Czytasz dzięki

Wadliwe leki pod kontrolą

opublikowano: 03-09-2019, 22:00

Rozmowa z dr. inż. Zygmuntem Kamińskim, prezesem Kamsoft

Skończyły się wakacje, jesteśmy naładowani energią, ale nieubłaganie zbliża się jesień, a wraz z nią zachorowania i zwiększone zapotrzebowanie na leki, a jak wiadomo — nie zawsze mają one wyłącznie korzystny wpływ na zdrowie pacjenta.

To święta prawda, o której wiele osób wydaje się zapominać. Należy pamiętać, że prawie każdy lek jest trucizną, która wprawdzie zwalcza chorobę, lecz równocześnie niszczy zdrową część organizmu. Lek to broń obosieczna. Wśród środków dostępnych na rynku znajdują się leki szczególne, które mogą poważnie zaszkodzić z powodu swojej wadliwości. Mam tu na myśli leki dostępne wprawdzie na rynku, ale wstrzymane do sprzedaży lub wycofane z obrotu decyzją Głównego Inspektora Farmaceutycznego.

Jakie są powody pojawiania się wadliwych leków na rynku farmaceutycznym?

Powodów w praktyce jest bardzo wiele, ponieważ każde, nawet najmniejsze odchylenie parametrów leku od zatwierdzonej normy, czyni lek wadliwym, nienadającym się do stosowania. Najczęściej są to błędy w składzie chemicznym, błędne dawki substancji czynnej, a także zanieczyszczenia chemiczne i mechaniczne. Zdarzało się niejednokrotnie, że kontrola znajdowała w opakowaniu leku kawałki szkła.

Czy ten problem jest naprawdę istotny?

Tak, świadczy o tym skala zjawiska. Wystarczy powiedzieć, że w systemie OSOZ (Otwarty System Ochrony Zdrowia) rejestrujemy w ciągu miesiąca od kilku do kilkudziesięciu decyzji Głównego Inspektora Farmaceutycznego o wstrzymaniu lub wycofaniu leku z obrotu. Jeżeli przyjmiemy dalej, że w Polsce jest ok. 14 tys. aptek, a każda ma od kilku do kilkunastu opakowań wadliwego leku, to w skali miesiąca problem rośnie do setek tysięcy opakowań leków, które trzeba wycofać ze sprzedaży. Wycofanie wadliwych leków z rynku aptecznego to bułka z masłem — wystarczy, aby apteki zwróciły je do hurtowni. Znacznie poważniejszy problem jest z wadliwymi lekami, które pacjenci nieświadomie kupili i mają w domach. To też mogą być setki tysięcy opakowań, które potencjalnie, zamiast pomagać, mogą szkodzić zdrowiu.

Pojawia się zatem oczywiste pytanie, jak ostrzec pacjentów i spowodować, aby przestali przyjmować szkodliwe leki, a zakupione opakowania zwrócili do aptek, w których dokonali zakupów.

Rzeczywiście problem nie jest banalny, a jego rozwiązanie zależy od wielu czynników. Aby „odzyskać” lek od pacjenta, trzeba jakoś zidentyfikować jego adres zamieszkania. Jeżeli kupił lek bez recepty, to zakup był anonimowy i nie ma praktycznie możliwości, aby odtworzyć adres zamieszkania pacjenta. Jeżeli lek został zakupiony na podstawie recepty lekarskiej, to jest spora szansa, bo po opisie recepty można dojść do lekarza, który ma adres pacjenta w dokumentacji medycznej. Wydobycie adresu nie jest jednak łatwe, gdyż na przeszkodzie stoi RODO. Jedyną szansą na pozbycie się szkodliwych leków jest świadomość pacjenta, który w jakiś sposób dowie się o decyzji wydanej przez GIF i sam odda wadliwy lek do apteki — ale szansa jest niewielka.

To dość pesymistyczne, że nie można wspomóc pacjentów. A może są jakieś sposoby zaradzenia złu?

