Około 13.00 czasu polskiego kontrakty na Dow Jones traciły ok. 1,5 proc., a kontrakt na Nasdaq spadał o 1,3 proc. W czwartek na zamknięciu średnia przemysłowa Dow Jones miała najniższą wartość od października 2002 roku. Wcześniej w czasie sesji zeszła poniżej lokalnego dna z listopada ubiegłego roku. Wciąż powyżej listopadowego dołka, wynoszącego 752 pkt., znajdował się S&P500. Dziś zobaczymy, czy rynek jest gotów bronić tego wsparcia. Kluczowa może okazać się publikacja danych o styczniowej inflacji. Rynek oczekuje, że wyniesie ona 0,3 proc. w porównaniu z grudniem. W porównaniu ze styczniem ubiegłego roku spodziewany jest 0,2 proc. spadek cen. Niewielkie nadzieje na odbicie w górę zmniejszyły wiadomości dotyczące spółek finansowych, które ostatnio są najmocniej przeceniane. Meredith Whitney, niegdyś analityczka Oppenheimer & Co., obecnie pracująca na własny rachunek, spowodowała spadek notowań m.in. Citigroup na rynkach europejskich twierdzeniem, że nie spodziewa się wypłaty dywidend przez banki. Zahamowaniu spadku kursu Bank of America nie sprzyja wiadomość o wezwaniu jego prezesa do złożenia zeznań przez Prokuratora Nowego Jorku w sprawie podejrzeń o wprowadzenie inwestorów w błąd przy przejęciu Merill Lynch.
Wall Street stoi przed ważną próbą
Przed amerykańskimi rynkami akcji możliwy kolejny dzień przeceny. Wartość kontraktów na indeksy spada.