Zbadań przedstawionych przez Healey & Baker wynika, że czynsze za powierzchnie handlowe w większości państw na świecie rosną. Warszawa plasuje się na 29 pozycji pod względem wysokości czynszów.
Badanie czynszów przeprowadzone przez Healey & Baker, międzynarodową firmę doradców ds. rynku nieruchomości, obejmowało 221 najdroższych pod względem wysokości cen najmu powierzchni handlowych w 43 krajach. Czynsze monitorowane były przez rok (od czerwca 2000 do czerwca 2001). Do zestawienia wybrano jedną najdroższą pod względem czynszu lokalizację w każdym kraju. Spośród wszystkich analizowanych rynków 58 proc. odnotowało wzrost stawek, 28 proc. spadek, a w 14 proc. krajów czynsz pozostał bez zmian.
Nowojorska ulica East 57th jest najdroższą ulicą handlową na świecie. Wynajęcie 1 mkw. powierzchni handlowej kosztuje tam ponad 7,5 tys. USD (około 31,5 tys. zł) rocznie. Za wynajęcie sklepu o powierzchni 300 mkw. trzeba zatem zapłacić ponad 187 tys. USD (około 785 tys. zł) miesięcznie. Dla porównania — średni czynsz za sklep przy Nowym Świecie w Warszawie to 80 USD (około 330 zł) za mkw. miesięcznie, czyli za sklep o tej samej powierzchni kupcy płacą w stolicy 99 tys. zł.
Piotr Kaszyński, szef działu powierzchni handlowych w Healey & Baker, uważa, że Nowy Jork także i w przyszłym roku będzie najdroższym miastem. Jego zdaniem, ataki terrorystyczne na WTC nie spowodują załamania się handlu w Nowym Jorku.
— Trzeba pamiętać, że w tym mieście panuje olbrzymi głód powierzchni handlowych. Czynsze mogą spaść nieznacznie w okolicach samego WTC. Spowodowane jest to uszkodzeniami okolicznych budynków. Inne części miasta funkcjonują bardzo sprawnie — mówi Piotr Kaszyński.
— Z obserwacji wynika, że międzynarodowi handlowcy są w dalszym ciągu aktywni. I spodziewamy się dalszego ożywienia ich działalności w drugiej połowie 2002 r., wraz ze wzrostem gospodarki amerykańskiej — uważa David Hutchings, szef działu badań w Healey & Baker.
Czynsze za powierzchnie w Warszawie przy głównych ulicach utrzymują się już od kilku lat na mniej więcej tym samym poziomie. Zdaniem Piotra Kaszyńskiego, spowodowane jest to ograniczoną liczbą nowych obiektów.
— Zbyt mało warszawskich sklepów jest w rękach prywatnych właścicieli. Lepiej sytuacja wygląda w Krakowie, gdzie zauważalny jest obrót lokalami przy głównych ulicach. W Warszawie na lokale przy Nowym Świecie mogą pozwolić sobie jedynie najbogatsze firmy, którym zależy na wyeksponowaniu marki — uważa Piotr Kaszyński.