Warszawska giełda nie obawia się konfrontacji z silnym rynkiem UE

Tadeusz Stasiuk, Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2002-12-31 00:00

Alians z jednym z potentatów europejskiego rynku kapitałowego i pozyskanie dużych emitentów z portfela MSP to główne wyzwania dla warszawskiej giełdy na najbliższe miesiące i recepta na obronę przed marginalizacją polskiego rynku akcji.

Proces włączania Polski w struktury Unii Europejskiej nabiera tempa. W tych strukturach będzie musiał też funkcjonować nasz rynek kapitałowy. Kluczowe dla dalszego rozwoju i właściwego funkcjonowania GPW może okazać się zawarcie sojuszu z europejskim potentatem na rynku kapitałowym. Prace nad tym projektem trwają już od kilku lat. Władze GPW zdają sobie dobrze sprawę, że bez ścisłej współpracy z jedną z dominujących europejskich giełd rodzimy parkiet może dotknąć w dłuższej perspektywie marginalizacja.

Na razie trudno jednoznacznie orzec, jaki partner byłby najbardziej wskazany dla warszawskiej giełdy. Podpisana w lutym 2002 r. umowa o wzajemnym członkostwie z Euronextem wcale nie przesądza, że właśnie z tym rynkiem GPW będzie w przyszłości tworzyła alians. Czynnikiem, który może mieć jednak duży wpływ na taki wybór, jest system notowań. Wdrożony na GPW system Warset pozwala bowiem składać zlecenia bezpośrednio na instrumenty notowane na giełdzie Euronext.

Z kolei za wyborem londyńskiej giełdy przemawiają zdecydowanie największe możliwości pozyskania przez spółki kapitału. Londyn jest bowiem niezaprzeczalnym centrum finansowym Starego Kontynentu. Wartość rynkowa LSE jest przy tym zdecydowanie wyższa od rynku Euronext, który — o czym nie nie należy zapominać — jest aliansem czterech giełd: paryskiej, brukselskiej, amsterdamskiej i lizbońskiej. Na dodatek, jak wskazuje historia, polskie spółki preferują Londyn jako miejsce notowań swoich kwitów depozytowych.

— Miejsce warszawskiej giełdy w Europie będzie zależało od kierunku integracji europejskiego rynku kapitałowego. Jednym z wariantów jest włączenie GPW w strukturę giełdy londyńskiej lub Euronextu. Wydaje się, że możliwe jest także połączenie tych instytucji i stworzenie rynku paneuropejskiego. W takich strukturach powinniśmy szukać swojego miejsca, inaczej naszemu parkietowi grozi marginalizacja — zaznacza Jacek Socha, przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.

Trwające od kilku lat przygotowania do włączenia polskiego rynku kapitałowego w struktury UE przyniosły już znaczące rezultaty.

— Nasza infrastruktura jest zgodna ze standardami obowiązującymi w UE. Podobnie jest w przypadku przepisów prawnych. Na tym polu poczynione zostały największe postępy. Należy jednak zwrócić uwagę, że procesy integracyjne rynków papierów wartościowych w ostatnim okresie mocno spowolniały, co daje nam jeszcze czas na dopracowanie naszej strategii rozwoju — podkreśla Wiesław Rozłucki, prezes warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych.

Identyczne stanowisko prezentuje Jacek Socha. Uważa on, że z formalnego punktu widzenia, zarówno GPW, jak i polski rynek kapitałowy pod względem prawnym nie muszą obawiać się konkurencji.

Największym wyzwaniem dla rodzimego rynku giełdowego będzie doprowadzenie do wzrostu jakości notowanych spółek, tak by mogły skutecznie konkurować na szerszym rynku. Znaczenie tego czynnika podkreślają wszyscy uczestnicy obrotu. Oprócz samej wielkości spółek notowanych na GPW, niemniej istotne jest także ich podejście do inwestorów. Z tym w przeszłości nie było niestety najlepiej.

— Z tego m.in. względu podjęliśmy starania o wprowadzenie ładu korporacyjnego. Tylko silne spółki, nastawione na współpracę z inwestorami i akcjonariuszami, mogą zagwarantować nam pozycję mocnej giełdy regionalnej, a ich posiadanie będzie kluczem do sukcesu — ocenia Wiesław Rozłucki.