Oczywiście. Problem jest znany od lat, dlatego już dawno stał się jednym z ważniejszych projektów systemu OSOZ. Przypomnę, że OSOZ to wielowymiarowa platforma wspomagania zdrowia, budowana konsekwentnie od prawie 30 lat. Może na początek opowiem, jak w OSOZ pozyskujemy informacje od Głównego Inspektora Farmaceutycznego (GIF) o wstrzymanych lub wycofanych lekach. Otóż od niepamiętnych czasów GIF nadzoruje rynek, identyfikuje leki nieodpowiadające normom oraz informuje rynek o zagrożeniach. Na początku lat 90. były to listy, faksy, a w dobie internetu są e-maile. Instytucja GIF rozsyła tekstowe komunikaty (pisma) do Wojewódzkich Inspektoratów Farmaceutycznych (WIF), do producentów leków i hurtowni oraz do Izb Aptekarskich, a te ostatecznie do aptek. Na tej liście nie ma pacjentów, czyli najbardziej narażonych na szkodliwe działanie medykamentów. Oczywiście pacjent może zajrzeć na stronę internetową GIF i znaleźć odpowiedni komunikat, ale konia z rzędem temu, kto sprawi, aby pacjenci masowo sprawdzali komunikaty GIF. Cały czas szukaliśmy sposobu masowego dotarcia do pacjentów. Udało się uzyskać zgodę GIF na dopisanie naszej firmy do listy odbiorców komunikatów i w ten sposób zaczęliśmy budować w OSOZ systemy automatycznej komunikacji z pacjentami i szeroko rozumianym rynkiem zdrowia.

Dostęp do komunikatów GIF chyba jednak niewiele zmienia, bo Kamsoft wprawdzie ma informację jak inni, ale pacjenci nadal są nieświadomi. Co się z tym komunikatem dalej dzieje, aby rozwiązać problem?

Posiadanie komunikatu GIF, czyli oficjalnego dokumentu o randze decyzji, to bardzo ważny etap w procesie ostrzegania rynku. Z chwilą otrzymania komunikatu GIF odpowiednie służby Kamsoftu „przerabiają” informacje tekstowe na sparametryzowaną formę elektroniczną, która może automatycznie wpływać na działanie różnych systemów informatycznych. Pierwszym i najważniejszym zadaniem jest jak najszybsze powiadomienie systemów informatycznych lekarzy, aby ostrzegały przed wypisywaniem kolejnych recept na wadliwe leki. Podobne komunikaty parametryczne są wysyłane do systemów informatycznych aptek, aby ostrzegały aptekarzy przed wydawaniem wadliwych leków. Dzięki automatyzacji systemy informatyczne przychodni i aptek są w ciągu kilku minut „nauczone” ostrzegania o wadliwych lekach. Parametryzacja systemów informatycznych lekarzy i aptekarzy jest możliwa dzięki bazie leków BLOZ, która funkcjonuje na rynku od 1992 r. W praktyce parametry sterujące działają tak, że gdyby lekarz chciał zaordynować wadliwy lek, to system informatyczny natychmiast go ostrzeże, a nawet zabroni mu wypisania recepty. Podobnie działa mechanizm w aptekach.

To parametryczne sterowanie systemów informatycznych jest bardzo ciekawe, ale rozumiem, że dotyczy głównie użytkowników systemów informatycznych Kamsoft. A co z resztą rynku?

Trafił pan w sedno i słabą stronę systemu. Wprawdzie użytkowników systemów informatycznych Kamsoft jest kilkadziesiąt tysięcy i szacujemy, że jest to ok. 40-50 proc. rynku zdrowia, ale to nie jest cały rynek. Dlatego od wielu lat apelujemy do firm konkurencyjnych, aby dobrowolnie podłączyły się do OSOZ i bezpłatnie wykorzystywały platformę OSOZ oraz różne serwisy OSOZ w swoich rozwiązaniach, dla dobra swoich klientów i dobra społecznego. W ostatnich latach zaczyna rosnąć liczba firm zainteresowanych współpracą i wola wspólnego budowania błękitnego oceanu e-zdrowia.

No to mamy rozwiązany problem z blokowaniem wypisywania recept przez lekarzy i z wydawaniem leków w aptekach. A co z pacjentami? Oni nadal nie są chronieni.

