W piątą rocznicę ataków na USA z 11 września 2001, sesja na Wall Street przebiegła pod dyktando spadku cen surowców i doniesień z amerykańskiego banku centralnego. Przez całą sesję indeksy ulegały sporym wahaniom, co związane jest też z terminem wygaśnięcia kontraktów opcyjnych.
Indeksy zaczęły dzień od przeceny, idąc śladami rynku towarowego, gdzie konsekwentnie taniały surowce. Tradycyjnie, w centrum uwagi znalazła się ropa naftowa, która spadła poniżej 65 dolarów za baryłkę, notując ceny najniższe od sześciu miesięcy.
Spadek cen ropy wynikał głównie z lepszych niż się spodziewano zapasów surowca w USA oraz z decyzji kartelu OPEC, który utrzymał wysoki poziom wydobycia, wynoszący 28 mln baryłek dziennie. Jednak nie tylko ropa martwiła inwestorów – w dół poszły również metale, w tym złoto.
Dopiero w połowie sesji indeksy odżyły i wyszły ponad kreskę, gdyż wypowiedzi przedstawicieli Fed zostały zinterpretowane tak, że amerykański bank centralny nie podniesie na najbliższym posiedzeniu stóp procentowych. Entuzjazmu jednak nie starczyło na długo i choć indeksy zdążyły wyjść na plus, to w końcówce sesji utraciły wcześniejsze zyski.
W dół poszła wycena spółek paliwowych i wydobywczych. Największy koncern paliwowy świata, Exxon Mobil stracił na wartości prawie 3 proc.
Prawie 5 proc. zyskała firma ubezpieczeniowa Aetna. Spółka zapowiedziała, że udało jej się ograniczyć koszty, przez co wyniki będą lepsze w trzecim kwartale.
Nerwowa atmosfera była szczególnie widoczna na rynku technologicznym. To w dużej mierze wina Della, który zapowiedział, że jego ostatnie wyniki mogą ulec zmianie, gdyż amerykański nadzór (SEC) znalazł w sprawozdaniu spółki błąd księgowy. Akcje największego producenta pecetów potaniały o 2 proc.
PK