Amerykańskie rynki akcji zaczęły tydzień spadkami głównych indeksów. Inwestorzy zajmowali się przede wszystkim oceną jak katastrofa w Japonii wpłynie zarówno na stan całej gospodarki, jak i na sytuację poszczególnych spółek. Wyraźnie dominujące w pierwszej części handlu obawy spowodowały spadek w jej trakcie S&P500 do najniższej wartości od sześciu tygodni, jednocześnie tzw. indeks strachu (VIX) osiągnął największą wartość od ostatnich dni lutego. Potem nastroje zaczęły się poprawiać a indeksy odrabiać straty. Ostatecznie S&P500 nie zdołał jednak powrócić powyżej 1300 pkt, a Dow Jones zatrzymał się tuż poniżej 12000 pkt. Nasdaq zdołał jednak obronić 2700 pkt., choć na zamknięciu miał najniższą wartość od 4 stycznia, drugiej sesji w tym roku.
Z 10 głównych segmentów S&P500 aż 6 notowało większą stratę procentową niż rynek. Najmocniej spadał indeks spółek użyteczności publicznej (-1,4 proc.), głównie za sprawą przeceny operatorów elektrowni atomowych lub firm z nimi powiązanych. Entergy znalazło się w trójce najmocniej taniejących komponentów S&P500. Inwestorzy nie oszczędzili także spółek z segmentu consumer discretionary oraz dostawców usług telekomunikacyjnych (po -1,1 proc.). Jako jedyne wzrostem kończyły spółki z segmentu energii (0,4 proc.), co wiązało się z zahamowaniem spadku notowań ropy, niewielką stratę w stosunku do rynku poniosły także spółki IT (-0,2 proc.).
Z 30 blue chipów tworzących średnią Dow Jones spadła wartość 23. Najmocniej tracił General Electric, głównie za sprawą obaw co do przyszłości energetyki nuklearnej w USA. Trójkę największych spadkowiczów tworzyły jeszcze operator telekomunikacyjny Verizon i koncern medialny Walt Disney. Obie spółki są mocno zaangażowane na japońskim rynku. Po przeciwnej stronie znalazły się koncern naftowy Chevron, producent leków Pfizer i producent ciężkiego sprzętu budowlanego Caterpillar.
MD