Jest i rozwiązanie dla pacjentów, ale ono jest bardziej złożone, bo dotyczy milionów pacjentów, a nie jedynie kilkudziesięciu tysięcy podmiotów rynku zdrowia. Dotarcie do dużej liczby nieznanych pacjentów, którzy wykupili wadliwe leki, zawsze było sporym wyzwaniem. Pierwsze rozwiązanie, powstałe ok. 2000 r. i funkcjonujące nadal, oparte jest na Zdrowotnym Koncie Pacjenta w systemie OSOZ. Za pomocą serwisów OSOZ informacja o wadliwych lekach jest wkładana do Kont Zdrowotnych pacjentów, którzy wykupili wadliwe leki. Jeśli pacjent często korzysta ze swojego Konta Zdrowotnego, szczególnie za pomocą urządzeń mobilnych, to dość szybko odnajduje stosowne ostrzeżenia.

Rozwiązanie sensowne, ale nadal widzę w nim słabości — jeśli bowiem pacjent nie zagląda do swojego Konta Zdrowotnego, to dalej zażywa leki, nie mając świadomości ich szkodliwości.

Tak, to prawda, ale to jest historyczne rozwiązanie. Sytuacja radykalnie się zmieniła z chwilą powszechności stosowania tabletów i smartfonów. Chcę powiedzieć o niektórych funkcjach aplikacji VisiMed.

Najlepsze zostawił pan na koniec…

W pewnym sensie ma pan rację — chciałem dawkować emocje, ale taka forma wyniknęła po części z opisu historii rozwoju systemu opartego na komunikatach GIF. Mówiąc bardzo ogólnie, aplikacja VisiMed to osobisty asystent pacjenta odpowiedzialny za wspomaganie i ochronę zdrowia. Serwisy zawarte w aplikacji VisiMed, powiązane bardzo mocno z OSOZ, mają ostrzegać, zapobiegać, zabraniać i eliminować te zdarzenia, które mogą niekorzystnie wpłynąć na zdrowie. Oczywiście rodzaj i zakres używania serwisów OSOZ zależy wyłącznie od pacjenta. Aplikacja jest bezpłatna i można ją pobrać ze sklepów Google lub Apple. Techniczna strona aplikacji VisiMed jest dość złożona i oparta na najnowszych osiągnięciach technologii informacyjnych. Stopniowo wprowadzamy do aplikacji sztuczną inteligencję, a wszystko po to, aby użytkowanie było intuicyjne, proste i manualnie łatwe. W praktyce cały proces wygląda tak: pacjent kupił w aptece lek dopuszczony do obrotu. Za kilka godzin, może dni, GIF stwierdza wadliwość leku i rozsyła komunikaty o wstrzymaniu w obrocie lub wycofaniu leku z rynku. Po kilku lub kilkunastu minutach, w zależności od złożoności problemu, komputery u lekarzy i w aptekach są ostrzeżone i uczulone na obsługę leków wadliwych. Równocześnie komunikaty „push” są wysyłane do wszystkich pacjentów posiadających aplikację VisiMed, niezależnie od czasu i miejsca przebywania. Dzisiaj ostrzeżenie o wadliwym leku wysyłamy do wszystkich użytkowników aplikacji VisiMed, ale pracujemy nad tzw. ostrzeżeniem personalizowanym, wysyłanym tylko do tych użytkowników VisiMed, którzy zakupili wadliwy lek. Jakie leki zakupił anonimowy pacjent, wiemy z informacji zapisanej w jego Anonimowym Koncie Zdrowotnym. Prawda, że to proste?

Tak, rzeczywiście bardzo proste. Nie będę pytał o zawiłości technicznej strony zagadnienia. Zapytam jedynie, kiedy znowu się spotkamy na ciąg dalszy rozmowy o OSOZ?

Proponuję 2 października. Chciałbym opowiedzieć o recepcie elektronicznej i o ciekawym systemie TaxiLek. To system, który obsługuje cały proces — od zdalnego zamówienia recepty przez pacjenta u lekarza, oczywiście za pomocą aplikacji VisiMed, aż do fizycznej dostawy leków, bez wychodzenia pacjenta z domu. To bardzo istotny system, szczególnie dla osób starszych, samotnych i mających problemy z poruszaniem się, a często przykutych do wózka inwalidzkiego. Ponieważ żyjemy coraz dłużej, takich pacjentów jest coraz więcej i naszym obowiązkiem jest im pomagać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane