Dzień zaczął się od lekkich wzrostów indeksów. Inwestorom nie przeszkadzało to, że liczba wniosków o kredyt hipoteczny obniżyła się w minionym tygodniu o 8,5 proc. Do zastanowienia, a w konsekwencji złożenia większej liczby zleceń sprzedaży akcji skłoniły ich dopiero pesymistyczne dane o sprzedaży nowych domów. W styczniu spadła aż o 11,2 proc. podczas gdy oczekiwano niewielkiego wzrostu. W pewnym stopniu można za to winić „warunki pogodowe”. Mimo wszystko reakcja rynku była bardzo negatywna.
Gorącą atmosferę stonowało wystąpienie szefa Fed, który przed Kongresem stwierdził, że gospodarka nadal potrzebuje niskich stóp procentowych. Ta informacja ucieszyła handlujących na giełdach i zachęciła do zakupów akcji. Wydaje się, że uwagę inwestorów przykuła wyłącznie ta deklaracja Bernanke. Mimo uszu puszczona za to została ocena kondycji gospodarki. A wynika z niej, że znajduje się ona we wstępnej fazie odbicia, które w każdej chwili może zostać zastopowane. Trudno więc mówić o jakiejkolwiek stabilności. Szczególnie niepokoi sytuacja na rynku nieruchomości, rynku pracy i niska konsumpcja.
Jednym z bohaterów środowej sesji były papiery Autodesk. Największy na świecie producent specjalistycznego oprogramowania inżynieryjnego pochwalił się kwartalnymi zyskami i sprzedażą, które przebiły prognozy analityków. Zysk na akcję wyniósł 30 centów podczas gdy szacunki mówiły o 23 centach.
Wzięciem cieszyły się również udziały takich banków jak JPMorgan Chase czy Bank of America.
Zniżkował z kolei kurs akcji Verigy. Producent urządzeń do testowania półprzewodników prognozuje na drugi kwartał wynik na akcję rzędu od straty 8 centów do zysku wysokości 1 centa. Analitycy liczą na zysk wysokości 2 centów.
Na finiszu indeks Dow Jones zyskiwał 0,89 proc., S&P500 rósł o 0,97 proc. zaś Nasdaq zwyżkował o 1,01 proc.