Ok. 200 przeciwników wicepremiera Romana Giertycha demonstrowało w sobotę w Warszawie. Uczestnicy protestu domagali się ustąpienia Giertycha ze stanowiska ministra edukacji. W demonstracji uczestniczyła też delegacja Związku Nauczycielstwa Polskiego.
"Szkoła zdycha przez Giertycha!", "Darwin - tak, Giertych - nie!" - skandowali uczestnicy marszu, zorganizowanego przez kampanię "Giertych musi odejść". Protestujący przeszli spod siedziby Ministerstwa Edukacji Narodowej pod Pałac Kultury i Nauki.
Prezes ZNP Sławomir Broniarz mówił do protestujących: "Roman Giertych przez ostatnie tygodnie nie zajmuje się problemami, które najbardziej dręczą polską oświatę. Nie prowadzi działań zmierzających do kreowania polityki oświatowej w Polsce. A my miotamy się od konferencji prasowej do konferencji prasowej".
"Jesteście przyszłością tego narodu, polskiego społeczeństwa. Mam nadzieję, że nikt nie będzie wam odmawiał prawa do wypowiadania nawet najbardziej skrajnych opinii" - zwrócił się Broniarz do protestującej młodzieży.
Jak powiedział PAP jeden z uczestniczących w demonstracji nauczycieli, polonista Włodzimierz Paszyński, Giertych stara się uczynić z oświaty "narzędzie walki politycznej". "Paradoksalnie zamyka się pewien krąg, historia zatacza koło. Wypowiedzi Romana Giertycha i jego współtowarzyszy partyjnych przypominają wypowiedzi działaczy z czasów PRL" - dodał.
Jeden z organizatorów protestu, Filip Ilkowski, powiedział PAP, że ostatnie propozycje Romana Giertycha, takie jak pomysł, aby z listy lektur wykluczyć dzieła Gombrowicza, są niekorzystne dla polskiej edukacji. Dodał, że problemem są też związki ministra edukacji z radykalnymi organizacjami. "Problemem jest sam Roman Giertych, który jest ściśle związany z Młodzieżą Wszechpolską, formacją, która odwołuje się do ideologii nacjonalistycznej i faszystowskiej" - zaznaczył.
Protest przebiegał spokojnie, cały czas manifestację ochraniała policja. Na zakończenie przed PKiN zorganizowano koncert, z udziałem m.in. zespołu Big Cyc. Według organizatorów artyści zgodzili się wystąpić za darmo.
Nauczyciele mówili o niejasnej decyzji Giertycha dotyczącej odmowy podpisania wniosków o przyznanie medali Komisji Edukacji Narodowej tym nauczycielom, którzy byli rekomendowani przez ZNP.
Giertych, pytany o odrzucenie tych wniosków, powiedział, że stara się "nie odznaczać osób, rekomendowanych przez organizacje mające wszelkie cechy organizacji o charakterze wywodzącym się z czasów komunistycznych". "Oczywiście, każdy wniosek jest rozpatrywany indywidualnie. Jeśli będą merytorycznie uzasadnione wnioski, będą rozpatrzone pozytywnie" - dodał.
Pytany o protest, powiedział, że "jest dumny, że komuniści lub postkomuniści manifestują przeciwko niemu". "Gdyby nie manifestowali, oznaczałoby, że śpię, że zasypiam gruszki w popiele, że nie robię tego, co powinienem robić" - powiedział w Sejmie przed uroczystością z okazji Dnia Edukacji Narodowej. (PAP)