Warszawska giełda podąża za światowymi indeksami
Podobnie jak w środę, także w czasie czwartkowej sesji kursy akcji zdecydowanej większości spółek notowanych na warszawskim parkiecie poszły w górę. Niestety poza wzrostem liczby zleceń, zarówno łączna kapitalizacja giełdowych przedsiębiorstw, jak i wartość obrotów znacznie zmalały.
MNIEJSZA aktywność inwestorów jest prawdopodobnie efektem wyczekiwania na dalszy rozwój sytuacji giełdowej i próby jej oceny. Mimo że opublikowane wczoraj dane makroekonomiczne — dotyczące zwłaszcza wysokości deficytu na rachunku obrotów bieżących — były zgodne z oczekiwaniami, to jednak nie świadczą o poprawie kondycji krajowej gospodarki.
ZDANIEM części specjalistów, obecne oczekiwania wydają się opierać głównie na ocenie rynków zagranicznych i perspektyw ich rozwoju. Dotyczy to zwłaszcza gospodarki Stanów Zjednoczonych i tamtejszych parkietów. Najlepszym przykładem może tu być podążanie krajowych indeksów giełdowych za Nasdaq czy indeksami giełdy nowojorskiej.
PODCZAS fixingu, kolejny raz zdecydowana większość indeksów odnotowała lepsze wartości niż dzień wcześniej.
NAJWIĘCEJ podczas wczorajszej sesji na wartości zyskały akcje Narodowych Funduszy Inwestycyjnych. Reprezentujący je indeks NIF zyskał 2 proc., dzięki czemu osiągnął wartość 52,1 punktów. Zapomniane ostatnio przez inwestorów spółki z tego rynku najwyraźniej zaczęły wracać do łask. Dotyczy to zresztą chyba większości nieteleinformatycznych przedsiębiorstw, gdyż jedynie indeks, w skład którego wchodzą te spółki, stracił wczoraj na wartości.
NAJWIĘKSZE powody do zadowolenia mogą mieć inwestorzy Howella. Ich spółka po ogłoszeniu strategii na najbliższe lata, rośnie z sesji na sesje o maksymalne dopuszczalne wartości. Bije jednocześnie kolejne roczne rekordy cenowe. Ambitne plany zarządu niewątpliwie zachęcają część graczy do inwestowania w akcje spółki.
KAŻDY jednak powinien pamiętać, że kupując je po każdej cenie, może następnego dnia mieć problemy ze sprzedażą i to przy maksymalnym spadku ich wartości. Takie ryzyko zawsze istnieje, ale najbardziej możliwe jest wtedy, gdy nabywcy nie zwracają uwagi na fundamenty. Bogatsi o to dość bolesne doświadczenie są niewątpliwie ci, którzy jeszcze kilka dni temu nabywali akcje Ariela myśląc tylko o wzrostach.