Nakaz wycofania wadliwego produktu z rynku może być gwoździem do trumny dla małej albo średniej firmy. — Konsekwencje finansowe, z jakimi może zmagać się przedsiębiorca w przypadku sytuacji kryzysowej polegającej na obowiązku wycofania partii produktu z rynku, mogą sięgać od kilkuset tysięcy do kilku milionów złotych, a w przypadku takich firm jak Mars kwota będzie wyrażała się zapewne w milionach dolarów — mówi Michał Krukowski, underwriter ubezpieczeń OC i crisis management w AIG.

Jednak oprócz kosztów związanych z samą akcją producent musi się także liczyć ze szkodą na wizerunku, a w efekcie spadkiem sprzedaży.
Wycofanie wyłączone
Dobrze, jeśli w podobnej sytuacji takie koszty weźmie na siebie ubezpieczyciel. Jednak zabezpieczenie się polisą na wypadek wycofania produktu z rynku nie jest takie proste. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że nie zadziała zwykłe ubezpieczenie OC działalności ani nawet ubezpieczenie OC za produkt.
— Akcja wycofania wadliwych produktów z rynku, która jest realizowana przez ich producenta, stanowi jego szkodę własną i nie jest objęta standardową polisą ubezpieczenia OC, nawet jeżeli taka polisa obejmuje ryzyko odpowiedzialności za produkt. Standardowe polisy OC przewidują też wyłączenie rodzajów ryzyka związanych z wycofaniem produktu, a objęcie ich ochroną wymaga indywidualnych uzgodnień z ubezpieczycielem — mówi Michał Molęda, wiceprezes Leadenhall Polska.
Michał Krukowski wyjaśnia, że standardowa polisa OC z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej z rozszerzeniem o OC za produkt chroni producenta w przypadku roszczeń od osób trzecich, u których wadliwy produkt wywołał śmierć, uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia, a także spowodował uszkodzenie lub zniszczenie rzeczy. Wtedy ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie poszkodowanemu, czyli osobie trzeciej, konsumentowi. To poszkodowany jest bowiem beneficjentem tego świadczenia.
— Zupełnie czym innym jest natomiast wycofanie wadliwego produktu z rynku, który wyrządził lub stwarza zagrożenie wyrządzenia szkody w mieniu lub na osobie. Wtedy beneficjentem świadczenia jest sam ubezpieczonyi to jemu wypłacamy odszkodowanie — mówi Michał Krukowski.
Trzy możliwości
Dlatego zabezpieczenie się na wypadek wycofania produktu z rynku wymaga nabycia specjalnej polisy albo włączenia do umowy ubezpieczenia OC tzw. klauzuli product recall.
— Ubezpieczenie na wypadek wycofania produktu z rynku oferowane jest na polskim rynku ubezpieczeniowym w trzech formach: jako osobny produkt (tzw. product recall), w ramach ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej z tytułu prowadzonej działalności i posiadanego mienia w formie klauzul dodatkowych ubezpieczenia kosztów własnych wycofań, jak i przez osoby trzecie, wreszcie — w ramach ubezpieczenia dedykowanego branży spożywczej — od skutków zanieczyszczenia produktu (Contamination Product Insurance — CPI) — tłumaczy Krzysztof Bromka, prezes Nord Partner.
Jego zdaniem, niezależnie od wybranej formy ubezpieczenia kosztów wycofania produktu niebezpiecznego z obrotu standardowo warunkiem jego uruchomienia jest wystąpienie bezpośredniego stanu zagrożenia życia lub zdrowia ludzi. Inaczej nie zadziała. — Wycofanie z powodów marketingowych czy braków jakościowych niepowodujących takiego zagrożenia z reguły nie uzasadnia przyznania świadczenia z takiej polisy ubezpieczeniowej. Zdarza się, że ocena, czy dana wada powoduje takie zagrożenie, jest dyskusyjne. Jako przykład można podać głośną kilka lat temu sprawę wprowadzenia do obrotu produktów spożywczych zawierających koninę, pomimo deklaracji producentów o użyciu wyłącznie mięsa wołowego — tłumaczy Michał Molęda.
Ponadto wielu ubezpieczycieli wymaga urzędowej decyzji nakazującej wycofanie (tzw. wycofanie „głośne”), choć ochrona może także zostać udzielona na wypadek wycofań realizowanych decyzji własnych przedsiębiorstwa, gdy wycofanie produktu było niezbędne albo w rozsądny sposób powinno zostać uznane za niezbędne, aby uniknąć czy też przeciwdziałać szkodzie osobowej (tzw. wycofanie „ciche”). Trzeba też pamiętać, że producent ubiegający się o ochronę w zakresie kosztów wycofania wadliwego produktu musi posiadać wewnętrzne procedury wycofania produktów niebezpiecznych (tzw. Product Recall Plan PRP).
— Jest to niezwykle ważne ogniwo w sprawnej i ekonomicznej akcji wycofania, poddawane również ocenie przez ubezpieczycieli przy kwotacji składki — podkreśla Krzysztof Bromka.
Branża spożywcza
Ubezpieczenie na wypadek wycofania produktu z rynku nie obejmie też kosztów samego wadliwego produktu i strat następczych.
— Pokryte będą tylko straty i koszty powstałe w związku z akcją wycofania — mówi Michał Molęda. Znacznie szerszy zakres pokrycia ma jednak ubezpieczenie CPI dedykowane branży spożywczej. AIG informuje, że jest ono dedykowane producentom, dostawcom, importerom albo dystrybutorom produktów żywnościowych, ale też suplementów diety czy kosmetyków.
— Polisa CPI może obejmować zarówno przypadkowe skażenia produktu, jak i celową ingerencję w produkt, czyli np. wrogie działania konkurencji.
Poza kosztami wycofania produktów niebezpiecznych producent może liczyć m.in. na pokrycie kosztów produkcji wycofanych produktów, utraty zysku z wycofanych produktów, kosztów dodatkowych, w tym ponownego wyprodukowania lub zastąpienia wycofanych produktów w części przekraczającej pierwotne koszty produkcji, utraty zysku w wyniku spadku sprzedaży, rekompensatę własnych pieniędzy wydatkowanych na reklamę — wylicza Krzysztof Bromka.
Ponadto w chwili wystąpienia zdarzenia szkodowego ubezpieczenie zapewnia przedsiębiorstwu wsparcie doradcy kryzysowego. Polisa CPI to wciąż niszowe rozwiązanie, oferowane przez nielicznych ubezpieczycieli.
— Jego prekursorem było AIG, obecnie ubezpieczenie CPI możemy również znaleźć w ofercie Warty, ACE czy XL — mówi Krzysztof Bromka. Nie jest też ono tanie. — Polisa CPI dla średniej wielkości producenta czekoladek to koszt nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych — mówi Michał Krukowski. Stawka będzie zależała m.in. od rodzaju wprowadzanych do obrotu produktów, krajów zbytu, wielkości obrotów, jakości wspomnianych procedur kryzysowych na wypadek wycofywania produktów. © Ⓟ
JUŻ PISALIŚMY
„PB” z 10.03.2016 r.
W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o tym, że wycofanie produktu może zniszczyć firmę, i wyjaśnialiśmy, czy i kiedy można się uwolnić od odpowiedzialności za produkt niebezpieczny albo odwołać od decyzji o wycofaniu go z rynku.