Poniedziałkową sesję główne indeksy warszawskiego parkietu zaczęły od symbolicznych spadków o zaledwie kilka setnych procent w porównaniu do piątkowego zamknięcia. Nastroje jednak szybko się pogorszyły i jeszcze przed upływem dwóch godzin handlu WIG20 notował zniżkę o ponad 1 proc. Po przełamaniu poziomu 2730 punktów zaczęło się powolne odrabianie strat. O powrocie nad kreskę można było jednak tylko pomarzyć. I to mimo, że na większości europejskich parkietów przeważały wzrosty, w Paryżu i Frankfurcie przekraczające wczesnym popołudniem 1 proc. Nasi inwestorzy patrzyli na to z poziomu około 0,5 proc. niższego, niż w piątek.
Ponad połowa spółek wchodząca w skład indeksu naszych blue chipów traciła
na wartości. Prym wśród spadkowiczów wiodły akcje Lotosu i PKO, zniżkujące rano
po 2,5 proc. Po 2 proc. w dół szły walory Pekao i PGE. Akcje debiutującego w
składzie indeksu największych spółek Tauronu spadały momentami o 1,7 proc. Po
kilkudniowej mocnej korekcie do formy zaczęły wracać papiery KGHM. Dziś wczesnym
popołudniem drożały o 1,6 proc.
Na największych parkietach europejskich rano nic nie wskazywało na
możliwość większych ruchów. Handel zaczął się w okolicach piątkowego zamknięcia.
Wkrótce jednak indeksy w Paryżu i Frankfurcie poszły mocniej w górę. DAX zdołał
nawet poprawić niedawny rekord i trzymał się w jego okolicach przez większą
część dnia. Niedźwiedzie nie próbowały zepchnąć go w dół. Na poprawę nastrojów
na giełdach naszego kontynentu korzystnie wpłynęła dynamiczna zwyżka kontraktów
na amerykańskie indeksy. Lokalnych powodów do optymizmu nie było widać.
Poza rosnącymi po ponad 1 proc. indeksami w Paryżu i Frankfurcie, na
pozostałych parkietach zmiany nie były zbyt dynamiczne. Spadkowiczom przewodził
dziś indeks w Atenach, który zniżkował chwilami o 3 proc. O około 1,4 proc. w
dół szedł wskaźnik w Istambule. W tym gronie znalazły się jeszcze Bukareszt ze
zniżką o 1 proc. i Moskwa, gdzie RTS tracił 0,4 proc. Po południu wskaźnikowi w
Turcji udało się odrobić straty i wyjść na niewielki plus.
Na naszym rynku próby zredukowania skali przeceny zakończyły się wczesnym
popołudniem. Indeks największych spółek zdołał dotrzeć do 2750 punktów, po czym
znów podaż nieco mocniej przycisnęła. Niewielkie zwyżki w pierwszych minutach
handlu na Wall Street nie były w stanie pomóc bykom w Warszawie. Ostatecznie
WIG20 stracił 0,66 proc., WIG i mWIG40 spadły o 0,6 proc., a sWIG80 0 0,17 proc.
Obroty były bardzo niskie i wyniosły zaledwie 1,3 mld zł.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Roman Przasnyski, Open Finance