Inwestorzy operują ogromnymi kapitałami, przede wszystkim inwestorzy zagraniczni i fundusze emerytalne zaczynają narzekać na małe rozmiary naszego rynku.

— Po przystąpieniu do UE szansą polskiej giełdy może być jej potencjał inwestycyjny oraz jednolitość i przejrzystość regulacji prawnych obowiązujących na rynku kapitałowym. Jednak bez nowych, atrakcyjnych spółek nie przyciągniemy inwestorów zagranicznych. Już dzisiaj przedstawiciele OFE wskazują na ograniczone możliwości inwestowania w akcje spółek publicznych z uwagi na niską płynność notowanych walorów — dodaje Jacek Socha.

Giełda chcąc myśleć o odegraniu znaczącej roli — zarówno na rynku Europy Środkowej i Wschodniej, jak i w jakimś sojuszu — musi w najbliższych miesiącach przeprowadzić kilka dużych ofert publicznych.

— Pozycję przetargową GPW mocno osłabia brak nowych, dużych spółek z państwowym rodowodem. Na rynek powinny rocznie trafiać co najmniej dwie duże oferty firm kontrolowanych przez Skarb Państwa. Tylko w ten sposób możemy na trwałe przyciągnąć uwagę inwestorów — uważa Wiesław Rozłucki.

Wraz z zawarciem sojuszu strategicznego powinno to znacznie podnieść rangę GPW za granicą. Rodzima giełda jest ciągle postrzegana jako bardzo perspektywiczna i przez wielu typowana na centrum obrotu akcjami w regionie Europy Środkowej i Wschodniej. Tym samym posiada silnego asa w rękawie przy pertraktacjach z potencjalnymi sojusznikami. Problem w tym, by rząd zrozumiał, że musi wspomóc GPW w działaniach integracyjnych.

— Giełda powinna otrzymać wsparcie ze strony rządu poprzez odpowiednie dokapitalizowanie jej w drodze zapowiadanych na 2003 rok prywatyzacji spółek Skarbu Państwa. Takie działania w przeddzień przystąpienia Polski do Unii Europejskiej powinny wzmocnić pozycję warszawskiej giełdy, a tym samym zwiększyć jej atrakcyjność z punktu widzenia ewentualnych sojuszy z parkietami w Europie Zachodniej — ocenia Jacek Socha.

Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej oznaczać będzie dla krajowych uczestników rynku kapitałowego uzyskanie dostępu do rynku wewnętrznego Unii Europejskiej i możliwość korzystania z czterech swobód: swobody świadczenia usług, przepływu kapitału, osób i towarów. Polskie domy maklerskie i fundusze inwestycyjne będą mogły działać w dowolnym państwie członkowskim Unii Europejskiej na podstawie licencji uzyskanej w kraju macierzystym. Papiery wartościowe będą mogły zostać wprowadzone do obrotu na terenie Wspólnoty na podstawie wzajemnego uznawania prospektów emisyjnych. Konsekwencją przystąpienia do rynku wewnętrznego będzie jednak również wzrost konkurencji, gdyż podmioty z państw Uni Europejskiej uzyskają dostęp do polskiego rynku na zasadzie wzajemności.

Według specjalistów, po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej GPW nie grozi odpływ spółek na zagraniczne rynki. Żadna z nich nie jest na tyle duża, by mogła stać się rozpoznawalna na paneuropejskim rynku.

GPW musi w pełni wykorzystać wszystkie posiadane atuty. W przeciwnym wypadku może zostać całkowicie wchłonięta przez jeden z europejskich parkietów, być może nawet paneuropejski, albo przypadnie jej rola drugoplanowego parkietu. Porównanie kapitalizacji naszego rynku giełdowego, wartości zawieranych transakcji i liczby notowanych podmiotów jednoznacznie pokazuje miejsce GPW w szeregu i działa na jej niekorzyść. Kapitalizacja 216 podmiotów, które są kwotowane na warszawskiej giełdzie to wartość zaledwie około 26 mld euro, podczas gdy kapitalizacja LSE sięga niemal 2 bln EUR, a Euronextu 1,7 bln EUR. Na szczęście, nie są to jedyne czynniki brane pod uwagę przy określaniu atrakcyjności danego rynku.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface