Walcz, przekonuj, może ci się uda!

Ewa Weronika Złotowska
opublikowano: 2004-06-07 00:00

Dla wielu przedsiębiorców, zwłaszcza z małych firm, uzyskanie kredytu graniczy z cudem. Na szczęście cuda czasem się zdarzają.

Mimo zapewnień i zachęt banków, że chcą wspierać małą przedsiębiorczość i mają odpowiednią ofertę, nie jest łatwo dostać kredyt. Wiedzą to przedsiębiorcy. Ja przekonałam się o tym, próbując sfinansować planowaną inwestycję. Oto moje refleksje.

Wyniki finansowe

Najmilej przez banki jest widziany przedsiębiorca prowadzący pełną księgowość. Ale zanim firma osiągnie duże obroty, używany jest najczęściej system ryczałtu lub podatkowej księgi przychodów i rozchodów (książka podatkowa). Ryczałtowiec może zapomnieć o kredycie. Dane finansowe, które przedstawia, są całkowicie niewystarczające dla oceny i mogą tylko utrudnić ubieganie się o kredyt.

Analiza zdolności kredytowej przeprowadzana przez banki opiera się na danych historycznych — wynikach firmy w latach ubiegłych. Wynik ujemny (strata) dyskwalifikuje, ale zysk również nie gwarantuje powodzenia. Musi on co najmniej umożliwiać spłatę kredytu (odsetki i ratę). Nie pomagają też wyjaśnienia, że ze względów podatkowych wykazany zysk jest niższy niż faktyczny. Dla banku liczy się tylko to, co jest na papierze, czyli w sprawozdaniach PIT i CIT. Większość przedsiębiorców w ogóle nie bierze tego pod uwagę.

Biznesplan

Biznesplan jest niezbędny do złożenia wniosku o kredyt. Nie wystarczy jednak go mieć, trzeba jeszcze znać i rozumieć. Biznesplanu sporządzonego przez „kogoś” wnioskodawca nie obroni. A poza tym — to nie jest kolejny bzdurny dokument wymagany przez jakąś instytucję. Przedsiębiorca musi sam rozumieć projekt, znać ryzyka. To on będzie ten biznesplan realizował i to on może mieć potem kłopoty z realizacją projektu i ze spłatą kredytów.

Projekt

Obowiązują dwie zasady:

- projekt powinien sam się finansować — przewidywane dochody muszą, i to z nadwyżką, pokrywać koszty kredytu;

- żadne planowane i zakładane dochody z projektu nie wystarczą dla pozytywnej oceny wniosku. Bank to nie „inkubator przedsiębiorczości” i mały przedsiębiorca nie ma szans na środki nawet na najlepszy pomysł, o ile nie osiągnął już sukcesów.

Zabezpieczenia

Jeśli nawet bank uzna projekt za wart skredytowania, to i tak zażąda istotnych zabezpieczeń. Ich wartość wynosić będzie co najmniej 120-150 proc. wartości kredytu. Największy szok przeżyje przedsiębiorca przy wycenie majątku, nieruchomości czy gruntu. Ich wartość według banku wynosić będzie 40-60 proc. wartości rynkowej, a w przypadku gruntu i nieruchomości nawet mniej. Dlaczego? Bank dokona wyceny według realnej ceny zbycia. I nagle dom wart według operatu szacunkowego 500 tys. zł, bank wyceni na niecałe 100 tys. zł.

Wybór banku

Ogłoszenia i reklamy kuszą. Tak naprawdę jednak banki panicznie boją się udzielania kredytów małym przedsiębiorcom, oceniając ryzyko, niezależnie od branży, jako najwyższe. Przedsiębiorca ma największe szanse w banku, który prowadzi jego rachunek bieżący. Isntytucja go zna, a z przepływów na rachunku czyta jak z książki. Ponieważ banki jednak mają ostatnio zaostrzone procedury i różne humory, warto spróbować jeszcze w jednym, dwóch. Jeśli one odrzucą projekt, szkoda szukać dalej.

Przedsiębiorca z Mazowsza, producent i sprzedawca roślin. Planowana inwestycja — pawilon handlowy.

Możesz zainteresować się również: