Warszawa wieszała zdrajców ojczyzny

Stracenie francuskiego króla i rewolucja, która wybuchła na zachodzie Europy, zdjęła z elit państwa nimb nietykalności. I tylko one nie zdawały sobie z tego sprawy

Duma polskiej szlachty, arystokracji i wyższej hierarchii kościelnej zaślepiła je na coraz większą wściekłość ludności. Zaborcy, szczególnie Prusy i Rosja, obawiali się insurekcji kościuszkowskiej, widząc w niej kolejny akt jakobińskiej rewolucji trawiącej Francję. I słusznie, bo był to bunt obalający konserwatywny porządek społeczny, w obronie którego zawiązali konfederację targowiccy sygnatariusze.

Wściekła ludność domagała się głów zdrajców ojczyzny, a żądanie to było tym donioślejsze, im bardziej świadomy zabranych swobód był lud. Najgłośniejszy był tłum mieszkańców Warszawy — stolicy bacznie śledzącej obradujący kilka lat wcześniej Sejm Wielki. Wobec takich oczekiwań, władze powstańcze insurekcji kościuszkowskiej, czyli Rada Zastępcza Tymczasowa, powołały 22 kwietnia 1794 r. Sąd Kryminalny Księstwa Mazowieckiego. Do jego kompetencji należało rozpatrywanie spraw (bez prawa apelacji) o występki i czyny przeciwko powstaniu, o gwałty i naruszenie spokoju publicznego oraz o czyny przeciwko bezpieczeństwu osób i ich majątków. Na wyroki nie trzeba było długo czekać. Sąd natychmiast przystąpił do osądzenia przywódców konfederacji targowickiej, z ominięciem procedur. Główni jej twórcy byli wówczas w bezpiecznym miejscu — Stanisław Szczęsny Potocki mieszkał w Hamburgu, Franciszek Ksawery Branicki przebywał w swoim majątku na Ukrainie, a Seweryn Rzewuski wyjechał do Austrii (sąd skazał ich na karę śmierci przez powieszenie, wieczną infamię, konfiskatę majątków i utratę wszystkich urzędów — z powodu ich nieobecności wyrok wykonano in effigie [kara na wizerunku] 29 września 1794 r.

Gniew ludu uderzył więc w tych, którzy byli na miejscu. 9 maja na Rynku Starego Miasta w Warszawie powieszeni zostali: hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz i hetman polny litewski Józef Zabiełło. Biskup inflancki Józef Kazimierz Kossakowski, czwarty skazany, po zdjęciu święceń kapłańskich, został powieszony przed kościołem św. Anny. Nie zaspokoiło to jednak wzburzonego tłumu, zradykalizowanego niepowodzeniami insurekcji oraz zbliżaniem się wojsk prusko-rosyjskich. Już 28 czerwca bunt ludności ogarnął Warszawę i doprowadził do samosądów. Podburzony przez radykalnych działaczy tłum, w wyniku samosądu, powiesił osiem nieosądzonych osób podejrzanych o sprzyjanie „targowicy”. Powieszono wówczas: biskupa wileńskiego Ignacego Massalskiego, kasztelana przemyskiego Antoniego Czetwertyńskiego oraz czterech szpiegów rosyjskich. Eskalację działań powstrzymało dopiero wystąpienie prezydenta Warszawy Ignacego Wyssogoty-Zakrzewskiego. © Ⓟ

Czytaj więcej na www.pb.pl/puls-historii

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Warszawa wieszała zdrajców ojczyzny