowane w sektorze małych przedsiębiorstw, których nie widać w danych – siłownie, restauracje, firmy przewozowe, eventowe, marketingowe itd. są najczęściej małymi podmiotami. Obawiam się, że tam odbyła się finansowa rzeź, której tu po prostu nie widać.

Niewidoczne w danych zagregowanych jest też inne zjawisko – bardzo mocne zróżnicowanie wyników firm. Jedni w kryzysie tracą, dla innych otworzył on nowe perspektywy. Żeby pokazać to zróżnicowanie, skorzystałem z danych firm giełdowych – tych, które są na parkiecie co najmniej od 10 lat. Pokazałem zróżnicowanie między ich wynikami netto*. Na wykresie widać, że zróżnicowanie wzrosło w 2020 r. do najwyższego poziomu w historii. To jest K-kształtna gospodarka, w której jedni jadą w górę, a inni spadają.

Sądzę, że to ostatnie zjawisko jest dość istotne dla zrozumienia natury kryzysu oraz tego, co może się wydarzyć po nim. Epidemia nie zniszczyła fundamentów gospodarki w takim stopniu, jakiego obawiano się w marcu i kwietniu. Część firm pada i im trzeba pomóc, ale wiele jest w stabilnej kondycji. Ten kryzys uderzył punktowo. Nie jak walec rozjeżdżający wszystkich, bardziej jak młot pneumatyczny. Fakt, że udało się utrzymać stabilność wielu firm, powinien pozwolić odbudować aktywność w przyszłym roku.

*Wskaźnik zróżnicowania wyników firm powstał w następujący sposób. Dla każdej policzone zostało odchylenie wyniku netto w danym kwartale od długookresowej średniej (mierzone jako liczba odchyleń standardowych od średniej). Następnie policzone zostało odchylenie standardowe tego wskaźnika w grupie wszystkich firm w każdym kwartale. Wskaźnik ten pokazuje, czy wyniki firm zmierzają w podobnym kierunku (wtedy jest blisko zera) czy w odmiennych kierunkach (wtedy rośnie).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane