Warszawski parkiet nie wyhamowuje tempa

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2000-01-11 00:00

Warszawski parkiet nie wyhamowuje tempa

Gorączka zakupów jaka przed weekendową przerwą zapanowała na rodzimym parkiecie, zaskoczyła swoją skalą. Nic więc dziwnego, że po blisko 5-proc. wzroście głównego indeksu warszawskiej giełdy i zbliżeniu się go do poziomu niedawno ustanowionego rocznego maksimum, inwestorzy z wielką niecierpliwością oczekiwali pierwszej w tym tygodniu sesji. O ile na światowych rynkach nadal panowały dobre nastroje, mimo groźby podwyższenia stóp procentowych w USA, o tyle w kraju, właśnie ze względu na ostatnią hossę, pojawiła się groźba głębszej korekty.

JEDNAK większość giełdowych analityków przed poniedziałkowymi notowaniami była optymistami. Oczekiwali oni silniejszego zaangażowania się zagranicznych inwestorów, a przede wszystkim funduszy inwestycyjnych, co miało zaowocować kolejnym wzrostem cen walorów. Tak się też faktycznie stało, a skala zjawiska kolejny raz zaskoczyła rynek.

NAJWIĘKSZĄ zmianę wartości w porównaniu z piątkową sesją spośród głównych giełdowych indeksów zanotował WIG 20, który podskoczył o 5,5 proc. Nieco słabiej (4,7 proc.) wypadł najważniejszy warszawski indeks, czyli WIG. Mimo nieco mniejszego wzrostu zdołał jednak przebić poziom z marca 1994 roku i do historycznego rekordu brakuje mu już tylko 4,6 proc.

NIEKWESTIONOWANYM liderem wczorajszych wzrostów okazał się subindeks WIG Teleinformatyka (7,2 proc.), co należy chyba tłumaczyć wyłącznie zainteresowaniem inwestorów spółkami informatycznymi, jakie powstało na fali doniesień o ich zaangażowaniu w Internet. Spośród nich największe zyski w trakcie notowań fixingowych przyniósł ComputerLand, spółka z tak zwanej wielkiej czwórki, która do tej pory raczej nie była kojarzona z usługami internetowymi.

TEMPA nie zwalnia Agora, której papiery były przebojem minionego tygodnia na GPW. Wczoraj jej akcje kolejny raz podrożały o maksymalny dopuszczalny przedział. Obecnie trudno jest powiedzieć, czy w wypadku tego wydawcy medialnego mamy jeszcze do czynienia z dyskontowaniem informacji o jego internetowych planach czy też jest to reakcja inwestorów na ogólny trend na giełdzie. W tym pierwszym przypadku, grzanie kursu wydaje się nieco irracjonalne, gdyż dotychczas wydawca „Gazety Wyborczej” nie przedstawił żadnych konkretów, karmiąc rynek jedynie planami i nadziejami przyszłych zysków. Podobne stanowisko zaprezentowali zresztą wczoraj analitycy Merrill Lynch, którzy twierdzą, że obecne wskaźniki spółki plasują ją w ścisłej światowej czołówce wydawców medialnych, a akcje są już przewartościowane.

WARTO również wspomnieć, że wczorajszej hossie towarzyszył ponad 50-proc. wzrost obrotów, zaś po dogrywce wiele spółek pozostało ze znaczkiem redukcji lub nadwyżki kupna.

DOBRE humory towarzyszyły też inwestorom w trakcie notowań ciągłych, co znacznie urealniło możliwość zdobycia przez warszawski parkiet nowego historycznego rekordu.