Waloryzacja do poprawki

opublikowano: 09-01-2019, 22:00

Materiały budowlane podrożały o 37 proc., a drogowcy i kolejarze proponują maksymalnie 5-procentową indeksację umów. Firmy chcą więcej

Na 11 stycznia zaplanowano posiedzenie zespołów budowlanych, które mają ocenić propozycje dotyczące waloryzacji nowych kontraktów budowlanych, zgłoszone przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) oraz PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK). Branżowi eksperci i menedżerowie cieszą się, że zleceniodawcy są otwarci na współpracę, zaznaczają jednak, że propozycje wymagają dopracowania.

Wojciech Trojanowski, członek zarządu Strabaga, uważa, że skutki
waloryzacji nowych kontraktów wykonywanych w modelu projektuj i buduj odczujemy
dopiero za trzy lata. Kolejarze przekonują, że wcześniej.
Wyświetl galerię [1/3]

PIEŚŃ PRZYSZŁOŚCI:

Wojciech Trojanowski, członek zarządu Strabaga, uważa, że skutki waloryzacji nowych kontraktów wykonywanych w modelu projektuj i buduj odczujemy dopiero za trzy lata. Kolejarze przekonują, że wcześniej. Fot. ARC

Uwolnić wskaźniki

Sporo kontrowersji budzi np. ograniczenie zakresu wartości robót podlegających waloryzacji do 50 proc. i zakończenie indeksacji 30 dni przed upływem terminu wykonania robót.

— Postulujemy zwiększenie zakresu wartości robót podlegających waloryzacji do 90 proc. Nie godzimy się też na wyłączenie ostatnich 30 dni, bo w tej sytuacji ostatnia faktura wcale nie zostanie zwaloryzowana — mówi Piotr Kledzik, prezes PORR.

Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, podkreśla, że 90-procentowy zakres robót podlegających indeksacji stosuje się np. w kontraktach finansowanych przez Bank Światowy, m.in. w segmencie hydrotechnicznym.

— Realizujące je firmy mają 10-15-procentową waloryzację cen — mówi Jan Styliński.

Choć od początku 2016 r. do końca III kwartału 2018 r. materiały podrożały o ponad 37 proc., przedsiębiorcy są zadowoleni ze wskaźników indeksacyjnych wynikających z kontraktów Banku Światowego. GDDKiA i PKP PLK oferują im znacznie mniej atrakcyjne warunki— indeksacja nie może przekroczyć 5 proc.

— Przeanalizowaliśmy jeden z naszych kontraktów i wyliczyliśmy, że obecne zapisy pozwalają na zwaloryzowanie go o 2,9 proc., a jeśli wdrożymy nowe propozycje, wskaźnik wzrośnie do 3,7 proc. Nadal nie będzie więc odzwierciedlał faktycznego wzrostu cen materiałów — mówi Marcin Lewandowski, prezes Trakcji.

PKP PLK szacują średni wskaźnik dla kontraktów kolejowych na zbliżonym poziomie, a GDDKiA dla drogowych na 4,59 proc. Przedstawiciele firm budowlanych apelują o jego uwolnienie i rezygnację z 5-procentowego limitu. Ich wątpliwości budzi także konieczność rozliczenia się przez generalnych wykonawców z dopłat waloryzacyjnych z podwykonawcami. Piotr Kledzik i Marcin Lewandowski uważają, że zasady te można wprowadzić pod warunkiem, że będą działać w obie strony. Jeśli ceny materiałów będą spadać i kontrakty generalnych wykonawców będą waloryzowane „w dół”, obligatoryjne będzie też obniżenie kontraktów podwykonawców.

Wątpliwości dotyczące przekazywania pieniędzy z indeksacji podwykonawcom ma także Wojciech Trojanowski, członek zarządu Strabaga. Podkreśla, że mniejsze firmy z branży budowlanej mają obecnie znacznie lepsze warunki realizacji kontraktów niż generalni wykonawcy. Przywołuje dane: w połowie 2018 r. rentowność firm budowlanych zatrudniających 10-49 osób przekraczała 7 proc., zatrudniających od 50 do 249 osób — 3 proc., a powyżej 250 pracowników była ujemna.

Tomasz Żuchowski, p.o. szefa GDDKiA, podkreśla jednak, że w kwestii waloryzacji podwykonawcy muszą być traktowani tak samo jak generalni wykonawcy — waloryzacja może pomóc im przetrwać, jeśli np. generalny wykonawca zejdzie z placu budowy. Informuje, że zaproponowany przez dyrekcję wzór waloryzacji opiera się na zasadach FIDIC, regulujących stosunki stron kontraktu, i zapewnia, że nowe zasady gwarantują partnerski podział ryzyka między inwestorem a wykonawcą.

Stare problemy

Oprócz nowych wskaźników waloryzacyjnych przedsiębiorcy budowlani chcą także uzgodnić kwestię indeksacji bieżących kontraktów. Andrzej Bittel, wiceminister infrastruktury, twierdzi, że obecnie jedynym zgodnym z prawem rozwiązaniem jest dochodzenie roszczeń lub zawieranie porozumień przed sądem. Wykonawca musi jednak udowodnić poniesienie rażących strat, a rzetelni wykonawcy mimo cenowej zawieruchy ich nie notują. Wojciech Trojanowski obawia się, że skorzystanie z tego rozwiązania będzie premiować jedynie podmioty, które przed laty składaływ przetargach spekulacyjne oferty, nie biorąc pod uwagę ryzyka wzrostu cen materiałów. Proponuje skorzystanie z art. 144 prawa zamówień publicznych. Zgodnie z nim można zmienić umowę, jeśli wystąpią okoliczności, których zamawiający nie mógł przewidzieć. Ireneusz Merchel, prezes PKP PLK, podkreśla jednak, że w procesie przetargowym zdarzało się kwestionowanie wartości oferty przez zamawiającego w obawie, że jest rażąco niska i znacznie odbiega od kosztorysu. W takiej sytuacji trudno mówić o nieprzewidzianych okolicznościach. Szef kolejowej spółki uważa też, że trudno będzie uwzględnić waloryzację bieżących kontraktów w tzw. kosztach kwalifikowanych, czyli pokrywanych z funduszy unijnych. To oznacza, że musiałby ją pokryć budżet państwa. © Ⓟ

443 tys. Tyle wyniosło zatrudnienie w budownictwie pod koniec 2018 r. i było o 100 tys. osób niższe niż w 2012 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy