Wall Street jednak w czerwieni

WST
opublikowano: 2011-07-14 22:06

Mimo obiecującego początku, amerykańskie giełdy kończyły czwartkowe notowania w czerwonych odcieniach indeksów.

Powodem pogorszenia nastrojów było wystąpienie Bena Bernanke, szefa Fed, który w wystąpieniu przed senatorami stwierdził, że władze monetarne nie podejmą żadnych dodatkowych działań stymulujących. Przynajmniej na razie. To jednak wystarczyło by popsuć dosyć dobre humory z pierwszej fazy sesji.

Ostatecznie na finiszu sesji indeks Dow Jones IA tracił 0,44 proc. wskaźnik S&P500 spadał o 0,67 proc. zaś Nasdaq o 1,16 proc.

W czwartek na rynek dotarła kolejna porcja danych makro. Ogólnie ich wydźwięk był w miarę dobry. Dynamika sprzedażźy detalicznej w czerwcu wyniosła co prawda „jedynie” 0,1 proc., ale analitycy oczekiwali zerowej zmiany względem maja, kiedy to odnotowano jej spadek o 0,2 proc.

Niższa niż oczekiwano okazała się inflacja cen hurtowych. Spadła o 0,4 proc. podczas gdy średnia prognoz zakładała zniżkę o 0,1 proc.

Znacznie mocnież niż się spodziewano obniżyła się też liczba osób po raz pierwszy ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych. Zniżkowała do 405 tys. wobec projekcji na poziomie 415 tys.

Niepokojący może być jedynie odczyt dotyczący wzrostu zapasów niesprzedanych towarów. Zwiększyły się one o 1,0 proc. podczas gdy oczekiwano 0,7 proc.

Wśród notowanych spółek ogromne zainteresowanie towarzyszyło notowaniom akcji banku JPMorgan Chale i ConocoPhillips. W pierwszym przypadku aprecjację kursu napędzała prezentacja wyników kwartalnych. Jednemu z największych amerykańskich banków inwestycyjnych udało się przekroczyć oczekiwania analityków.

Z kolei energetyczny gigant, poinformował o zamiarze podziału swojej działalności na dwie odrębne, notowane na giełdzie spółki. Jedna z obszaru rafinacji ropy, druga z marketingu. Rosnąca wycena wskazuje, że inwestorzy z uznaniem przyjęli zamiary spółki.

Na wartości traciły natomiast udziały Google. Internetowy gigant po sesji miał zaprezentować swoje wyniki za drugi kwartał.