Warszawa vs. firmy outdoor
Rozpisanie przetargu na system mebli miejskich dla Warszawy ponownie zostało przełożone. Zarząd miasta proponuje, żeby zwycięska firma przejęła zadłużoną na 3,5 mln zł komunalną spółkę War- expo. Chętni do wzięcia udziału w przetargu protestują.
Według nieoficjalnych informacji, zarząd Warszawy chce włączyć do przetargu na system mebli miejskich spółkę Warexpo. Warunki konkursu mają być tak skonstruowane, żeby zwycięska firma miała obowiązek przejąć Warexpo wraz z jego zobowiązaniami. Tymczasem przedsiębiorstwo, w którym stołeczna aglomeracja posiada 100 proc. udziałów, jest zadłużone na 3,5 mln zł.
— Przetarg może objąć około 500 wiat przystankowych. Koszt zakupu i zainstalowania każdej z nich wynosi 30-40 tys. zł, co łącznie daje kwotę 15-20 mln zł. W porównaniu z wartością całego przetargu zadłużenie Warexpo, wynoszące 3,5 mln zł, nie jest duże, ale ograniczy rentowność inwestycji w system mebli miejskich — uważa Janusz Malinowski, prezes Ströer Polska.
Podobnego zdania jest Lech Kaczoń, prezes Grupy Outdoor.
— Na Zachodzie miasta zwalniają firmy, dostarczające meble miejskie, z opłat za wykorzystanie pasów ruchu. Warszawa nie dość, że nie zamierza zmniejszać opłat, to dodatkowo chce obciążyć zwycięzcę przetargu długiem swojej firmy. Jeżeli miasto koniecznie chce pozbyć się Warexpo, to powinno — tak jak to jest w innych miastach — zmniejszyć opłaty za takie nośniki — mówi Lech Kaczoń.
Jego zdaniem, inwestycja w system mebli w obecnych warunkach zacznie przynosić zyski najwcześniej za 10-15 lat.
Nieoficjalnie mówi się, że sprawa Warexpo opóźni przetarg o kilka kolejnych miesięcy i raczej nie można się spodziewać, że zostanie rozpisany jeszcze w tym roku. Kwestia tego konkursu rzadko pojawia się w planie obrad zarządu miasta, a jeżeli już się znajdzie, to obrady na ten temat są przekładane.
Warexpo to dawne Przedsiębiorstwo Usług Plastycznych i Wystaw Artystycznych, które miało służyć miastu do promocji wydarzeń artystycznych. Firma została skomercjalizowana w połowie lat 90. Ponieważ Zarząd Dróg Miejskich zaczął naliczać spółce opłaty za nośniki, jej wyniki znacznie pogorszyły się.